W pewnym małym miasteczku, gdzie śnieg pokrywał dachy domów jak biała pierzynka, mieszkał sobie trzyletni chłopiec o imieniu Jaś. Jaś był bardzo wesołym dzieckiem. Miał duże, błyszczące oczy i zawsze nosił uśmiech na twarzy. Zbliżał się Sylwester, a Jaś był bardzo podekscytowany.
„Mamusiu, kiedy przyjdzie Nowy Rok?” – zapytał Jaś, skacząc wesoło w swoim ulubionym kocyku.
„Już niedługo, kochanie! Najpierw musimy przygotować wszystko na przyjęcie!” – odpowiedziała mama, układając kolorowe balony na stole.
Jaś popatrzył na balony. Były błyszczące i kolorowe. „Mogę pomóc?” – zapytał z entuzjazmem.
„Oczywiście! Możesz trzymać balony!” – powiedziała mama, wręczając mu kilka balonów. Jaś z radością uniósł je w górę.
„Patrz, mamo! Latają jak ptaki!” – krzyknął Jaś.
„Tak, kochanie! Ale nie pozwól im uciec!” – zaśmiała się mama.
W tym momencie do pokoju wszedł tata. Miał na sobie śmieszne, kolorowe kapcie, które wyglądały jak wielkie stopy. „Cześć, maluchy! Co robicie?” – zapytał, podskakując w swoim dziwacznym obuwiu.
„Przygotowujemy balony! Chcemy, aby Nowy Rok był super!” – zawołał Jaś, machając balonami.
„A ja mam plan na dużą niespodziankę na przyjęcie!” – powiedział tata z tajemniczym uśmiechem.
„Jaka niespodzianka?!” – zapytał Jaś, jego oczy świeciły się z ciekawości.
„Najpierw musisz poczekać! A teraz pomagaj mamie!” – odpowiedział tata, odwracając się w stronę kuchni.
Jaś z mamą kontynuowali przygotowania, a tata zniknął w kuchni. Wkrótce usłyszeli dziwne dźwięki.
„Co to za hałas?” – zapytał Jaś, przestępując z nogi na nogę.
„Nie wiem! Może tata robi coś wyjątkowego!” – odpowiedziała mama, uśmiechając się.
W tym momencie tata wrócił, trzymając coś dużego za plecami. „A teraz, uwaga, uwaga! Oto moja niespodzianka!” – krzyknął, odsłaniając wielką, kolorową choinkę z mnóstwem światełek.
„Wow! Jest piękna!” – zawołał Jaś, wpatrując się w choinkę z zachwytem.
„Ale to nie wszystko!” – powiedział tata, uśmiechając się jeszcze szerzej. „Zrobimy zabawę w liczenie do Nowego Roku!”
„Liczenie? Jak to?” – zapytał Jaś, marszcząc brwi.
„Będziemy liczyć do dziesięciu, a potem wszyscy będziemy krzyczeć ‘Szczęśliwego Nowego Roku!'” – wyjaśnił tata.
„I co jeszcze?” – dociekał Jaś.
„Będziemy tańczyć, skakać i bawić się!” – odparła mama, podskakując radośnie.
Jaś wpadł w euforię. „To będzie najlepsza zabawa na świecie!”
Kiedy nadeszła północ, dom wypełnił się blaskiem fajerwerków. Jaś stał przy oknie, trzymając mamę za rękę. „Mamo, patrz! Niebo jest jak tęcza!” – krzyknął.
„Tak, skarbie! Ale musimy liczyć!” – przypomniała mu mama.
„Dobrze! Liczymy razem!” – Jaś był gotowy.
„Jeden, dwa, trzy…” – zaczęli razem.
„Cztery, pięć, sześć…” – dodał tata, wchodząc w rytm.
„Siedem, osiem, dziewięć, dziesięć!” – krzyknęli wszyscy.
„Szczęśliwego Nowego Roku!” – wykrzyknęli, a Jaś skakał z radości.
W tym samym momencie tata otworzył szampan bezalkoholowy, a bąbelki zaczęły skakać w górę. „Uwaga, bąbelki!” – wołał Jaś, próbując złapać jedną.
„Nie łap bąbelków, Jaś! Po prostu się ciesz!” – zaśmiał się tata.
Przyjęcie było wspaniałe! Tańczyli, śmiali się i jedli pyszne przekąski. Jaś był najszczęśliwszym chłopcem na świecie. „To najlepszy Nowy Rok, jaki mogłem mieć!” – krzyknął radośnie.
Po chwili tata powiedział: „Teraz czas na grę! Kto potrafi udawać najdziwniejszego zwierzaka?”
Jaś podskoczył. „Ja! Ja chcę być kangurem!” – krzyknął, skacząc jak kangur po pokoju.
Mama zaczęła naśladować słonia, a tata udawał małpę. Wszyscy się śmiali, a Jaś czuł, że to naprawdę magiczny wieczór.
Kiedy przyjęcie dobiegło końca, Jaś był bardzo zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. „Mamo, tatuś, dzisiaj było cudownie!” – powiedział z uśmiechem.
„Cieszymy się, że ci się podobało, skarbie. To był wspaniały Nowy Rok!” – odpowiedziała mama, przytulając go.
Jaś zasnął tej nocy z uśmiechem na twarzy, marząc o kolejnych przygodach, które przyniesie Nowy Rok. A w sercu miał radość i miłość, które będą go prowadzić przez cały rok.