Rozdział 1: Śmiechy przy choince
Nina i Zosia były najlepszymi przyjaciółkami. Miały sześć lat i uwielbiały święta Bożego Narodzenia. Pewnej nocy, kiedy leżały już w łóżkach, nagle usłyszały dziwne śmiechy dochodzące z salonu, gdzie stała pięknie udekorowana choinka.
– Słyszałaś to, Zosiu? – zapytała Nina, podnosząc się na łokciu.
– Tak, to brzmi jak… – Zosia zamilkła na chwilę, nasłuchując. – Jak śmiech! Ktoś się śmieje przy naszej choince!
Dziewczynki spojrzały na siebie z szeroko otwartymi oczami. Były zaintrygowane i odrobinę przestraszone, ale ciekawość zwyciężyła. Wstały z łóżek i na paluszkach podeszły do drzwi salonu.
Śmiechy były coraz głośniejsze. Kiedy uchyliły drzwi, zobaczyły małego, wesołego ludzika w czerwonym ubranku, który skakał wokół choinki i stroił różne miny.
– To Lutin Farceur! – szepnęła Zosia, zakrywając usta dłonią.
– Ale co on tu robi? – zastanawiała się Nina.
Lutin Farceur zauważył dziewczynki i podskoczył z radości.
– Witajcie, witajcie! – zawołał, machając rączkami. – Przyszedłem, żeby trochę się pośmiać i pomóc w przygotowaniach do świąt!
Rozdział 2: Farceur w akcji
Lutin Farceur był naprawdę zabawny. Skakał po salonie, robił fikołki i kręcił się wokół choinki. Dziewczynki nie mogły przestać się śmiać.
– Co ty robisz, Lutinie? – zapytała Nina, gdy już trochę się uspokoiły.
– Och, po prostu robię trochę zamieszania! – odpowiedział Lutin z uśmiechem. – Ale też pomagam! Zobaczcie, jak pięknie błyszczą te lampki!
Rzeczywiście, choinka świeciła jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej. Dziewczynki były zachwycone.
– Ale przecież nie możemy mieć bałaganu na święta – zauważyła Zosia. – Może zamiast robić psikusy, pomożesz nam przygotować wszystko na Boże Narodzenie?
Lutin zamyślił się na chwilę, po czym pokiwał głową.
– Dobrze, dobrze! – zawołał. – Zrobię to po swojemu! Ale najpierw muszę się trochę pobawić.
Dziewczynki uśmiechnęły się do siebie. Wiedziały, że z pomocą Lutina święta będą naprawdę wyjątkowe.
Rozdział 3: Świąteczne przygotowania
Następnego dnia Lutin Farceur zabrał się do pracy razem z dziewczynkami. Pomagał wieszając ozdoby na choince, ale robił to w swoim stylu – czasami wieszał bombki na uszach jak kolczyki, co wywoływało salwy śmiechu.
– Zobaczcie, jakie piękne! – wołał, pokazując, jak misternie upiął łańcuchy z popcornu.
Nina i Zosia były zachwycone, a ich salon wyglądał jak z bajki. Lutin zadbał, aby wszystko było idealne, choć wciąż nie zapominał o małych psikusach, które dodawały świątecznej atmosferze jeszcze więcej radości.
Wieczorem usiedli wszyscy przy stole pełnym smakołyków. Lutin Farceur zniknął na chwilę, a gdy wrócił, miał ze sobą małe prezenty dla dziewczynek.
– To dla was, za waszą pomoc i śmiech! – powiedział, wręczając im kolorowe paczuszki.
Rozdział 4: Magia świąt
Kiedy dziewczynki otworzyły prezenty, znalazły w nich piękne, ręcznie robione ozdoby na choinkę. Były to małe aniołki i gwiazdki, które Lutin Farceur zrobił specjalnie dla nich.
– Dziękujemy, Lutinie! – zawołały jednocześnie, mocno go przytulając.
Lutin uśmiechnął się szeroko i powiedział:
– Cieszę się, że mogłem tu być z wami. Teraz muszę odwiedzić inne dzieci, ale obiecuję, że wrócę w przyszłym roku!
Dziewczynki pomachały mu na pożegnanie, a on zniknął w chmurce magicznego pyłu.
Tamtej nocy Nina i Zosia zasnęły z uśmiechami na twarzach, a ich serca były pełne radości. Wiedziały, że dzięki Lutinowi Farceur ich święta były jeszcze bardziej magiczne. I choć Lutin lubił psoty, to jego serce było pełne dobroci i chęci niesienia radości innym.
I tak oto, dzięki przyjaźni, śmiechowi i odrobinie magii, dziewczynki spędziły niezapomniane święta Bożego Narodzenia.