Rozdział 1: Magiczny poranek
Mały Jaś obudził się bardzo wcześnie. Dziś był wyjątkowy dzień, bo to była Wigilia! Przeciągnął się w łóżeczku i usłyszał dzwoneczki. „To chyba święty Mikołaj już jedzie!” – szepnął z uśmiechem.
Kiedy wszedł do salonu, przecierał oczy ze zdziwienia. Wszystkie ozdoby były poprzestawiane! Czerwone bombki leżały na dywanie, a choinka miała czapkę babci na czubku. Światełka świeciły, ale... były zaplątane na krześle!
Jaś rozejrzał się uważnie. Pod stołem leżała karteczka z zielonymi gwiazdkami. Jaś przeczytał ją powoli: „Ho, ho, ho! Jestem Lutek Lutin, psotnik świąteczny. Jeśli chcesz odzyskać swoje dekoracje, musisz rozwiązać moje zagadki! Hihi!”
Jaś szeroko się uśmiechnął. „Ach, Lutek Lutin, to ty nabroiłeś!” – zawołał. Chłopiec poczuł dreszcz ekscytacji. „Przygoda!” – pomyślał radośnie.
Rozdział 2: Tropem psotnika
Jaś wziął karteczkę i ruszył w poszukiwania śladów Lutka. Wszędzie było coś nie tak! Skarpetki wisiały na lampie, a pierniczki poukładane w kształt serduszka na parapecie. Na drzwiach kuchni wisiała kolejna karteczka.
Na niej było napisane: „Jaśku, jeśli chcesz znaleźć moje następne psoty, szukaj tam, gdzie coś chrupie i pachnie miodem!”
Jaś pomyślał, pomyślał i pobiegł do kuchni. Tam zobaczył, jak marchewki z lodówki stworzyły wielkiego zająca na stole, a obok stała miska z piernikami. Była też miseczka z orzechami, a na niej... kolejna karteczka!
„Brawo, Jasiu! Teraz przejdź tam, gdzie słychać śmiechy i widać błyszczące światełka!” – głosiła karteczka.
Jaś spojrzał na salon. Tam, na kanapie, siedziała maskotka misia, ubrana w szalik i okulary taty. Obok niej leżały cukierki, a światełka migały jak gwiazdy. Przez chwilę Jaś się roześmiał. „Lutek Lutin, jesteś zabawny!” – powiedział głośno.
Misia-nauczyciela nie było w planie! Chłopiec pogładził misia po głowie i usiadł obok. Poduszki tworzyły teraz wielki zamek, a na drzwiach ciągle wisiała czapka babci. Każdy kąt błyszczał kolorami.
Rozdział 3: Sekretne wiadomości Lutka
Jaś zauważył, że na zameczku z poduszek coś się świeci. Zajrzał bliżej – była tam mała błyszcząca koperta. Otworzył ją powoli. „Jasiu! Jesteś odważny i bardzo spostrzegawczy. Czeka na ciebie ostatnie zadanie! Znajdź mnie tam, gdzie jest cicho, ciepło i gdzie lubisz śnić!”
Jaś podrapał się po głowie. „Gdzie śnię? W swoim łóżeczku!” – krzyknął radośnie i pobiegł do pokoju.
W pokoju Jaś zauważył, że pod kołderką coś się rusza. Ostrożnie podniósł kołdrę i... znalazł Lutka Lutina! Lutek był malutki, w czerwonej czapce z dzwoneczkiem i zielonych rajtuzach. Miał uśmiechnięte oczy i rumiane policzki.
„Cześć, Jasiu!” – powiedział wesoło Lutek. „Podobały ci się moje psoty?”
Jaś pokiwał głową i się roześmiał: „Było bardzo śmiesznie! Trochę się zdziwiłem, ale było super!”
Lutek klaśnął w dłonie. „Jesteś bardzo odważny, Jasiu! I mądry! Wszystko znalazłeś. Teraz czas na nagrodę!”
Rozdział 4: Świąteczna niespodzianka
Lutek wyjął z kieszonki malutki dzwoneczek i wręczył Jasiowi. „To magiczny dzwoneczek! Jeśli kiedyś się wystraszysz, zadzwonisz i przypomnisz sobie, jaki jesteś dzielny!” – powiedział ciepło Lutek.
Jaś uśmiechnął się szeroko. „Dziękuję, Lutku! A czy wrócisz za rok?”
Lutek mrugnął psotnie. „Może tak, może nie! Ale pamiętaj – bawić się można, jeśli nikomu nie dzieje się krzywda. I zawsze trzeba być ostrożnym!”
Jaś przytulił Lutka. „Obiecuję być zawsze ostrożny i ostrożnie psocić!” – zaśmiał się.
Lutek pomachał na pożegnanie i zniknął jak bańka mydlana. Jaś jeszcze długo patrzył na świąteczne światełka, które już wisiały prosto, a czapka babci wróciła na swoje miejsce.
Mama weszła do pokoju i powiedziała: „Jasiu, co tu się działo?”
Jaś uśmiechnął się tajemniczo. „To tajemnica świąteczna, mamo!”
Wieczorem cała rodzina usiadła przy choince. Jaś cieszył się z magicznego dnia i opowiadał, jak ważne jest być odważnym, ostrożnym i pomagać sobie nawzajem. I choć nikt nie widział Lutka Lutina, wszyscy czuli, jak psotna radość unosi się w świątecznym powietrzu.
A Jaś co noc zaglądał pod kołderkę z nadzieją, że jeszcze kiedyś spotka wesołego Lutka Lutina.