Rozdział 1: Dzień pełen zapachów
Ala miała dziesięć lat i wielkie serce, które lubiło mówić „dziękuję”. Czasem nawet dziękowała za rzeczy, których nikt inny nie zauważał: za słońce, które świeciło przez okno, za ciepłe skarpetki i za to, że jej kot, Puszek, nie zrzucił dziś doniczki z parapetu. Tego ranka Ala wstała wyjątkowo wcześnie. Na kuchennym stole czekały datle – słodkie, brązowe owoce, które mama ułożyła na talerzyku.
– Ala, pamiętasz, że dzisiaj jest Eid al-Fitr? – zapytała mama, mieszając herbatę. – Chciałabym, żebyś zaniosła te datle do naszej nowej sąsiadki, pani Amiry.
Ala zawsze była trochę nieśmiała wobec nowych osób, ale bardzo lubiła dawać prezenty. Wzięła więc talerzyk, poprawiła opaskę z cekinami na włosach i wyszła na klatkę schodową. Drzwi do mieszkania numer 7 były lekko uchylone, a zza nich dochodziły śmiechy i zapach przypraw.
Rozdział 2: Nowa znajomość
Ala stanęła przed drzwiami i delikatnie zapukała. Drzwi otworzyła dziewczynka w kolorowej sukience, o ciemnych oczach i szerokim uśmiechu.
– Cześć! – powiedziała Ala, nieco speszona. – Przyniosłam datle na Eid. Chciałam powiedzieć: „dziękuję”, że jesteście naszymi sąsiadami.
Dziewczynka roześmiała się, a jej mama, pani Amira, pojawiła się tuż za nią.
– Jak miło! – zawołała pani Amira. – Jestem Amira, a to moja córka Leila. Wejdźcie, proszę!
Ala poczuła, że jej serce bije szybciej, ale ciekawość była silniejsza od nieśmiałości. W środku pachniało cynamonem i miętą. Przy stole leżały kolorowe serwetki i małe srebrne talerzyki.
– Chcesz spróbować naszych ciasteczek? – zapytała Leila. – Są trochę jak pierniczki, tylko bardziej... niespodziewane!
Ala przyjęła ciasteczko i ugryzła kawałek. W środku ukryta była orzechowa niespodzianka. Obie dziewczynki zaczęły się śmiać.
Rozdział 3: Kłopotliwa herbata
Pani Amira nalała wszystkim herbaty z dużego, połyskującego czajnika. Ala zawsze uważała się za bardzo ostrożną, ale tego dnia jej ręka zadrżała i trochę herbaty rozlało się na obrus.
– Ojej, przepraszam! – Ala poczerwieniała.
Leila puściła do niej oko. – Wiesz, ten obrus już widział gorsze rzeczy. Raz upuściłam na niego całą miskę zupy z soczewicy. I co? Mama po prostu powiedziała: „To nic, mamy więcej obrusu niż zupy!”
Pani Amira uśmiechnęła się ciepło i przyniosła ścierkę. – W Eid nie ma miejsca na zmartwienia – powiedziała. – Czasem rzeczy się rozlewają, ale zawsze można je posprzątać.
Ala poczuła się lepiej. Zamiast martwić się plamą, zaczęła śmiać się razem z Leilą.
Rozdział 4: Niespodziewane zadanie
Po herbacie Leila poprosiła Alę o pomoc w przygotowaniu ozdób na święto. Z kolorowego papieru wycinały półksiężyce i gwiazdki, które potem przykleiły na okno. Ala przyklejała gwiazdkę, gdy nagle usłyszała ciche miauczenie. To był Puszek! Przyszedł na zwiady, bo poczuł zapach ciasteczek.
– O nie! – zawołała Ala. – On uwielbia papierowe ozdoby!
Leila wybuchnęła śmiechem. – To może zamiast ozdoby, damy mu kawałek sznurka do zabawy?
Puszek był zachwycony nową zabawką. Dziewczynki razem śmiały się, obserwując, jak kot turla się po dywanie, a gwiazdki na oknie błyszczą w słońcu.
– Wiesz – powiedziała Ala – dziękuję, że mogę tu być. Nawet jeśli czasem wszystko idzie nie tak, jak planowałam.
– Ja też dziękuję! – odpowiedziała Leila. – Bo dzięki temu dzień jest ciekawszy!
Rozdział 5: Słodkie zakończenie
Pod wieczór mama Ali przyszła po córkę. W mieszkaniu numer 7 zrobiło się cicho i spokojnie. Ala spojrzała na Leilę i panią Amirę. Czuła się, jakby znała je od zawsze, choć jeszcze rano nie zamieniła z nimi ani słowa.
– Może jutro zrobimy wspólnie lemoniadę? – zaproponowała Leila.
– Bardzo chętnie! – ucieszyła się Ala. – Ale tym razem postaram się nie rozlać niczego!
Wszyscy się roześmiali. Ala pożegnała się, przytuliła Puszka i wyszła na korytarz. Drzwi mieszkania numer 7 zamknęły się za nią powoli, cicho i miękko, jakby mówiły: „Do zobaczenia wkrótce”.
Ala wracała do siebie z uśmiechem, wdzięczna za nową przyjaźń, niespodziewane śmiechy i ciepło dzielonego święta. I za to, że czasem wystarczy powiedzieć „dziękuję”, by otworzyć nowe drzwi.