Rozdział 1: Wielkie marzenie Amelki
Amelka uwielbiała cyrk. Każdego roku z niecierpliwością czekała, aż kolorowy namiot rozbije się na łące nieopodal jej domu. Kiedy tylko widziała plakaty z klaunami, lśniącymi kostiumami i zwierzętami w kapeluszach, jej serce zaczynało bić szybciej. Ale tym razem, gdy cyrk „Fantazja” przyjechał do miasteczka, Amelka poczuła coś jeszcze – ogromną chęć, by wystąpić na arenie!
Leżąc na łóżku, śniła o tym, jak tumany konfetti unoszą się w powietrzu, a ona, ubrana w błyszczący strój, wykonuje salta, tańczy na linie i żongluje pomarańczami (bo piłki zawsze jej uciekały). Ale czy dziewczynka, która ledwo potrafi zrobić przewrót w przód, mogłaby zostać artystką cyrkową?
– Mamo, a gdybym została artystką cyrkową, pozwoliłabyś mi mieszkać w kolorowym wozie? – zapytała pewnego dnia przy śniadaniu, rozlewając mleko na obrus.
Mama spojrzała na nią z uśmiechem i odpowiedziała:
– Jeśli tylko znajdziesz cyrk, który przyjmie takiego roztrzepanego artystę, to czemu nie?
Amelka potraktowała to jak wyzwanie.
Rozdział 2: Cyrk Fantazja
Następnego dnia, uzbrojona w zeszyt do notatek i ołówek, Amelka ruszyła pod wielki, pasiasty namiot. Cyrk już tętnił życiem: klauni ćwiczyli żonglerkę, lwy ziewały leniwie, a akrobaci rozciągali się, robiąc szpagaty tak naturalnie, jakby to była najłatwiejsza rzecz na świecie.
– Przepraszam, czy mogę... mogę z kimś porozmawiać? – zapytała nieśmiało pierwszą napotkaną osobę – dziewczynę z zielonymi włosami, ubraną w cekinowy kostium.
– Jasne! Jestem Tola, chodź, poznasz resztę! – zawołała dziewczyna i pociągnęła Amelkę za rękę.
W mgnieniu oka Amelka była już w środku cyrkowego świata. Poznała Bartka – klauna, który potrafił zrobić balonowego psa w mniej niż pięć sekund, a także panią Wandzię – treserkę kotów, która miała zawsze w kieszeni kocie smakołyki (i przez to czasem gubiła klucze).
– A czy mogę spróbować swoich sił jako artystka? – zapytała Amelka, spoglądając z nadzieją na Tolę.
Tola roześmiała się i skinęła głową:
– Pewnie! Ale musisz przejść próbę. Każdy z nas musiał! Ale zanim zaczniesz, porozmawiaj z magikiem. Bez niego nikt nie wchodzi na arenę pierwszy raz!
Rozdział 3: Spotkanie z Panem Abrakadabrą
Pan Abrakadabra był magikiem. Prawdziwym magikiem! Miał brodę tak długą, że mógłby ją zaplatać w warkocze, i kapelusz, z którego wyciągał nie tylko króliki, ale ostatnio nawet... skarpetki (zawsze nie do pary).
Amelka odnalazła go przy jego wozie, gdzie siedział na stołku i próbował nauczyć papugę mówić „hocus pocus”.
– Dzień dobry, panie magiku! – powiedziała Amelka, próbując nie uśmiechać się za szeroko.
Pan Abrakadabra spojrzał na nią spod krzaczastych brwi.
– Witaj, młoda damo. Przyszłaś tu, by odkryć tajemnice cyrku?
Amelka kiwnęła głową.
– Chcę być artystką! Chcę wystąpić na arenie! – powiedziała z przejęciem.
Magik pokiwał głową i podrapał się po brodzie, a papuga zawołała: „Abrakadabra, gdzie jest moja kukurydza?”
– Każdy, kto chce być artystą, musi przejść próbę odwagi, wyobraźni i... poczucia humoru! – powiedział poważnie pan Abrakadabra.
Amelka poczuła dreszczyk emocji. Próbę? Brzmiało to jak początek wielkiej przygody!
Rozdział 4: Próba odwagi
Pierwszą próbą była próba odwagi. Pan Abrakadabra zaprowadził Amelkę za kulisy, gdzie czekał Bartek – klaun, który miał na sobie buty tak wielkie, że chyba mógłby w nich popłynąć przez ocean.
– Oto twoje zadanie – powiedział magik. – Musisz wziąć udział w numerze z naszymi kotami. Ale uwaga! Koty są bardzo wybredne i lubią tylko tych, którzy potrafią opowiadać śmieszne żarty.
Pani Wandzia wręczyła Amelce kapelusz w kształcie ryby i wyszeptała:
– Spróbuj opowiedzieć im coś zabawnego. Jak się roześmieją, jesteś przyjęta!
Amelka uklękła przed kotami. Jeden z nich, rudy i leniwy, spojrzał na nią z wyraźnym znudzeniem.
– Dlaczego kot nie lubi internetu? – zaczęła Amelka, drżącym głosem. – Bo boi się myszy!
Koty spojrzały po sobie, a potem… rudy kot wydał z siebie coś, co brzmiało jak „miau-haha”. Pozostałe koty zaczęły się tarzać po podłodze, a pani Wandzia klasnęła w dłonie.
– Brawo, Amelko! Przeszłaś pierwszą próbę!
Amelka poczuła, że jej serce rośnie z dumy. Ale to był dopiero początek.
Rozdział 5: Próba wyobraźni
Następna próba czekała na arenie, gdzie Tola ćwiczyła taniec na linie. Pan Abrakadabra wręczył Amelce wielką, fioletową chustę.
– Twoje zadanie: zamień tę chustę w coś, czego jeszcze nikt nie widział. Wykorzystaj wyobraźnię!
Amelka zamknęła oczy i zaczęła myśleć. Chusta mogła być peleryną superbohatera, żaglem pirackiego statku, a nawet… skrzydłami smoka!
– Mam to! – zawołała. – To są skrzydła smoka Ziemniaczka, który zamiast zionąć ogniem, pluje puree ziemniaczanym!
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Bartek – klaun, od razu założył chustę na plecy i udawał, że lata po arenie, pryskając puree (na szczęście tylko udawanym) na wszystkich dookoła.
– Twoja wyobraźnia jest niesamowita! – pochwaliła ją Tola.
Pan Abrakadabra tylko się uśmiechnął i powiedział:
– Jeszcze tylko jedna próba!
Rozdział 6: Próba poczucia humoru
Ostatnia próba była najtrudniejsza. Pan Abrakadabra zaprosił Amelkę do swojego wozu, gdzie czekała na nią tajemnicza skrzynia.
– W środku jest coś, co rozśmieszy każdego… jeśli tylko znajdziesz odpowiedni sposób, by to zaprezentować – powiedział magik, wskazując na skrzynię.
Amelka otworzyła ją i zobaczyła… stos dziwnych przedmiotów: peruki, nosy klauna, piszczące kurczaki i… wielką, gumową kaczkę.
– Hmm… – zastanowiła się Amelka. – Chyba wiem!
Wbiegła na arenę w peruce, z kaczką pod pachą i zaczęła tańczyć kaczy taniec, wydając przy tym najdziwniejsze dźwięki, jakie tylko potrafiła. Klauni popłakali się ze śmiechu, a nawet poważna pani Wandzia nie mogła się powstrzymać przed chichotem.
– Gratulacje, Amelko! – powiedział pan Abrakadabra. – Jesteś gotowa, by wystąpić na naszej arenie!
Amelka aż podskoczyła z radości. Jej marzenie właśnie zaczynało się spełniać.
Rozdział 7: Wielka próba generalna
Następnego dnia całe cyrkowe miasteczko przygotowywało się do wieczornego przedstawienia. Amelka dostała swój własny kostium – cekinowy, z błyszczącymi gwiazdkami – i specjalny kapelusz z pomponem.
– Pamiętaj, najważniejsze to dobrze się bawić! – powiedziała Tola, poprawiając jej pelerynkę.
Bartek podarował jej balonowego psa na szczęście, a pani Wandzia dała jej kawałek kociego przysmaku „na odwagę”.
Przed występem Amelka poczuła motylki w brzuchu. Schowana za kurtyną, słyszała, jak widownia szumi z podekscytowania. Pan Abrakadabra położył jej dłoń na ramieniu.
– Jesteś gotowa, Amelko. Pamiętaj, magia cyrku jest w twoim sercu.
Kurtyna poszła w górę.
Rozdział 8: Debiut na arenie
Na arenie światła oślepiały Amelkę, ale kiedy zobaczyła uśmiechnięte twarze w tłumie, poczuła się jak w domu. Najpierw wykonała swój kaczy taniec z gumową kaczką – publika ryczała ze śmiechu. Potem, z pomocą Bartka, żonglowała balonowymi psami (jeden z nich uciekł jej do loży dla VIP-ów i rozbawił burmistrza do łez).
Kiedy przyszła kolej na numer z kotami, Amelka założyła kapelusz-rybę i opowiedziała nowy żart:
– Co mówi kot, kiedy jest głodny? Miau, jestem głodny!
Koty zaczęły wokół niej tańczyć, a publiczność biła brawo.
Na koniec Amelka rozwinęła fioletową chustę i ogłosiła:
– A teraz, proszę państwa, zobaczycie, jak smok Ziemniaczek poleje arenę… puree ziemniaczanym!
Bartek, przebrany za smoka, wpadł na arenę i rozrzucił na widownię (na szczęście papierowe) ziemniaczane konfetti.
Widownia szalała z radości.
Rozdział 9: Magia cyrku
Po występie Tola, Bartek, pani Wandzia i pan Abrakadabra otoczyli Amelkę.
– Byłaś niesamowita! – zawołała Tola.
– Dla takich chwil warto być klaunem – dodał Bartek, wycierając łzy śmiechu.
Pan Abrakadabra spojrzał na Amelkę z dumą.
– Magia cyrku to nie tylko sztuczki i iluzje. To radość, którą przekazujesz innym. Dziś sprawiłaś, że wszyscy się śmiali i zapomnieli o swoich troskach. To prawdziwa magia.
Amelka poczuła się, jakby rosły jej skrzydła. Może nie była jeszcze mistrzynią akrobatyki, ale wiedziała jedno – cyrk był jej miejscem.
Rozdział 10: Nowy początek
Po wielkim przedstawieniu Amelka wróciła do domu, ale jej głowa była pełna marzeń. Mama czekała na nią z kubkiem kakao i pytaniem w oczach.
– I jak było?
– Najlepiej na świecie! – zawołała Amelka. – Wiesz, mamo, wcale nie muszę mieszkać w cyrkowym wozie. Cyrk może być wszędzie, gdzie znajdę ludzi, których rozśmieszę i którym pokażę odrobinę magii.
Mama uśmiechnęła się szeroko.
– Wiedziałam, że dasz radę.
Amelka spojrzała przez okno na rozświetlony namiot cyrkowy. Wiedziała, że to dopiero początek jej wielkiej przygody. Bo cyrk to nie miejsce – to marzenie, które można spełniać każdego dnia, jeśli tylko ma się odwagę być sobą i nie bać się rozśmieszać świata.
A kiedy zasypiała, śniła o smokach z puree ziemniaczanym, tańczących kotach i o tym, jaki żart opowie kotom podczas następnego przedstawienia.
Bo w cyrku – tak jak w życiu – najważniejsze jest, żeby się dobrze bawić.