Trwa ładowanie...
Opowieści cyrkowe 11-12 lat Czytanie 7 min.

Kapelusz z cyrku

Hania, młoda akrobatka, odkrywa magiczny kapelusz, który prowadzi ją do zabawnych przygód w cyrku, gdzie razem z Tonio, monocyklistą, przygotowują się do wielkiego występu. W trakcie prób napotykają wiele niespodzianek, które sprawiają, że ich przygoda staje się jeszcze bardziej ekscytująca.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dwunastoletnia dziewczynka, Hania, z długimi, rozczochranymi brązowymi włosami, nosi duży kolorowy kapelusz ozdobiony błyszczącymi cekinami. Ma promienny uśmiech i oczy pełne ekscytacji, podczas gdy przygotowuje się do rzucenia kapelusza w powietrze. Obok niej, jedenastoletni chłopiec, Tonio, z potarganymi blond włosami i skoncentrowaną twarzą, stoi na swoim monocyklu, gotowy złapać kapelusz w locie. Tło to tętniący życiem cyrk, z jaskrawymi światłami, kolorowymi wstęgami i zachwyconymi widzami siedzącymi na drewnianych ławkach. Scena pokazuje Hanię rzucającą kapelusz wysoko w niebo, podczas gdy Tonio zręcznie pedałuje, wszystko to pod dużym namiotem w czerwono-białe paski. zgłoś problem z tym obrazem

Wejście na światełka

W kurtynie jeszcze pachniało trocinami i cukrem, a reflektory mrugały jak wielkie ciekawskie oczy. Hania, jedenaście lat i z głową pełną figlarnych pomysłów, przytuliła do siebie kapelusz — kapelusz z pstrokatą tasiemką i małym, groźnym piórkiem. To był jej szczęśliwy kapelusz. Odnalazła go pod stertą starych rekwizytów, zupełnie przypadkowo, kiedy szukała kawałka czerwonej wstążki.

— No proszę — powiedziała Hania, stawiając kapelusz na głowie. — Jesteś z powrotem. Teraz możemy ćwiczyć.

W namiocie panował gwar: szept sprężyn jednokołowca, donośne przeżuwanie waty cukrowej i ktoś nucił fałszywki melodii z występu. Monocykl, o którym Hania czytała w starych plakatach, stał oparty o skrzynię, a obok niego siedział Tonio, monocyklista — wysoki, skupiony jak kot polujący na mysz, z włosami jak rozczochrana szczotka.

— Masz minutę? — zagadnął Tonio, gdy Hania przetestowała kapelusz, obracając się w miejscu. — Ćwiczymy nowy trik z kokardą.

— Chwila — odparła Hania. — Najpierw muszę poćwiczyć rzut kapeluszem. Gdy rzucę go idealnie, skoczę na twoje piętro... znaczy na siedzenie.

Tonio rozłożył ręce teatralnie. — Um — powiedział. — Wypadniesz z cyrku wprost do gwiazd, jeśli się nie wstrzelisz.

Hania uśmiechnęła się szeroko. Gwiazdy brzmiały jak dobry plan.

Plan i pierwsze próby

W centralnym kręgu rozłożyli linę, kilka podestów i stary stolik, na którym stał zegarek bez wskazówek. Wokół biegały pomocnice z błyszczącymi różkami, podając kostiumy i klaksony.

— Rzut kapeluszem to precyzja, pamiętaj — upominała ich reżyserka, pani Bufetowa, która zawsze miała przy sobie małą książeczkę z listą rzeczy do zrobienia. — Nie wyślizgniesz go byle jak.

Hania wzięła głęboki oddech. Kapelusz był lekki jak chmurka po czymś słodkim. Odrzuciła go w tył, łapiąc go zgrabnie w lewą dłoń, a potem cisnęła. Kapelusz wzbił się w powietrze jak mały ptak, zatoczył półokrąg i... spadł prosto na głowę pana Kłapka, który niósł reklamówkę z marchewkami.

— Ups! — zaśmiała się Hania.

Pan Kłapek spojrzał na nią przez pomarańczowe marchewki i zająknął się: — Idealnie wycelowane... w moje zapasy!

Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Hania poprawiła kapelusz i znów ustawiła się do rzutu. Próba numer dwa: kapelusz wylądował na palcu Tonio, który akurat balansował na jednym kole. Tonio zamruczał zaskoczony, ale równowaga go nie opuściła.

— Jesteś jak magnes — skomentował, a Hania poczuła, że lata jej się w uszach.

Ćwiczyli i ćwiczyli. Kapelusz krążył nad głowami, czasami zahaczając o lampy, innym razem lądując na ogonie pluszowego lwa, który tylko udawał groźnego.

Monocykl i mała katastrofa

Tonio postanowił połączyć swoje umiejętności z chwilą Hani. — Zróbmy to razem — zaproponował. — Rzucasz kapelusz, ja przejeżdżam, ty skaczesz, kapelusz ląduje z powrotem na twojej głowie — jak panna młoda odbierająca bukiet.

Hania klasnęła z radości. Ustawili trasę: start przy starym telebimie, skręt wokół stołu z zegarkiem, skok z niskiego podestu i lądowanie na miękkim materacu. Tonio wsiadł na monocykl, spojrzał poważnie, jakby to była jego dziadkowa parada.

— Liczę do trzech — powiedział. — Jeden... dwa... trzy!

Tonio ruszył jak strzała. Hania cisnęła kapelusz wysoko. Wszystko szło świetnie, aż nagle mały pies Cyrkulek wbiegł na parkiet, goniąc własny ogon. Monocykl zrobił elegantkę półobrotu, Tonio zawołał: — Uwaga! — a Hania poleciała w powietrze jak lotna wróżka.

Kapelusz zatoczył łuk i... zamiast wylądować na jej głowie, owinął się wokół klofa lampy i zaczął się turlać ku środkowi, robiąc sinusoidę.

— Pies! — krzyknęła Hania, chwytając powietrze.

W końcu kapelusz spoczął na nosie pluszowego lwa, a Hania wylądowała miękko na materacu, z sercem dudniącym jak bębenek. Publiczność próbna — czyli pomocnicy i kilku stałych bywalców — klasnęła, a Tonio zjechał do niej i podał rękę.

— Nieźle — powiedział. — Ale chyba kapelusz ma dzisiaj własne pomysły.

Hania westchnęła. — Moje też mają własne pomysły.

Kłopoty w kulisach

Gdy wieczór zbliżał się do próby generalnej, kłopoty zaczęły sypać się jak konfetti. Liny się poplątały, klaun zgubił czerwony nos, a wieża z krzeseł przechyliła się dwa razy za dużo. Hania pobiegła do kulis, gdzie szło się jak przez labirynt starych skrzyń i zapomnianych aplauzów.

— Gdzie jest mój kapelusz? — zapytała pani Różyczka, śpiewaczka, która zawsze miała kapelusz jak parasol.

— To mój! — odparł ktoś, i z kulis wyskoczył Chrupek, pomocnik z oczami jak dwie oliwki. — Ktoś go zostawił na podłodze i myślałem, że jest to moja czapka do zupy.

Wszyscy spojrzeli na siebie. Hania zrozumiała: kapelusz nie był zwykłym rekwizytem, miał charakter i zdolność do wędrowania. Postanowiła go odzyskać jak detektyw odzyskujący sekretne bilety.

— Zróbmy to strategicznie — nakazała, rozpoczynając operację poszukiwania. Rozdzielili się: jedni sprawdzali za fortepianem, inni pod baletem kostiumów. Hania przejrzała każdy zakamarek, aż znalazła pasujący ślad — mała plamka brokatu.

Kapelusz siedział na podium magazynu, obok starego megafonu, jakby czytał gazetę. Hania podniosła go delikatnie.

— Aha — wyszeptała. — Ty mi tu nie uciekniesz.

Wielka próba i perfekcyjny rzut

Na scenie zrobiło się jak przed prawdziwym występem: światła przygasły, dźwięki się wypłaszczyły, a każdy oddech brzmiał jak nuta. Tonio czuwał, pies Cyrkulek wsunął się między nogami, a pan Kłapek niósł marchewki jak trofeum.

Hania ustawiła się na linii startu, spojrzała na kapelusz, wzięła trzy oddechy jak zegar i poczuła, że wszystko do niej pasuje: trampolina, echo, oddechy publiczności, ciepło reflektorów. Rzuciła kapelusz wysoko, z takim wyczuciem, że wydawało się, iż czas się zatrzymał.

Tonio przejechał jak równy błysk, Hania skoczyła, zrobiła obrót w powietrzu i wylądowała prosto na materacu. Kapelusz, jakby wrócił do domu, zadomowił się na jej głowie idealnie. Wokół rozległ się okrzyk i brawa — jeszcze przed premierą. Pani Bufetowa uśmiechnęła się szeroko.

— To był rzut! — szepnęła.

Hania wyciągnęła rękę, przytuliła do czoła kapelusz i poczuła, że sens gry to jest właśnie ten moment: myśl, plan, skok i śmiech.

Refren, który zostaje

Po przedstawieniu wszyscy zasiedli w kręgu, jedli watę cukrową i nucili coś, co brzmiało jak piosenka, lecz słowa wszyscy znali na pamięć. Tonio zaczął, a reszta dołączyła: radosny, prosty refren.

— Graj, graj, niech się kręci świat, — zaintonował Tonio.

— Rzuć kapelusz, skocz, zatańcz dwa kółka! — dorzuciła Hania.

— Śmiech to bilet wstępu, serce to kierownik, — dokończyli wszyscy chórem.

Refren wracał jeszcze kilka razy, jak echo w namiocie, i każdy zapamiętał pierwszą linijkę na długo.

Gra j, graj, niech się kręci świat.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Figlarnych
Zabawny, pełen psot i dowcipów.
Precyzja
Dokładność, umiejętność wykonywania czegoś z dużą starannością.
Elegantkę
Rodzaj ruchu, który jest wyszukany i wyrafinowany.
Wzbił
Unosić się w powietrzu, wykonać skok w górę.
Panna młoda
Kobieta, która bierze ślub, ma na sobie specjalną suknię.
Atmosfera
Nastrój lub klimat, który panuje w danym miejscu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o cyrku dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.