Rozdział 1
Basia miała siedem lat i wielki zeszyt. W zeszycie rysowała mapy. Mapy pokoju, parku, szkolnego korytarza. Lubiła wiedzieć, gdzie co leży. Dawało jej to spokój i pewność. Każde miejsce miało swój kształt i swoje imię.
Pewnego słonecznego poranka pani nauczycielka oznajmiła klasie, że na przerwie znajdą specjalną skrzynkę z medalami za fair play. Medal miał być przy wejściu na boisko szkolne. Wszyscy mieli być dumni. Basia zrobiła szybki szkic boiska w swoim zeszycie. Zaznaczyła bramkę, ławkę, drzewo i ścieżkę. Lubiła mieć plan.
Kiedy nadszedł czas przerwy, dzieci pobiegły na boisko. Skrzynki nie było. Zamiast niej leżała mała karteczka. Napis na niej był krzywy, jakby ktoś pisał palcem w pośpiechu: "Poszukaj tam, gdzie trawa jest najkrótsza." Dzieci zaczęły się rozglądać. Niektóre kładły się na trawie, inne szukały pod ławkami. Basia spojrzała na swoją mapę. "Zróbmy plan poszukiwań," powiedziała spokojnie. "Po kolei."
Dzieci wspólnie podzieliły boisko na części. Basia narysowała kwadraty i napisała litery. Powiedziała, kto pójdzie zbadać który kawałek. Była mala ale zaplanowana. Wszyscy czuli, że to zabawa i mały dreszczyk ciekawości. Nikt nie panikował. To była pierwsza zasada: myślimy na spokojnie.
Rozdział 2
Wraz z grupą Basia zaczęła sprawdzać pole A, B, C. Szukały w cieniu drzew i pod tabliczką. Nic. Były tam tylko ślady po kropkach od piłki. Basia zauważyła, że jedna część trawy wygląda inaczej. Tam trawa była krótsza, równo skoszona, jakby ktoś tam często biegał. "Może tam?" wskazała.
W polu D był mały pagórek i korzeń. Pod korzeniem siedział wiewiórka. Dzieci myślały, że wiewiórka mogła coś zabrać. "Nie szukamy zwierząt," uśmiechnęła się Basia. "Szukamy śladów." Basia miała lupę z plastiku. Przyłożyła ją do śladów na ziemi. Zobaczyła coś ciekawego: małe kółeczka drobnych stóp. Nie były ludzkie. Ktoś inny mógł zostawić ślady.
W tym czasie dołączył do nich Franek, najlepszy przyjaciel Basi. "Co znalazłyście?" zapytał. Basia pokazała mu mapę. Franek potarł brodę. "A co, jeśli ktoś schował skrzynkę w szatni albo w skrzyni na sprzęt?" Basia zapisała nowy punkt. Zdecydowali iść tam po zajęciach sportowych. Zadaniem Basi było nanieść dokładne oznaczenia na mapę. Lubiła rysować każdy krok.
Dzieci wróciły do lekcji, ale wszyscy mieli w głowach zagadkę. W przerwie kolejnej, pani dyrektorka mówiła, że skrzynka jest ważna, bo medale to nagrody za uczciwość. "Musimy znaleźć skrzynkę, ale ważniejsze jest być uczciwym," powiedziała. Basia pomyślała: uczciwość też jest częścią śledztwa. Czasami znajdowanie prawdy wymaga odwagi i powiedzenia, co się wie.
Rozdział 3
Po lekcjach boisko było puste i ciche. Basia wzięła swój zeszyt i lupę. Franek i kilka koleżanek przyszły z latarkami. "Robimy małe dochodzenie," szepnęła Basia. Była trochę podekscytowana, ale spokojna. Szkicowała teraz drobniejsze szczegóły: zniszczoną deskę przy furtce, ślad po rowerze, pluszowego misia gdzieś przy budynku.
Zaczęli od miejsca, gdzie trawa była najkrótsza. Tam znaleźli małe pudełko od batonika i dwa guziki. Obok leżała kartka z napisem: "Przepraszam." Basia podniosła ją delikatnie. Pismo było koślawe, jak pismo młodszego dziecka. "Kto mógł przepraszać?" zapytała dziewczynka. "Może ktoś zabrał skrzynkę, a potem żałował?" Franek wzruszył ramionami. Basia zanotowała wszystko.
Poszli dalej. Przy ławce znaleźli odciśniętą skarpetkę. Nie była brudna, raczej starannie złożona. "Kto składa skarpetki?" zaśmiała się jedna z dziewczynek. Basia zapytała: "Czy ktoś widział, że ktoś trzymał pudełko?" Nikt nie pamiętał. Ale tata Basi, który przyszedł ich szukać, zauważył ślad błota prowadzący ku magazynowi na sprzęt. "Może tam?" zasugerował.
W magazynie było jasno i cicho. Basia otworzyła drzwi i poczuła zapach piłek. Było dużo pudeł i skarpetek do piłki nożnej. Na jednej półce leżał mały plecak. Kiedy Basia sięgnęła, coś brzęknęło. To był medalik! Ale skrzynki wciąż nie było. Plecak był pusty w środku, jakby ktoś wyjął zawartość i zapomniał zamknąć zamek. Basia zapisała miejsce plecaka na mapie. "Kto chciał zabrać medaliki?" pomyślała.
Rozdział 4
Wrócili na boisko. Basia stworzyła listę rzeczy odnalezionych: karteczka z napisem, guziki, odciśnięta skarpetka, medalik. Zaczęła łączyć fakty. Ktoś zostawił karteczkę i napisał "Przepraszam". Ktoś miał skarpetkę i odstawił plecak. Basia postawiła czarną kropkę na mapie przy magazynie i cztery krótkie strzałki prowadzące do różnych miejsc. To wyglądało jak trop.
Franek nagle zawołał: "Spójrzcie! Tam, przy ścieżce, jest mała stopa! Ktoś chodził tu boso." Była to stopa z papieru. Ktoś zrobił z papieru odcisk. Obok leżał notatnik z rysunkami. Rysunki przedstawiały boisko, drzewo i... małą dziewczynkę niosącą skrzynkę. Na dole rysunku ktoś napisał: "Chciałam, żeby medale były bezpieczne. Nie chciałam nikogo skrzywdzić."
Wszyscy stali cicho. Basia przeglądała rysunki. Rysunki były niepewne i delikatne. Basia usiadła na trawie i odetchnęła. "Może ta osoba bała się, że medale zginą. Może schowała je, żeby chronić." Pomyślała o uczciwości. Uczciwość to mówienie prawdy. Czasami trzeba przyznać się do błędu. Basia zapisała tę myśl obok rysunku na mapie.
Franek i koleżanki zaczęli szukać dalej, ale Basia miała inny plan. Postanowiła zrobić ostatnie, dokładne spojrzenie. Wzięła latarkę i spojrzała w zakamarki ławki. Pod jedną z desek znalazła skrzynkę. Była schowana pod deską, zabezpieczona sznurkiem. Ktoś musiał ją tam włożyć i zabezpieczyć, żeby nikt nie znalazł od razu. Skrzynka była czysta i pachniała mydłem, jakby ktoś ją wcześniej starannie umył.
Rozdział 5
Basia postawiła skrzynkę na mapie i przyjrzała się jeszcze raz rysunkom. W notatniku była ostatnia kartka. Na niej ktoś napisał: "To ja. Przepraszam. Nie chciałam zabrać dla siebie. Bałam się, że ktoś nie będzie grać fair. Schowałam, ale teraz oddaję." Obok napisanego były inicjały: M.K.
Basia pomyślała. Kto z klasy ma takie inicjały? Przypomniała sobie Marka, chłopca z klasy drugiej, który często pomagał młodszym. Był nieśmiały, ale zawsze sprzątał boisko po zajęciach. Postanowili zapytać go w uprzejmy sposób. Marek poczerwieniał i spuścił wzrok. "To ja," wyszeptał. "Chciałem, żeby medale były bezpieczne. Myślałem, że ktoś je zabierze." Jego głos był mały, ale szczery. Basia podała mu mapę. "Możesz narysować, gdzie je schowałeś i dlaczego," zaproponowała.
Marek narysował małą strzałkę. Opowiedział, że bał się, że ktoś, kto nie rozumie zasad, weźmie medale. Bał się kary, więc postanowił zrobić po cichu to, co myślał, że będzie dobre. Basia uśmiechnęła się. "Dobrze, że oddałeś," powiedziała. "Najważniejsze jest, żeby być uczciwym i powiedzieć prawdę." Marek skinął głową. Był smutny, ale ulżyło mu.
Pani dyrektorka usiadła z nimi i podziękowała. "Marek miał dobre intencje, ale nie powinien był chować. Najlepiej mówić dorosłym. Cieszę się, że oddałeś," powiedziała łagodnie. Zorganizowano małe zebranie na boisku. Basia stanęła przy mapie i opowiedziała, jak szukali. Pokazała, jak plan pomógł im znaleźć skrzynkę. Dzieci klaskały.
Na koniec pani dyrektorka wręczyła medale. Każdy medal miał napis: "Za uczciwość." Marek podszedł pierwszy. Jego oczy zabłysły. Basia uśmiechnęła się szeroko. Wiedziała, że to było nie tylko o znalezieniu skrzynki. To było o słuchaniu, mówieniu prawdy i pomaganiu innym zrozumieć, co jest dobre.
Wieczorem Basia ponownie otworzyła swój zeszyt. Na mapie boiska dorysowała małą gwiazdkę przy miejscu, gdzie schowany był plecak i skrzynka. Na marginesie dopisała: "Uczciwość prowadzi do wyjaśnień." Potem spojrzała jeszcze raz na boisko przez okno. Światło powoli gasło. Boisko wydawało się spokojne. Basia zamknęła zeszyt i pomyślała o następnym śledztwie. Lubiła pomagać. Lubiła mapy. Lubiła, kiedy wszystko kończyło się dobrze.
Ostatnie spojrzenie było krótkie i czułe. Basia pomachała boisku palcem. "Do jutra," powiedziała w myśli. I zasnęła, myśląc o nowych tropach, które czekają na nią gdzieś tam, pod drzewem albo przy ławce.