Trwa ładowanie...
Opowieści małych detektywów 7-8 lat Czytanie 10 min.

Zagadka złotego guzika szczęścia w Małym Mchu

Detektyw Błysk i jego przyjaciele próbują rozwikłać tajemnicze zniknięcie Złotego Guzika Szczęścia, zbierając wskazówki i przesłuchując mieszkańców Małego Mchu.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Główną postacią jest mały detektyw-wilk/ lisek o nocnym, gwiaździstym futrze i małych złotych rogach, klęczący przed drewnianą skrzynią i delikatnie podnoszący złoty guzik; za nim stoi okrągła, pognieciona sówka-pocztowa Pani Kłapcia z kopertą poplamioną miodem, z lewej, po prawej przy ladzie stoi pulchny jeżyk-sprzedawca Jeżyk Bąbel w mącznym fartuchu z lekko rozczapierzonymi kolcami, a nieopodal, przy tablicy ogłoszeń, skacze mała psotna myszka Myszka Piszczek z różowymi uszami, dłonie przy ustach jak po zdradzeniu sekretu; miejsce to przytulny hol wspólnego domu z jasnymi drewnianymi ścianami, dębowymi ławkami, niskiem stolikiem z parującym imbrykiem i wypolerowaną skrzynią rzeczy znalezionych pod tablicą z kolorowymi notatkami i girlandami; scena pokazuje odkrycie Złotego Guzika Szczęścia — detektyw podnosi guzik z skrzyni, złote promienie odbijają się na zdziwionych twarzach mieszkańców, atmosfera zabawna i kojąca, miękka paleta (ochra, granat, blady róż, szałwiowa zieleń) z akwarelowymi fakturami i matowym złotem na guziku. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Zniknięcie z gabloty

W Małym Mchu, miasteczku zbudowanym z przytulnych korytarzy i miękkich dywanów z listków, mieszkał Detektyw Błysk. Miał futerko jak nocne niebo i rogi błyszczące, gdy tylko wpadał na trop. Nie był duży, ale za to potrafił patrzeć tak uważnie, że widział nawet, gdzie spadł pojedynczy okruszek.

Tego poranka Błysk stał przed ale w zdaniu użyte inaczej; przezroczysta skrzynka wystawowa."> gablotą w sklepie „Trzy Orzeszki”. W gablocie leżały cynamonowe ślimaczki, słoiczki miodu i jedna rzecz najważniejsza: Złoty Guzik Szczęścia, pamiątka z festynu, który miał się odbyć wieczorem w holu Domu Wspólnego.

Błysk przycisnął nos do szyby. „Widzisz, Błysku?” mruknął do siebie. „Guzik leży na prawej poduszeczce. Wstążka jest równo związana. Szyba czysta.”

Nagle usłyszał tupot. To była Sowa Pani Kłapcia, listonoszka, która zawsze wszystko wiedziała pierwsza.

„Błysk!” zawołała. „Mamy zagadkę! Guzik… zniknął!”

„Z gabloty?” Błysk aż podskoczył.

„Z gabloty!” Pani Kłapcia rozłożyła skrzydła. „A najdziwniejsze jest to, że zamek nie jest zepsuty.”

Błysk od razu poczuł, jak jego rogi lekko migoczą. To znaczyło: czas na sprawę.

„Dobrze,” powiedział spokojnie. „Najpierw obserwacja. Potem pytania. Potem wnioski. A ty, czytelniku, możesz pomagać. Szukaj wskazówek razem ze mną.”

Przy gablocie kręcił się też Jeżyk Bąbel, pomocnik sklepu. Miał na grzbiecie fartuszek, a na pyszczku mąkę.

„Ja… ja tylko zamiatałem,” bąknął. „I nagle… nie było guzika.”

Błysk kucnął przy gablocie. Na podłodze, tuż przy nóżce półki, leżało coś małego. Podniósł to delikatnie.

„Okruszek piernika,” powiedział. „Świeży. Pachnie cynamonem.”

Pani Kłapcia zmrużyła oczy. „W sklepie to normalne.”

„Tak,” odparł Błysk. „Ale okruszek leży przy gablocie, a ślimaczki są po drugiej stronie. Ktoś tu stał… i coś jadł. Albo coś niósł.”

Błysk podszedł jeszcze bliżej szyby. Na szkle było widać ledwo widoczny ślad, jakby ktoś musnął je lepką łapką.

„Miód,” szepnął. „Ktoś miał miód na palcach.”

Zatrzymał się i spojrzał na ciebie, jakbyś stał obok.

„Pomyśl,” powiedział. „Kto w Małym Mchu lubi miód i pierniki? I dlaczego guzika nie zabrano siłą, skoro zamek jest cały?”

Rozdział 2: Trop prowadzi do holu

Błysk i Pani Kłapcia poszli do Domu Wspólnego. Tam był wielki hol z ławkami, wieszakami na pelerynki i tablicą ogłoszeń. W holu zawsze pachniało herbatą z malinowych listków, bo ktoś stale ją parzył.

Przy tablicy stał Pan Kruk Krukson, który pilnował porządku. Miał kamizelkę i klucze brzęczące przy pasie.

„Kto wchodził dziś rano do holu?” zapytał Błysk.

Krukson podrapał się po dziobie. „Widziałem Zajączka Tuptusia. Niósł koszyczek. I Wiewiórkę Fikołek, biegła szybko, aż jej ogon zamiatał podłogę. A potem… ktoś malutki przemknął pod ławką, ale nie widziałem kto.”

Błysk podszedł do ławki. Pod nią coś błysnęło. Nie złoty guzik, tylko… mały, szklany koralik.

„O!” Pani Kłapcia pochyliła głowę. „To wygląda jak z bransoletki Wiewiórki Fikołek. Ona robi ozdoby.”

„To może być trop,” powiedział Błysk. „Ale uważajmy. Koralik mógł spaść bez związku.”

Poszli do wieszaka. Na jednym haczyku wisiała pelerynka w kropeczki. Do niej przyczepił się leciutki, żółty włosek.

Błysk wziął włosek w palce. „Miękki. Długi. To nie jeżyk. Nie sowa. Nie kruk.”

„Zając?” zgadła Pani Kłapcia.

„Możliwe,” odparł Błysk. „A teraz najważniejsze: guzika nie ma, ale zamek jest cały. To znaczy, że ktoś musiał mieć kluczyk… albo gablota była otwarta przez chwilę.”

Wrócili do sklepu. Jeżyk Bąbel drapał się po czole.

„Bąblu,” spytał Błysk łagodnie. „Kiedy ostatnio otwierałeś gablotę?”

„Wczoraj wieczorem,” powiedział Jeżyk. „Wkładałem guzik na poduszeczkę. Potem zamknąłem. Kluczyk… jest na haczyku za ladą.”

„Czy ktoś mógł go wziąć?” zapytała Pani Kłapcia.

Jeżyk przewrócił oczami. „Każdy tu zagląda. Ale ja bym zauważył!”

Błysk rozejrzał się. Za ladą stał słoik miodu z lekko krzywo zakręconą pokrywką.

„Czy ten słoik był otwierany dziś rano?” zapytał.

Jeżyk zbladł jak mąka. „Ja… ja próbowałem. Tylko łyżeczkę. Bo… bo stres.”

Błysk kiwnął głową. „Stres potrafi namieszać w łapkach. Ale to nie dowód na kradzież.”

Zamilkł na chwilę, a potem dodał: „Czytelniku, zbierzmy fakty: miód na szybie, okruszek przy gablocie, włosek jak od zająca, koralik jak od wiewiórki i ktoś mały pod ławką w holu. Kto pasuje do wszystkiego naraz? A może to nie jedna osoba?”

Rozdział 3: Trzy podejrzenia i jedna pomyłka

Błysk zaprosił do holu trzy osoby: Zajączka Tuptusia, Wiewiórkę Fikołek i małą Myszkę Piszczek, która często biegała pod ławkami, bo lubiła czuć się jak tajny agent.

W holu było jasno i przyjemnie. Na środku stał stolik z herbatą. Błysk nie chciał, żeby ktokolwiek się bał. To miała być zagadka, nie burza.

„Nie oskarżam,” powiedział. „Tylko pytam. Bo guzik jest potrzebny na festyn. A my chcemy go znaleźć.”

Zajączek Tuptuś przytulił koszyczek. „Ja niosłem marchewkowe ciasteczka. Dla wszystkich.”

Wiewiórka Fikołek podniosła łapki. „A ja robiłam dekoracje. Koraliki. Wstążki. Moja bransoletka… o nie! Czy to mój koralik pod ławką?”

Myszka Piszczek pisnęła wesoło. „Ja tylko ćwiczyłam ślizgi pod ławką. Wiesz, takie: hyc, hyc! Nic nie brałam.”

Błysk skinął na Kruksona. „Czy widziałeś, kto dotykał gabloty?”

Krukson pokręcił głową. „Ja pilnuję holu, nie sklepu. Ale… widziałem, jak ktoś niósł słoik miodu w stronę holu.”

Jeżyk Bąbel aż zapiszczał: „Słoik miodu? Ja go nie wynosiłem!”

Błysk zmrużył oczy. „Kto mógł wynieść słoik? I po co?”

Wiewiórka Fikołek podskoczyła. „Ja! Ja wzięłam słoik miodu! Bo miód świetnie klei papierowe gwiazdki. Tylko… ojej… zakrętka była luźna i kapnęło mi na łapki. Potem dotknęłam klamki, a potem… chyba oparłam się o gablotę, kiedy szukałam wstążki!”

Pani Kłapcia klasnęła skrzydłami. „To tłumaczy miód na szybie!”

„Tak,” powiedział Błysk. „A okruszek piernika?”

Zajączek Tuptuś spuścił uszy. „To ja. Podjadałem pierniczka w drodze. Jeden okruszek uciekł mi z łapki. Przepraszam.”

„Okruszek mamy,” mruknął Błysk. „A włosek?”

Zajączek podrapał się po policzku. „Mogłem zahaczyć pelerynką o wieszak. Wszędzie gubię włoski. Taki już urok.”

Błysk uśmiechnął się krzywo. „Została nam najważniejsza część: gdzie jest guzik?”

Myszka Piszczek podniosła łapkę. „Ja widziałam coś złotego… ale myślałam, że to cukierek! Leżało przy wejściu do sklepu. Chciałam zanieść, ale wtedy ktoś krzyknął, że guzik zniknął, i… schowałam to do pudełka z rzeczami znalezionymi w holu. Żeby nie zgubić!”

„Pudełko z rzeczami znalezionymi?” powtórzył Błysk.

Krukson wskazał na małe, drewniane pudełko pod tablicą ogłoszeń. „Tu.”

Błysk podszedł, otworzył wieczko i… w środku, na miękkiej chusteczce, leżał Złoty Guzik Szczęścia. Błyszczał tak, jakby też odetchnął.

„Jest!” zawołała Pani Kłapcia.

Myszka Piszczek aż podskoczyła. „Czy ja teraz mam kłopoty?”

„Nie,” powiedział Błysk ciepło. „Zrobiłaś to, żeby pomóc. Tylko nie powiedziałaś od razu. Następnym razem mów śmiało. Tajni agenci też składają raporty.”

Myszka zachichotała. „Raport! Tak jest!”

Rozdział 4: Festyn, zgoda i „do zobaczenia”

Wieczorem w holu Domu Wspólnego zaczął się festyn. Wiewiórka Fikołek powiesiła papierowe gwiazdki, które trzymały się świetnie, choć Błysk poprosił, żeby następnym razem użyć też sznureczka, nie tylko miodu.

Zajączek Tuptuś rozdawał marchewkowe ciasteczka i obiecał, że będzie jeść pierniki nad talerzykiem, „żeby okruszki nie uciekały na przygody bez pozwolenia”.

Jeżyk Bąbel przyniósł guzik w aksamitnym woreczku. Podszedł do Myszki Piszczek i chrząknął.

„Przepraszam, że rano mówiłem ostrym głosem,” powiedział. „Bałem się, że zepsuję festyn.”

Myszka przechyliła głowę. „Ja też przepraszam, że nie powiedziałam od razu. Schowałam i… zrobiłam z tego tajemnicę.”

„Tajemnice są dobre w zagadkach,” wtrącił Błysk, „ale w przyjaźni najlepiej działa szczerość.”

Pani Kłapcia podała herbatę wszystkim po kolei. Krukson rozluźnił kamizelkę i nawet on się uśmiechnął.

Błysk spojrzał jeszcze raz na gablotę w sklepie, teraz już z guzikiem bezpiecznie w środku. Potem rozejrzał się po holu pełnym światełek i śmiechu.

„Czytelniku,” szepnął, „udało się, bo zbieraliśmy wskazówki, zadawaliśmy spokojne pytania i nie skakaliśmy do wniosków. A najważniejsze: każdy chciał dobrze.”

Na koniec festynu Złoty Guzik Szczęścia został przypięty do wielkiej wstążki przy tablicy ogłoszeń. Każdy mógł go dotknąć na szczęście, ale tylko delikatnie, jednym palcem.

Błysk poprawił swój mały notes detektywa, a rogi zamigotały mu radośnie.

„Jeśli jutro zniknie coś jeszcze,” powiedział, „to znaczy, że Mały Mech znów chce zagadki.”

Pani Kłapcia mrugnęła. „A my będziemy gotowi.”

„Do zobaczenia,” dodał Błysk miękko.

„Do zobaczenia!” odpowiedzieli wszyscy.

A ty też możesz odpowiedzieć w myślach: do zobaczenia, bo przygody czasem zaczynają się od jednego małego okruszka. A czasem od jednego złotego guzika. A czasem po prostu od uważnego spojrzenia na gablotę. A bientôt.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Gabloty
Przezroczysta skrzynka w sklepie, w której pokazuje się rzeczy do oglądania.
Gablotą
To samo co "gabloty", ale w zdaniu użyte inaczej; przezroczysta skrzynka wystawowa.
Pamiątka
Rzecz, którą się zachowuje, żeby pamiętać ważne wydarzenie.
Zamek
Urządzenie na drzwiach lub skrzynce, które można zamknąć i otworzyć kluczem.
Obserwacja
Uważne patrzenie i słuchanie, żeby znaleźć ważne szczegóły.
Wnioski
To, co myślisz po zebraniu wszystkich wskazówek.
Aksamitnym
Miękki, gładki materiał; tak wygląda powierzchnia jakiegoś przedmiotu.
Ogłoszeń
Miejsce, gdzie wiesza się informacje dla wszystkich mieszkańców.
Zakrętka
Część, którą kręci się, żeby zamknąć słoik lub butelkę.
Pudełko z rzeczami znalezionymi
Pudełko, gdzie kładzie się rzeczy, które ktoś zgubił, żeby właściciel mógł je odzyskać.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści małych detektywów dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.