Trwa ładowanie...
Opowieść o wiośnie 11-12 lat Czytanie 11 min.

Ciepły śnieg na kwitnącym drzewie

Trzy chłopcy — Kacper, Olek i nowy kolega Amir — odkrywają wiosnę w parku, rysując kwitnące drzewo i ucząc się, że przyroda oraz przyjaźń są dla wszystkich.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: Kacper — chłopiec ok. 10 lat, krótkie brązowe włosy, skupiony, trzyma duży szkicownik na kolanach i ołówek; Olek — chłopiec ok. 10 lat, blond potargane włosy, figlarny uśmiech, trzyma mały kamyk lub patyk; Amir — chłopiec ok. 10 lat, kręcone czarne włosy, nieśmiały lecz ciekawy, trzyma mały zeszyt w kratkę i pisze. Miejsce: łagodny pagórek w parku wiosną, zielona trawa usiana stokrotkami, żółtymi dmuchawcami i drobnymi fioletowymi kwiatkami, jasne niebo, złota późno popołudniowa świetlność, w tle duże drzewo obsypane białymi i różowymi kwiatami. Sytuacja: chłopcy siedzą obok siebie na wilgotnej trawie i dzielą się rysunkiem — Kacper szkicuje, Amir zapisuje słowa, Olek opowiada i się śmieje; panuje ciepła, serdeczna atmosfera, opadają płatki i widać kilka pszczół przy kwiatach. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Pierwszy zapach wiosny

Kacper otworzył okno i od razu poczuł coś nowego. Powietrze nie było już ostre jak zimą. Pachniało mokrą ziemią, świeżą trawą i czymś słodkim, jakby ktoś rozsypał w ogrodach cukier puder.

Na biurku leżał szkicownik, a obok ołówek z pogryzioną gumką. Kacper lubił rysować krajobrazy: dachy w deszczu, drzewa w mgle, kałuże, w których odbijało się niebo. Zimą szkicował głównie z okna, bo palce marzły mu szybciej niż myśli.

— Dzisiaj trzeba wyjść — mruknął do siebie.

W tej chwili w telefonie mignęła wiadomość od Olka.

„Idziesz na spacer? Mama mówi, że w parku już coś kwitnie!”

Kacper odpisał prawie od razu: „Biorę szkicownik. Spotkajmy się przy bramie.”

Kiedy zbiegł na dół, mama uśmiechnęła się, widząc, jak wciska szkicownik do plecaka.

— Tylko nie wróć za późno — powiedziała. — I popatrz uważnie. Wiosna jest najlepsza dla tych, którzy widzą szczegóły.

Kacper kiwnął głową. Lubił to zdanie, bo brzmiało jak wskazówka do rysunku.

Rozdział 2: Drzewo w białej chmurze

Olek czekał przy bramie parku, kopiąc kamyk tak ostrożnie, jakby to był skarb.

— Myślałem, że nie przyjdziesz — zaśmiał się, gdy zobaczył Kacpra. — Patrz, nawet słońce wyszło!

Szli wolno alejką. Pod butami chrzęścił żwir, a w kałużach pływały małe listki. Ptaki gadały nad ich głowami, jakby miały ważne zebranie.

Nagle Olek zatrzymał się tak gwałtownie, że Kacper prawie wpadł na jego plecy.

— Tam — szepnął.

Po prawej stronie, przy starej ławce, stało drzewo. Całe w kwiatach. Białych i różowych, drobnych jak paznokcie, a jednak tak gęstych, że wyglądało jak chmura, która zapomniała spaść z nieba.

Kacper poczuł, że robi mu się ciepło w środku, jak wtedy, gdy ktoś mówi coś miłego, choć wcale się tego nie spodziewasz.

— To… jak fajerwerki, tylko ciche — powiedział.

Podeszli bliżej. W powietrzu unosił się delikatny zapach, trochę jak miód, trochę jak świeżo obrana gruszka. Pszczoła przysiadła na kwiatku i brzęknęła jak mały silniczek.

— Narysujesz? — zapytał Olek.

Kacper już wyciągał szkicownik.

— Spróbuję. Ale to jest trudne. Jak narysować coś, co wygląda jak miękka chmura?

Olek wzruszył ramionami.

— Może narysuj to, co czujesz, a nie tylko to, co widzisz.

Kacper popatrzył na niego z uznaniem.

— Mądre. Skąd ci to przyszło?

— Z niczego — Olek uśmiechnął się szeroko. — Po prostu… miło tu.

Kacper zaczął szkicować pień, gałęzie i kępki kwiatów. Co chwilę przerywał, żeby spojrzeć na szczegóły: cień pod płatkami, ciemniejsze pąki, delikatny ruch gałązki na wietrze.

Obok usiadła starsza pani z laską i pieskiem w czerwonej obroży. Piesek powąchał powietrze, kichnął i spojrzał na chłopców z miną, jakby chciał powiedzieć: „Wiosna jest wszędzie.”

— Piękne drzewo, prawda? — odezwała się pani.

— Najpiękniejsze — odpowiedział Kacper.

— Warto je szanować — dodała. — Kwiaty są dla wszystkich: dla tych, co biegają, dla tych, co idą wolno, i dla tych, co się czasem czują trochę obok.

Olek podrapał się po głowie.

— Jak to „obok”?

Pani popatrzyła na nich łagodnie.

— Czasem ktoś jest nowy. Albo mówi inaczej. Albo po prostu nie ma z kim usiąść. A drzewo nikogo nie pyta, czy pasuje. Po prostu kwitnie.

Kacper zamknął na chwilę szkicownik. Te słowa zostały mu w uszach, jak miękka melodia.

Rozdział 3: Wzgórze pełne kropek

Po rysowaniu ruszyli dalej, aż park przeszedł w ścieżkę prowadzącą na łagodne wzgórze za osiedlem. Kacper znał je z zimy — wtedy było szare, a trawa twarda. Teraz wyglądało inaczej.

Wzgórze było pokryte kwiatami: żółte kropeczki mleczy, fioletowe plamki drobnych fiołków, białe gwiazdki stokrotek. Całość przypominała dywan, który ktoś wyszył setkami maleńkich znaków.

— Jak mapa skarbów — powiedział Olek i rozłożył ręce, jakby chciał objąć cały widok.

Usiedli na trawie. Była chłodna i wilgotna, ale przyjemna, jak chłodny ręcznik w gorący dzień. Wiatr przyniósł zapach soku z trawy i czegoś ziemistego. Gdzieś daleko ktoś śmiał się na placu zabaw, ale tu brzmiało to cicho, jak przez poduszkę.

Kacper wyjął szkicownik znowu.

— Narysuję wzgórze. Tylko nie wiem, od czego zacząć.

— Od jednej kropki — zasugerował Olek. — A potem dodasz kolejne.

Kacper narysował linię horyzontu i miękki kształt pagórka. Potem zaczął stawiać małe znaki: kreski, kółka, kropki. W pewnym momencie Olek położył obok niego patyk.

— To twoje „pędzle” do natury? — zażartował.

Kacper parsknął śmiechem.

— Dzięki. Bardzo profesjonalnie.

Wtedy zauważyli chłopca idącego ścieżką. Miał mniej więcej ich wiek, ciemne kręcone włosy i plecak z przypiętym breloczkiem w kształcie małej planety. Szedł wolno, rozglądając się, jakby szukał czegoś, co zgubił.

Olek szepnął:

— To chyba nowy z naszej szkoły. Widziałem go na korytarzu. Mówił z akcentem. Nie pamiętam imienia.

Chłopiec zatrzymał się kawałek dalej i patrzył na wzgórze, ale nie podchodził. Jakby bał się wejść na „cudzy” dywan z kwiatów.

Kacper przypomniał sobie słowa starszej pani: „Kwiaty są dla wszystkich.”

Zamknął szkicownik i wstał.

— Hej! — zawołał. — Chcesz usiąść? Tu jest fajnie miękko, tylko trochę mokro.

Chłopiec zawahał się.

— Mogę? — zapytał cicho. — Nie przeszkadzam?

— Serio? — Olek zrobił minę oburzonego aktora. — Wzgórze ma tyle miejsca, że nawet nasz nauczyciel od matmy by się zmieścił. A on zajmuje dużo przestrzeni… głosem.

Chłopiec uśmiechnął się nieśmiało i podszedł. Usiadł ostrożnie, jakby bał się spłoszyć kwiaty.

— Jestem Amir — przedstawił się. — Dopiero tu mieszkam.

— Kacper. A to Olek — powiedział Kacper. — Kacper rysuje, Olek… robi mądre komentarze.

— Wcale nie — mruknął Olek, ale był zadowolony.

Amir spojrzał na szkicownik.

— Ładnie rysujesz. To to drzewo w kwiatach?

— Tak — Kacper podał mu kartkę. — Jeszcze nie skończone.

Amir pochylił się bliżej.

— W moim poprzednim mieście było drzewo granatu. Kwitło na czerwono, jak małe lampki. Tutaj te kwiaty są jak śnieg, ale ciepły.

Kacper poczuł, że to porównanie jest tak dobre, że aż chce je narysować.

„Ciepły śnieg” — powtórzył. — To brzmi jak wiersz.

Rozdział 4: Rysunek, który robi miejsce

Siedzieli razem na wzgórzu, a czas płynął spokojnie. Olek znalazł płaski kamień i obracał go w palcach. Amir wyciągnął z plecaka mały notes w kratkę.

— Ja zapisuję rzeczy — powiedział. — Słowa, które mi się podobają. Żeby ich nie zgubić.

— To jak mój szkicownik, tylko dla zdań — zauważył Kacper.

— Dokładnie — Amir kiwnął głową. — Mogę coś dopisać? „Ciepły śnieg”?

— Jasne. To twoje — powiedział Kacper.

Olek spojrzał na ich dwa zeszyty.

— To może zróbmy coś razem. Ty rysujesz, Amir dopisuje, a ja… będę kontrolował humor, żeby nie było zbyt poważnie.

— Trudne zadanie — stwierdził Kacper. — Dasz radę?

— Urodziłem się gotowy — odparł Olek.

Kacper zaczął nowy rysunek: wzgórze w kwiatach, a na górze zarys drzewa, które widzieli w parku. Nie musiał być idealny. Chciał, żeby było w nim to uczucie: spokój, zapach, lekki wiatr na policzkach.

Amir dopisywał krótkie zdania na marginesie, starannym pismem:

„Wiosna to powrót kolorów.”

„Kwiaty nie pytają, kto skąd jest.”

„Ciepły śnieg na gałęziach.”

Olek co jakiś czas zaglądał.

— Dopisz jeszcze: „Uwaga, trawa mokra, ale szczęście suche” — zaproponował.

Amir zaśmiał się głośniej, niż chyba planował, i aż się zaczerwienił.

— To śmieszne — przyznał. — Mogę?

— Musisz — stwierdził Olek teatralnie. — To prawo wzgórza.

Kacper rysował dalej i zauważył coś ważnego: kiedy są razem, łatwiej mu tworzyć. Nie musiał wszystkiego wymyślać sam. Świat robił się szerszy, jakby ktoś odsunął zasłonę.

Kiedy słońce zaczęło zjeżdżać niżej, kwiaty na wzgórzu wyglądały, jakby świeciły od środka. Powietrze robiło się chłodniejsze, ale nadal łagodne.

— Muszę wracać — powiedział Amir, chowając notes. — Mama będzie się martwić.

— My też — odpowiedział Kacper. — Chodźmy razem kawałek.

Rozdział 5: Drzewo, które pamięta

Wracali ścieżką w stronę parku. Po drodze mijali małe pąki na krzewach i świeże, jasnozielone listki, które wyglądały, jakby dopiero co zostały pomalowane.

Przy kwitnącym drzewie zatrzymali się znów. Teraz wieczorne światło robiło z płatków coś jeszcze delikatniejszego. Cienie były miękkie, a zapach jakby spokojniejszy.

Amir stanął pod gałęzią, zadzierając głowę.

— U nas w domu nie ma takiego drzewa — powiedział. — Ale chciałbym je zapamiętać.

Kacper wyjął szkicownik.

— Mogę ci dać kopię rysunku… znaczy, zrobię drugi. Nie będzie identyczny, ale to nawet lepiej.

Olek szturchnął Kacpra łokciem.

— I dopiszemy jego zdania. Wtedy to będzie wasze wspólne.

Kacper skinął głową.

— Właśnie.

Podeszła ta sama starsza pani, co wcześniej, jakby park miał swoje małe historie, które lubią się spotykać.

— O, widzę, że drzewo przyciąga ludzi — powiedziała.

— Bo jest piękne — odpowiedział Amir.

— I bo jest cierpliwe — dodała pani. — Każdy może podejść w swoim tempie.

Olek spojrzał na Amira.

— To co, jutro też idziemy na wzgórze? Możesz nam pokazać więcej takich porównań jak „ciepły śnieg”.

Amir uśmiechnął się już swobodniej, jakby to słowo „jutro” zrobiło mu w środku miejsce.

— Mogę. A wy możecie mnie nauczyć, gdzie w szkole jest najlepsza drożdżówka.

— To akurat umiem najlepiej — oświadczył Olek. — To mój talent narodowy.

Kacper poczuł, że dzień składa się w całość jak dobrze zamknięty szkicownik: nic nie wypada, a jednak zostaje w środku dużo powietrza na kolejne strony.

Rozdział 6: Życzenie na dobranoc

Wieczorem Kacper siedział przy lampce. Z ulicy dochodził cichy szum samochodów, a w pokoju pachniało herbatą z cytryną. Otworzył szkicownik na stronie z drzewem i wzgórzem.

Dorysował kilka drobiazgów, które zapamiętał: pszczołę jak małą kropkę, źdźbła trawy z kroplami wody, zarys trzech chłopców siedzących na pagórku. Nie musiał rysować twarzy dokładnie. Wystarczyło, że byli obok siebie.

Na marginesie dopisał jedno zdanie, proste, ale ważne:

„Niech przyroda zostanie piękna, dla wszystkich.”

Zgasił lampkę i jeszcze przez chwilę myślał o białej chmurze kwiatów, o mokrej trawie, o śmiechu Olka i o spokojnym głosie Amira. Wiosna nie robiła hałasu. Po prostu przychodziła, budziła kolory i przypominała, że świat potrafi się zmieniać na lepsze — łagodnie, krok po kroku, jak spacer przed snem.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Szkicownik
Zeszyt do rysowania, gdzie trzyma się szkice i rysunki.
Pogryzioną
Coś, co zostało częściowo ugryzione lub nadgryzione przez zęby.
Krajobrazy
Obrazy dużych widoków: pól, miast, gór lub drzew.
Kałuże
Mniejsze zbiorniki wody na ziemi po deszczu.
Chrzęścił
Dźwięk, gdy coś łamie się lub trzeszczy pod stopami.
Kępki
Małe skupiska roślin lub trawy rosnące razem.
Pąki
Młode, zamknięte kwiaty, które dopiero mają się rozwinąć.
Cierpliwe
Ktoś lub coś, co czeka spokojnie i nie spieszy się.
Horyzontu
Linia, gdzie niebo spotyka się z ziemią lub morzem.
Zarys
Prosty, ogólny kontur czegoś, bez wielu szczegółów.
Mignęła
Pojawiło się bardzo szybko i równie szybko zniknęło.
Przysiadła
Usiadła delikatnie, zajęła miejsce, siadanie z małym ruchem.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wiośnie dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.