Rozdział 1
W małym, kolorowym miasteczku mieszkał sobie czarodziej o imieniu Zbyś. Zbyś bardzo lubił robić zaklęcia. Codziennie rano, po zjedzeniu śniadania, wołał:
- Hokus pokus, czary-mary!
Zbyś miał przyjaciół: kotka Miau, psa Burego i wróżkę Tosię. Każdego dnia wpadali do Zbysia, żeby pomagać mu w jego magicznych eksperymentach.
Pewnego dnia Zbyś powiedział:
- Dzisiaj spróbuję zaklęcia, które sprawi, że będziemy latać jak ptaki!
Miau, Bury i Tosia spojrzeli na siebie z ciekawością.
- Latać? - zapytał Bury. - To brzmi ekscytująco!
- Tak! - krzyknęła Tosia. - Czas na magię!
Zbyś wziął swoją różdżkę i powiedział:
- Hokus pokus, niech będziemy w powietrzu!
Nagle wszyscy zaczęli unosić się w górę, ale coś poszło nie tak. Zamiast latać spokojnie, zaczęli kręcić się w kółko!
- Ojej! - krzyknął Zbyś. - Nie tak miało być!
Rozdział 2
- Pomocy! - wołał Miau, kręcąc się jak piłka.
- Uważaj, Miau! - krzyczał Bury. - Nie bój się, to tylko zaklęcie!
Ale kiedy wróżka Tosia próbowała ich uspokoić, zaklęcie zrobiło jeszcze większy psikus. Nagle wszyscy zaczęli śpiewać:
- Latające koty, pyskaty pies, czarodziej Zbyś, to super jest!
- Hihihi! - śmiała się Tosia. - Zbyś, jesteś najlepszy!
Zbyś był trochę zły, ale zaraz potem też się roześmiał.
- Dobra, dobra, spróbujmy jeszcze raz! - powiedział. - Hokus pokus, niech nas to uspokoi!
I nagle wszyscy opadli na ziemię, ale... w lądowaniu zamienili się w kury!
- Kukuryku! - krzyknął Zbyś, machając skrzydłami. - Co się dzieje?!
Miau zawołał:
- Jesteśmy kurami!
Bury zrozumiał, że to nie koniec zabawy.
- Kukuryku, przyjaciele! - zaśpiewał Bury. - Musimy znaleźć sposób, żeby wrócić do siebie!
Rozdział 3
Zbyś spojrzał na swoją różdżkę.
- Muszę użyć zaklęcia, które nas przemieni! - powiedział.
- Jakie zaklęcie? - zapytała Tosia, klepiąc skrzydła.
- Hokus pokus, niech wrócimy do formy, o tak! - zawołał Zbyś.
I nagle… puff! Wszyscy znów byli sobą!
- Udało się! - krzyknęli radośnie.
- Ale to było zabawne! - powiedział Miau, śmiejąc się.
Bury podskoczył z radości:
- Zbyś, jesteś najlepszym czarodziejem na świecie!
- Tak! - krzyknęła Tosia. - Ale może następnym razem spróbujemy czegoś innego?
- Może pieczemy ciasto? - zaproponował Zbyś.
I wszyscy śmiali się, wracając do domów, planując kolejne magiczne przygody. I tak kończy się ta opowieść o czarodziejskich psikusach Zbysia.