Pierwszy krok
Diplodok był duży i bardzo łagodny. Miał długą szyję jak drzewo. Nazywał się Długi Ogon. Długi Ogon lubił słońce i miękką trawę. Lubił śpiew ptaków, które były bardzo małe i śpiewały tu i tam. Dni były ciepłe, lecz Długi Ogon czuł w powietrzu chłodniejszy wiatr. „Zbliża się zima” — mówił do siebie. „Muszę znaleźć bezpieczne miejsce.”
Długi Ogon ruszył w drogę. Szedł powoli. Jego kroki były jak kołysanie. Szukał miejsca, gdzie będzie ciepło i spokojnie. Szukał miejsca, gdzie będzie dużo jedzenia i miękka ziemia do spania. Szukał miejsca, gdzie drzewa będą jak parasole. „Bezpieczne miejsce, proszę” — nucił cicho.
Po drodze spotykał przyjaciół. Spotkał triceratopsa o imieniu Rogaty. „Dokąd idziesz?” — zapytał Rogaty. „Szukam bezpiecznego miejsca na zimę” — odpowiedział Długi Ogon. Rogaty pokiwał głową. „Idę z tobą kawałek drogi” — powiedział. I tak trzy dinozaury szły razem przez łąki.
Spotkali też małego stegozaura, Płatek. Płatek trzymał liść jak parasol. „Chodźcie ze mną” — powiedział Płatek. „Znam dolinę z wielkimi skałami. Tam jest ciepło.” Długi Ogon uśmiechnął się. Był wdzięczny. „Idziemy razem” — powiedział.
W dolinie światła
Dolina była jasna i pełna kolorów. Kwiaty były jak małe słońca. W dali były ciepłe skały, które grzały ziemię. Wszystko wyglądało spokojnie. „Ale czy to wystarczy na zimę?” — zapytał Długi Ogon. „Może tam jest bezpiecznie” — powiedział Rogaty i wskazał kątem oka. „Może tam jest dużo jedzenia” — dodał Płatek.
Dinozaury weszły do doliny. Spotkali tam innego diplodoka, o imieniu Stara Pacha. Stara Pacha znała dolinę bardzo dobrze. „Witajcie, mali przyjaciele” — powiedziała Stara Pacha. „Ta dolina jest dobra na zimę. Tu wiatr jest delikatny. Tu rosną miękkie paprocie. Tu są schronienia za skałami.” Długi Ogon poczuł ulgę w sercu. Jego szyja się rozluźniła.
Jednak dolina miała też tajemnicę. W nocy pojawiały się świetliste kule. Były to małe światła, które błąkały się między drzewami i skałami. Długi Ogon nigdy wcześniej nie widział takich świateł. „Co to jest?” — zapytał cicho. „To Światła Zimowe” — odpowiedziała Stara Pacha. „Przychodzą, by pokazać, gdzie jest bezpiecznie.” Światła tańczyły powoli. Były ciepłe i miłe. Nie straszyły nikogo.
Długi Ogon podszedł bliżej. Jeden ze światełek zbliżył się i zatrzymał przed jego długą szyją. „Jesteśmy z przyjaźni” — brzmiał głos jak szept liścia. „Prowadzimy tych, którzy chcą czuć się bezpiecznie.” Długi Ogon poczuł, jak serce mu bije spokojniej. „Prowadźcie nas” — powiedział spokojnie. Światła poprowadziły całą grupę do małej, ukrytej wnęki za największą skałą.
Wnęka była miękka od mchów i pełna pachnących liści. Było tam ciepło, jakby ziemia pamiętała lato. „To miejsce jest dla nas” — powiedziała Stara Pacha. „Tu przetrwacie zimę razem.” Długi Ogon spojrzał na przyjaciół. Rogaty pokiwał głową. Płatek przytulił się do swojej łuski. Wszyscy poczuli się bezpieczni.
Zimowa opowieść
Noc zapadała cicho. Światła Zimowe zatańczyły nad wejściem do wnęki i zaśpiewały prostą piosenkę. Piosenka była słodka. „Śpij spokojnie, śpij spokojnie” — śpiewały światła. Długi Ogon położył się pośród mchów. Jego ogon był ciepły, szyja ciężka od snu. „Dziękuję” — szepnął. „Dziękuję za pomoc.” Przyjaciele przytulili się blisko. Rogaty i Płatek pachnieli liśćmi. Stara Pacha opowiedziała krótką bajkę o dniu, kiedy śnieg zamienił się w mleczne piórka i osiadł delikatnie na skałach. Bajka była krótka i miła. Wszyscy słuchali.
Następnego dnia świat wyglądał spokojnie. Powietrze było chłodne, ale nie ostre. Jedzenie było pod dostatkiem. Wokół było cicho i bezpiecznie. Długi Ogon spacerował małymi krokami. Patrzył na przyjaciół. „Jesteśmy razem” — powiedział. „Będziemy razem” — odpowiedzieli inni.
Zima przyszła łagodna i jasna. Światła Zimowe pojawiały się każdej nocy. Mówiły ciche słowa odwagi. Długi Ogon spał mocno i długo. Jego sny były pełne zielonych łąk i ciepłego słońca. Kiedy wiosna zbliżyła się powoli, cały świat obudził się z uśmiechem. Trawa była jeszcze bardziej zielona. Ptaki śpiewały radośnie.
Długi Ogon wyszedł ze swojej wnęki i spojrzał na dolinę. Przyjaciele stali obok. „Znalazłem bezpieczne miejsce” — powiedział. „Znalazłem przyjaciół” — dodał i uśmiechnął się szeroko. Wszyscy pobrudzili nosy trawą i zaczęli biec w stronę słońca. Ich kroki były lekkie. Ich serca były ciepłe.
I tak dolina pozostała miejscem, gdzie dinozaury śpiewały, jadły i śmiały się. Światła Zimowe wracały co roku, by pokazać drogę. A Długi Ogon zawsze pamiętał, że bezpieczne miejsce to miejsce z przyjaciółmi i ciepłem w sercu.