Trwa ładowanie...
Opowieść o kosmicie 5-6 lat Czytanie 8 min.

Ela i znak pokoju

Ela odwiedza międzygwiezdny targ, gdzie dzięki symbolowi pokoju poznaje kosmitów, pomaga naprawić robotka i odkrywa, że dobro i odwaga łączą istoty różnych światów.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześcioletnia dziewczynka, radosna i zachwycona, z rozczochranymi blond warkoczami i dużymi błyszczącymi oczami, w niebieskiej sukience w białe kropki, trzyma przy piersi świecący kamyczek i uśmiecha się do małego przyjaznego kosmity; matka (ok. 30–35 lat) stoi za dziewczynką, łagodna i opiekuńcza, brązowe włosy upięte w kok, trzyma jej rękę, spokojna i dumna. Kosmita średniego wzrostu, jasnozielona, perłowa skóra, dwie pary oczu i kieszeń z okrągłą odznaką, uśmiecha się i wyciąga dłoń w stronę dziewczynki, stoi nieco po prawej przy straganie; po lewej przyjazny bananowiec Bazi, żółty z pomarańczowymi plamkami i śmiesznymi oczami, pochylony jak do przywitania. Miejsce: nocny międzygwiezdny targ z brukowanymi alejkami, kolorowymi straganami oświetlonymi girlandami unoszących się lampionów, świecącymi owocami i wiszącymi miniaturowymi przedmiotami, niskie niebo pełne drobnych światełek; główna scena: kosmita daje dziewczynce świecący kamyk jako znak pokoju, w tle mieszkańcy targu pomagają małemu przewróconemu robotowi. Nastrój ciepły, nasycone kolory, miękkie światło, gładkie lekko kreskówkowe powierzchnie; styl filmu animowanego 3D, postacie o zaokrąglonych kształtach i wyraźnych ekspresjach, paleta dominowana przez niebieskie, żółte i zielone barwy, kompozycja skupiona na dziewczynce i kosmicie. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1 — Mała Ela i niebo pełne świateł

Ela miała pięć lat i włosy jak siano po złotym lecie. Oczy miała duże i wścibskie, tak jak lornetka pana Stasia. Każdego ranka budziła się, nasłuchując nieba. Niebo nad jej domem nie było zwyczajne. Było usiane małymi punktami, które mrugały tak, jakby ktoś w oddali porozumiewał się miganiem.

Ela znała każdy dźwięk z podwórka: szczek psa, brzdęk wiaderka, świst liścia. Ale najbardziej lubiła dźwięk, który pojawiał się w nocach targowych — delikatne dzwonki z kosmicznych straganów. Tego dnia mama wzięła ją za rękę i powiedziała: „Idziemy na targ międzygwiezdny. Dzisiaj nauczysz się czegoś ważnego”.

Ela skakała ze szczęścia. Była mała, ale ciekawość miała wielką. Chciała zobaczyć sprzedawców, którzy handlowali świecącymi owocami i papierowymi planetami. Chciała usłyszeć języki, które brzmiały jak muzyka z muszli. I najbardziej — chciała spotkać kosmitę, bo mama zawsze mówiła: „Na targu spotkasz świat”.

Mama trzymała ją mocno, choć targ był spokojny. Gwiazdy wisiały nisko, jakby można było ich dotknąć. Stragany błyszczały wszystkimi kolorami: zielenią, która pachniała miętą, błękitem, który smakował jak woda z fontanny, i różem, który śmiał się jak bąbelek.

„Pamiętaj, Ela” — szepnęła mama — „zauważysz znak. To znak pokoju. Jeśli go zobaczysz, możesz się uśmiechnąć i podać rękę. To zawsze działa”.

Ela przyssała się do słowa „znak” jak mały rysunek przyczepiony do kredkowego pudełka. Chciała go złapać i przytulić. Nie wiedziała, jak wygląda znak, ale uwierzyła, bo wierzyła w mamę.

Rozdział 2 — Targ i olbrzymi banan kosmiczny

Na targu wszystko było mniej straszne, a bardziej śmieszne. Sprzedawca jabłek miał trzy nosy i śmiał się jak dzwon. Pani z planetami miała kieszenie pełne miniaturowych satelitów, które puszczały banieczki. Był też stoisko z olbrzymimi bananami, które mrugały oczami. Ela pogłaskała jeden i banan pocałował ją powietrznym muszlanym dźwiękiem. Ela pisnęła i wybuchła śmiechem.

— Jak się tu nazywasz? — zapytała niewinnie.

Banan odpowiedział, że nazywa się Bazi. Mówił powoli i z nutką cienkiego śpiewu.

Obok stoisk stała fontanna z mleczkiem gwiezdnym. Dzieci skakały po jej krawędzi. W oddali, przy straganie z mapami, stał stożkowaty kosmita z włochatymi dłońmi. Miał dwie pary oczu i jedną dłonią trzymał kropkowaną mapę. Jego uśmiech był jak zagniótłanie papieru — nie do końca pewny, ale serdeczny.

Ela chciała podejść. Jej serce trzepotało jak motylek. Mama uśmiechnęła się i powiedziała: „Pamiętasz znak pokoju? Szukaj prostego symbolu. Wygląda jak gwiazda, ale z ręką”. Ela wyobraziła sobie gwiazdę machającą do niej.

Gdy podeszli bliżej, kosmita zauważył Elę i skinął. Z jego kieszeni wystawała mała, świetlista zawieszka. Miała kształt prostego kręgu z kreską i małym oczkiem. To był symbol. Nie był skomplikowany. Był jasny i ciepły. Ela poczuła, że coś w niej się uspokaja.

— To znak pokoju — powiedziała mama. — Kiedy go zobaczysz, możesz się uśmiechnąć.

Ela uśmiechnęła się szeroko. Jej uśmiech był jak promyk słońca. Kosmita odwzajemnił uśmiech i podał jej mały kamyczek, który odbijał kolory całego targu.

— Dla odwagi — powiedział cichutko.

Ela przycisnęła kamyk do serca. Kamyk był ciepły jak herbata. Poczuła, że może rozmawiać bez słów. Mogła rozumieć gesty. Mogła czuć radość.

Rozdział 3 — Mały kłopot i symbol pokoju

Nagle z tłumu wyskoczył rozbrykany skoczek — to był mały robotek z resztkami balonów przy antenie. Chciał pobawić się w pogoń, ale potknął się i przewrócił. Z jego spodniej części wysypały się tysiące kolorowych śrubek, które zaczęły turlać się po targu jak małe kulki.

Ela podbiegła. Zobaczyła, że jedna śrubka utknęła w małym słoiku z muzyczną herbatą i zaczęła grać fałszywe nuty. Ludzie i kosmici spojrzeli z troską. Nikt nie wiedział, jak naprawić robotka. Robotek był smutny. Jego antena dyndała.

Ela poczuła, że może coś zrobić. Przypomniała sobie kamyk i znak. Uśmiechnęła się i uniosła rękę. W jej dłoni kamyk zajaśniał tak jasno, że wszyscy zatrzymali się i spojrzeli. Światło nie było silne — było miękkie jak kocyk.

Ela wyszeptała: „Proszę, pomóżmy”.

Kilka kosmicznych dłoni natychmiast pomogło. Sprzedawca bananów podał taśmę, pani z planetami użyła małych szczypiec, a kosmita z mapą trzymał śrubki, które zaczęły same wskakiwać z powrotem na swoje miejsce. Wszystko wyglądało jak wspólna piosenka: ręka podaje, druga łapie, trzecia klei.

Kiedy robotek znowu stanął, zagrał radosną melodię i wykonał ukłon. Wszyscy oklaskiwali. Ela poczuła dumę. Jej kamyk nie był magiczny sam w sobie. To jej odwaga i pomysł pomogły. Kamyk tylko przypomniał innym, że warto być dobrym.

— To symbol — szepnął kosmita. — Nie tylko znak. To zaproszenie do działania.

Ela dotknęła zawieszki na szyi kosmity. Była chłodna i gładka. Narysowała w powietrzu prosty obrazek: koło, kreska, oczko. Ludzie zaczęli rysować ten symbol na kartkach, na owocach, nawet na balonie robotka. Symbol krążył jak ciepły kłębek wełny.

Rozdział 4 — Pożegnanie i małe „a bientôt”

Wieczór zbliżał się powoli. Światełka targu zapalały się jedno po drugim. Ela miała na palcach plamki błękitnego pyłku z fontanny. Mama patrzyła na nią z uśmiechem, który był jak zawsze — cichy i pełen dumy.

Przyszedł czas, by wracać. Kosmita pochylił się i dał Eli mały szkicownik. W środku była biała kartka z narysowanym symbolem pokoju. „Rysuj, gdzie chcesz. Nie zapomnij go pokazywać” — powiedział. Jego głos brzmiał jak dzwonek, który nie spieszy się z końcem.

Ela przytuliła szkicownik mocno. Zrozumiała coś ważnego. Symbol nie był tylko znakiem. Był pomysłem. Miał przypominać, że każdy może tworzyć spokój: przez uśmiech, pomoc, dzielenie się jabłkiem, przez rysunek dla przyjaciela.

Na ulicy stała mała grupa dzieci i kosmitów. Jedni malowali na ziemi pisakiem świetlnym, inni śpiewali piosenkę o zielonym bananie. Ela dołączyła. Narysowała wielką gwiazdę z ręką — swój sposób na symbol. Dzieci klaskały.

Kiedy stali już w drzwiach, kosmita położył rękę na sercu i zrobił lekki ukłon. Ela zrobiła to samo. Wymienili spojrzenia, które mówiło: „Dobrze, do następnego razu”.

Mama wzięła Elę za rękę. Na niebie rozbłysła jedna wyjątkowa gwiazda. Była jak winko na pożegnanie. Ela spojrzała na gwiazdę i do siebie wyszeptała: „Do zobaczenia”.

Ale zanim odeszli, kosmita pochylił się jeszcze raz i zrobił gest — milczący szept, gest, który wszyscy na targu rozumieli. Nie było w tym słów. Była tam obietnica spotkania. Ela poczuła, że już nie boi się nieba pełnego świateł.

Szli powoli. Ulica pachniała czymś ciepłym, jak kakao. Ela trzymała szkicownik i kamyk. Czuła, że ma przy sobie cały targ w małej torbie. W głowie miała obraz prostego symbolu. Wiedziała, że narysuje go jutro na oknie. Po to, by sąsiad z dołu też mógł się uśmiechnąć.

W domu mama pocałowała ją w czoło i zgasła lampkę. Ela leżała w łóżku. Słuchała oddechu mamy i dalekiego brzęczenia targowych świateł. Złapała kamyk i przycisnęła go do serca. W myślach rysowała nową mapę świata — taką, na której są mosty z uśmiechów.

Kiedy zasypiała, myślała, że pewnego dnia narysuje symbol dużymi kredkami na niebie. Ale wystarczyło jej, że narysuje go każdej nocy sobie na dłoni. Była mała, ale wiedziała jedno: świat jest miejscem do tworzenia. Każde spotkanie to kawałek opowieści. Każde „dzień dobry” to nowe okno.

Światło gwiazd powoli zamykało powieki. Na końcu snu Ela jeszcze raz zobaczyła kosmitę i banan Bazi. W ich dłoniach migotał symbol pokoju. Uśmiechnęli się. Popełnili cichy zakład, że znów się zobaczą.

a bientôt

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Targ międzygwiezdny
Miejsce z wieloma stoiskami, ale nie z tej Ziemi, pełne dziwnych rzeczy i świateł.
Kosmita
Istota z innej planety, która może wyglądać inaczej niż ludzie.
Zawieszka
Mały przedmiot na sznurku, który nosi się na szyi jako ozdobę.
Odwzajemnił
Kiedy ktoś uśmiecha się albo robi coś miłego i druga osoba robi to samo.
Turlać się
Toczyć się lub toczyć po ziemi jak mała kulka.
Fałszywe
Dźwięk, który nie brzmi dobrze, tak jak zła nuta w piosence.
Ukłon
Delikatne pochylenie ciała, by pokazać szacunek lub podziękowanie.
Szkicownik
Mały zeszyt, w którym można rysować i zapisywać pomysły.
Symbol pokoju
Prosty obrazek, który przypomina ludziom, żeby byli mili i pomagali sobie.
Kamyczek
Mały, gładki kamień, który można trzymać w ręce.
Mleczkiem gwiezdnym
Dziwny, słodki płyn przy fontannie, który wygląda jak z bajki o gwiazdach.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.