Trwa ładowanie...
Opowieść o kosmicie 5-6 lat Czytanie 9 min.

Mapa przyjaciół i gwiezdna różanka

Zosia i Marek pomagają zgubionej kosmicznej istocie Nipo odnaleźć drogę, tworząc świetlną mapę i wyruszając na pełną przygód nocną wyprawę przez różankę i most świetlików.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są cztery postacie: Zosia, około 6 lat, w warkoczach i żółtej sukience w białe kropki, trzyma małą czerwoną wkrętarkę i stoi po lewej stronie statku, skupiona i uśmiechnięta; Marek, chłopiec około 6 lat, krótkie kasztanowe włosy, niebieskie ogrodniczki, trzyma pomarańczową latarkę i stoi po prawej, robi zabawną minę, podając narzędzie; Nipo, kosmita wielkości małego kota, jasne, okrągłe ciało z świecącymi antenami i błękitno-zielonymi oczami, siedzi na kadłubie statku i delikatnie świeci; Tula, skrzydlata kosmitka nieco większa niż Nipo, z cienkimi przezroczystymi lawendowymi skrzydłami, unosi się nad statkiem i śpiewa, trzymając małą gwiezdną mapę. Miejsce: pod dużą, starą sosną z wystającymi korzeniami, nocne niebo z gwiazdami i łagodnym księżycem, polana z różami oświetlonymi świetlikami i małym mostkiem nad błyszczącym strumieniem; w centrum stara pniak przerobiony na warsztat z porozrzucanymi narzędziami i pudełkami z farbami. Sytuacja: dzieci wspólnie naprawiają mały świetlisty statek ustawiony na niskiej gałęzi sosny, scena ciepła i współpracująca z delikatnymi iskrami, ciepłym światłem lamp i świetlików, miękkim blaskiem anten i czytelną kompozycją, żywymi kontrastującymi kolorami oraz przyjaznymi, uspokajającymi minami. zgłoś problem z tym obrazem

Rozpoczęcie przygody

Zosia i Marek mieli prawie sześć lat. Mieszkali w małym domu pod dużym borem. Zosia lubiła porządek. Miała pudełka na kredki i ołówek zawsze ostrzony. Marek lubił rysować wielkie kółka i fale. Razem byli dobrą drużyną.

Pewnego popołudnia siadali przy stole ogrodowym. Na kartce Zosia zaczęła rysować mapę. To nie była zwykła mapa. To była mapa Drogi Mlecznej. Rysowała kręgi, gwiazdy jak małe oczka i długie pasy. Marek dorzucał planety. Używali kolorów: niebieski, różowy, złoty.

— Zrobimy plan, żeby się nie zgubić — powiedziała Zosia. Mówiła spokojnie i pewnie. Marek pokiwał głową. Obaj lubili wiedzieć, gdzie jest pierwszy krok i gdzie mają iść dalej.

Kiedy mapa była prawie gotowa, coś błysnęło w krzakach przy płocie. To było cicho. To było jak mała latarka. Dzieci podeszły powoli. Z krzaków wyjrzała mała istota. Miała świecące oczka i miękkie antenki. Była mniej więcej wielkości kotka. Była trochę przestraszona i trochę ciekawa.

— Cześć — wyszeptała Zosia. — Jesteś z kosmosu?

Istota zgięła antenki jak uśmiech i podała im maleńki przedmiot. Wyglądał jak gwiazdka zrobiona z papieru i światełka. Z wnętrza wydobywało się delikatne dźwięczenie. Marek zaczął biec po pudełko z kredkami. Zosia wzięła gwiazdkę ostrożnie.

— Nazywam się Nipo — przemówiły antenki, ale to brzmiało jak mały dźwięk w ich głowach. — Zgubiłem drogę do domu.

Dzieci spojrzały na siebie. Byli mali, lecz wiedzieli, że mogą pomóc. Zosia odsunęła tyle krzaków, ile trzeba, i wyjąła mapę Drogi Mlecznej.

— Narysujemy drogę razem — powiedziała. — Zaznaczymy gwiazdy.

Marek merdał kredką. Nipo usiadł na kartce i delikatnie zapalił swoje oczka. Mapa zaczęła świecić. Linia Drogi Mlecznej na papierze rozjaśniła się jak mały szlak.

— Razem to zrobimy — dodał Marek.

I tak zaczęła się ich przygoda.

W ogrodzie różanym

Nipo prowadził ich ścieżką do starej różanki za domem. Różanka była miejscem kolorowym. Pnące róże miały pąki jak kosmiczne planety. Zapach był słodki i ciepły. Dzieci czuły, że miejsce to jest ważne.

W środku różanki stała fontanna. Woda śpiewała cicho. Nipo wskazał fontannę antenką. Na krawędzi siedziała druga istota, trochę większa. Miała skrzydełka jak liście. Była przyjaciółką Nipo. Miała na imię Tula. Tula miała kłopot z mapą. Jej mapa zaginęła.

— Może razem znajdziemy — zaproponowała Zosia.

Dzieci i obce stworzenia zaczęli szukać. Sprawdzali między krzewami. Zaglądali pod kamienie. Marek śmiał się, gdy jedna róża gładziła mu włosy. Nipo i Tula świecili, a ich światło odbijało się w kroplach rosy. Każdy dźwięk w różance był jak muzyka.

Zosia była zorganizowana. Robiła małe znaczki na mapie papierowej. Pokazywała, gdzie już szukali i gdzie jeszcze mają pójść. Marek miał zadanie liczenia. Liczył kroki między różami i liczył, ilu jest pąków na jednej gałązce. Razem pracowali spokojnie i wesoło.

W pewnej chwili znaleźli coś błyszczącego przy fontannie. To była mała kartka. Na niej było narysowane coś, co wyglądało jak ścieżka z kropek. Tula pisnęła ze szczęścia. Kartka była kawałkiem większej mapy. Ktoś ją podrzucił. Nipo potrząsnął antenkami. Wszystko nagle zaczęło pasować do ich mapy papierowej.

— Musimy połączyć kawałki — powiedziała Zosia. — Wtedy zobaczymy drogę do domu.

I tak złączyli kartki jak puzzle. Magia mapy zapadła w ich rękach. Zaczęły pojawiać się drogi, mosty i małe planety. Kiedy wszystko było sklejone, mapa pokazała kierunek: przez różankę, potem przez staw świetlików i dalej do skraju lasu, gdzie rośnie stara sosna.

Dzieci wiedziały, co robić. Wspólnie z Nipo i Tulą podążyli wskazaną drogą. Każdy miał małe zadanie. Marek trzymał latarkę. Zosia pilnowała mapy. Nipo świecił drogę. Tula śpiewała cicho, a jej piosenka sprawiała, że cienie nie były straszne.

Most świetlików i wróg z gwiazdek

Na końcu różanki był most. Nie był to zwykły most. Był zrobiony z małych świetlików, które latały i trzymały się za skrzydełka. Kiedy dzieci i przyjaciele przeszli, świetliki tańczyły jak iskierki. Wszystko świeciło jak na niebie.

Nagle z ciemności skoczył mały problem. To była chmura gwiazdek, która zgubiła drogę. Gwiazdki były niepewne i zaczęły kolidować z mapą. Przez chwilę mapy zaczęły migotać. Zosia od razu usiadła i pogładziła kartkę. Marek łapał spadające kropeczki kolorów.

— One się boją — powiedział Marek. — Może je uspokoimy.

Dzieci wiedziały, że strach często jest przyczyną kłopotów. Zosia zaczęła śpiewać cicho, tak jak Tula. Marek opowiadał śmieszne rysunki i robił miny. Nipo świecił jeszcze cieplej. Gwiazdki uspokoiły się i zaczęły układać w prostą linię. Wszystko się ułożyło.

Jedna gwiazdka, mniejsza niż inne, przykleiła się do krawędzi mapy. To był klucz. Wskazała im krótki tunel pod korzeniami sosny. Dzieci z radością ruszyli dalej. Każdy krok był lekki. Most świetlików odprowadzał ich jak małe światła drogowe.

Kiedy dotarli do sosny, zobaczyli coś wielkiego i pięknego. Tam na gałęzi wisiał statek. Nie był wielki i nie był straszny. Był jak domek z blachy i światełek. Miał przyklejone papierowe gwiazdki. To był dom Nipo.

— Jesteśmy blisko — powiedziała Tula.

Dzieci pomogły przynieść małe rzeczy, które potrzebne były do naprawy statku. Nipo i Tula rozkładali śrubki, które wyglądały jak muszelki. Zosia dawała instrukcje i wkładała śrubę we właściwe miejsce. Marek trzymał latarnię i podawał przybory. Wspólnie dopasowywali kawałki jak puzzle.

Był mały moment niepewności, gdy jedna część nie pasowała. Marek zrobił wielką minę i wszyscy się roześmiali. Zosia znalazła sposób — odwróciła część i wcisnęła ją łagodnie. Statek zamrugał światłami i zaczęło buczyc mechaniczne serduszko. Nipo i Tula klasnęli antenkami jak oklaski.

Powrót i zapach lawendy

Kiedy statek był sprawny, Nipo i Tula przygotowali się do podróży. Ale jeszcze coś robili. Na mapie zostawili małą rysunkową ścieżkę i napis: „Dziękujemy”. Zosia uśmiechnęła się szeroko. Marek podskoczył.

— Możemy jeszcze raz spojrzeć na niebo — zaproponowała Zosia.

Wszyscy weszli do różanki. Nad nimi gwiazdy migotały. Statek powoli unosił się, jakby robił głęboki oddech. Nipo i Tula pożegnali się antenkami i skrzydełkami. Dzieci poczuły ciepło w sercach. Wiedziały, że dobrze zrobiły.

Zanim statek odleciał, Nipo wysypał z kieszonki drobne kolory. Spadły na ziemię jak drobne gwiazdki. Każda z nich wylądowała na płatku róży i zaczęła jaśnieć. Różanka rozbłysła delikatnym światłem. Fontanna zaśpiewała wesoły ton. To była mała uroczystość pożegnalna.

Statek poleciał w górę, potem zniknął za chmurami. Na niebie został mały punkt, który mrugał. Dzieci machały na pożegnanie. W ich dłoniach mapa Drogi Mlecznej była teraz bardziej kompletna. Była też ważnym śladem przyjaźni.

Gdy wracali do domu, Zosia i Marek zrobili jedną rzecz jeszcze. Poszli do małego ogródka obok domu. Mama miała tam lawendę. Kwiaty miały długie fioletowe kłosy i pachniały sennie. Dzieci przytuliły twarze do lawendy. Zapach był miękki i spokojny.

— To pachnie jak przygoda — powiedział Marek, i obaj westchnęli z radością.

Zosia ułożyła mapę w pudełku. Na pudełku napisała: „Mapa przyjaciół”. Marek narysował obok małą gwiazdkę. To była pamiątka ich wspólnej pracy.

W nocy, kiedy zasypiali, ich sny były pełne świetlików i migoczących gwiazd. Czuli, że świat jest wielki, ale też bezpieczny, bo mają siebie i przyjaciół z daleka. Wiedzieli, że jeśli kiedyś spotkają się z zagubionymi istotami, pomogą im tak jak dziś. Byli mali, ale odważni. Współpraca była ich siłą.

Rankiem, w pudełku obok mapy, znaleźli małą gałązkę lawendy. Ktoś ją zostawił. Może to był wiatr. Może Nipo. Dla nich był to najpiękniejszy dowód przyjaźni. Gałązka pachniała jeszcze mocniej. Dzieci powąchały ją i uśmiechnęły się szeroko.

Zapach lawendy został z nimi. Przypominał o nocnej różance, światełkach i stateczku, który migał daleko w przestrzeni. Przypominał też, że razem można znaleźć drogę, nawet gdy ktoś się zgubi.

I tak skończyła się ich mała kosmiczna przygoda. Zosia i Marek zasnęli spokojnie. Na stole leżała mapa Drogi Mlecznej. W ogrodzie róże nuciły cichą piosenkę. A nad wszystkim unosił się słodki, kojący zapach lawendy.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Borem
Duży las z iglastymi drzewami, takim jak sosny i świerki
Drogi Mlecznej
Wielki pas gwiazd na nocnym niebie, jak nasza galaktyka
Antenki
Małe ruchome części na głowie Nipo, jak czuciowe nitki
Różanka
Miejsce w ogrodzie, gdzie rosną dużo krzewów z różami
Fontanna
Miejsce z wodą, która tryska i robi mały hałas
świetlików
Małe owady świecące nocą, wyglądają jak małe lampki
Pąki
Młode, zamknięte kwiaty, które dopiero mają się rozwinąć
Kłosy
Długie części rośliny, na których rosną małe kwiatki, jak u lawendy
Mechaniczne serduszko
Mała część w maszynie, która działa jak bijące serce
Płatku
Cienki kawałek kwiatu, delikatny i miękki

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o kosmitach dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.