Rozdział 1: Oczekiwanie na Nowy Rok
Franczeska, ośmioletnia dziewczynka o oczach jak dwa błyszczące guziki, siedziała na miękkim dywanie w salonie. Przed nią na stole stała miseczka z popcornem i garść kolorowych baloników. Był 31 grudnia, a dom pachniał mandarynkami i świeżo upieczonym ciastem czekoladowym. Mama już od rana nuciła wesołe piosenki, a tata co chwilę sprawdzał zegarek, licząc, ile godzin zostało do północy.
Franczeska była podekscytowana. Uwielbiała Sylwestra, bo to jedyny dzień w roku, kiedy mogła nie kłaść się spać o zwykłej porze. Miała na sobie cekinową spódniczkę i złote opaski we włosach, które co chwilę poprawiała, bo chciała wyglądać jak prawdziwa sylwestrowa wróżka.
W salonie ustawiono już stół z przekąskami: paszteciki, owoce, kanapki w kształcie serduszek i oczywiście – galaretki w kolorowych kubeczkach. Na parapecie czekały zimne ognie, a na kanapie leżał śmieszny, świecący kapelusz taty.
– Mamo, a kiedy będzie północ? – zapytała Franczeska, podskakując na dywanie.
– Jeszcze trochę, kochanie. Musimy poczekać, aż zegar wybije dwunastą – odpowiedziała mama, uśmiechając się.
Czas płynął powoli, jakby specjalnie się wydłużał, żeby zabawa trwała dłużej. Franczeska postanowiła, że nie da się nudzie. Wymyśliła własny, noworoczny rytuał: co godzinę będzie robić coś zabawnego. O dwudziestej zagrała z tatą w „kto szybciej zje żelkę bez użycia rąk” i wygrała, bo tata rozśmieszył się i żelka wypadła mu z ust. O dwudziestej pierwszej razem z mamą tańczyły wokół stołu, udając, że są baletnicami. Nawet kot Pączek wszedł pod stół, bo chciał zobaczyć, czemu wszyscy tak się śmieją.
Rozdział 2: Wesołe przygotowania
Kiedy zegar pokazał dwudziestą drugą, Franczeska poczuła, że czas na coś wyjątkowego. Wyjęła specjalny słoik z napisem „Noworoczne Marzenia”, do którego cała rodzina wrzucała karteczki z życzeniami na nadchodzący rok. Każdy miał napisać coś miłego – nawet kot dostał swoją karteczkę (mama napisała za niego: „Chcę więcej tuńczyka i mniej kąpieli”).
– Teraz losujemy! – zawołała Franczeska.
Mama wyciągnęła jedną karteczkę i przeczytała: – „Chciałabym, żeby w nowym roku wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi”.
Tata, z udawanym głosem wróżki, przeczytał swoją: – „Życzę sobie, żeby śniadania zawsze były z czekoladowym kremem”.
Franczeska wyciągnęła kartkę i uśmiechnęła się szeroko: – „Chcę mieć zawsze powody do śmiechu!”.
Wszyscy roześmiali się głośno, a nawet Pączek zamruczał, jakby rozumiał, że to bardzo ważne życzenie.
Potem przyszła pora na śmieszne czapki i okulary w kształcie gwiazdek. Tata założył kapelusz z napisem „2024” i udawał, że jest prezenterem telewizyjnym.
– Proszę państwa, za chwilę sensacyjne wydarzenie: domowy konkurs na najzabawniejszy taniec! – ogłosił z poważną miną.
Franczeska zatańczyła wymyślony przez siebie „taniec skaczących balonów”, w którym trzeba było podskakiwać jak balonik odbijający się od sufitu. Mama zrobiła śmieszny piruet, a tata próbował tańczyć jak robot, ale chyba coś mu się pomyliło, bo machał rękami jak ptak. Wszyscy płakali ze śmiechu.
Rozdział 3: Magia tuż przed północą
Gdy zegar wskazał dwudziestą trzecią, rodzina postanowiła wyjść na balkon, żeby zobaczyć, czy już widać jakieś fajerwerki. Na dworze było zimno, ale Franczeska miała na sobie ciepłą kurtkę i szalik w kolorowe paski. Z nieba sypały się lekkie płatki śniegu, które skrzyły się w świetle latarni.
– Patrzcie, tam! – zawołała Franczeska, wskazując na daleki błysk na niebie.
– To chyba ktoś nie mógł się doczekać i odpalił fajerwerk za wcześnie – zaśmiała się mama.
Franczeska poczuła, że ta noc jest naprawdę magiczna. Każdy płatek śniegu wydawał się wyjątkowy, jakby szeptał: „Nowy Rok już blisko!”.
Po powrocie do mieszkania tata rozdał wszystkim zimne ognie. Franczeska odpaliła swój i zaczęła rysować nim w powietrzu serduszka i gwiazdki. Mama zrobiła zdjęcie, które wyglądało, jakby Franczeska była królową świateł.
– Może zrobimy jeszcze coś wyjątkowego? – zapytała mama.
Franczeska miała pomysł: zorganizować mini pokaz talentów. Każdy miał wymyślić coś zabawnego.
Tata zaśpiewał piosenkę o naleśnikach, mama recytowała wiersz o kotach, a Franczeska żonglowała balonikami (raz jej balonik spadł na głowę, ale wszyscy uznali, że to był najlepszy numer wieczoru).
Czas płynął szybko, a śmiech i radość wypełniały cały dom.
Rozdział 4: Wielki odliczanie
Nagle zegar pokazał 23:55. Wszyscy usiedli na kanapie, tuląc się pod miękkim kocem. Kot Pączek wskoczył na kolana mamy i zamruczał głośno, jakby chciał przypomnieć, że on też chce być częścią tej chwili.
Franczeska była bardzo podekscytowana. To ona miała honor odliczania ostatnich sekund starego roku. Tata dał jej do ręki mały dzwoneczek, żeby mogła zadzwonić, gdy wybije północ.
– Gotowi? – spytała, patrząc na rodzinę z uśmiechem.
– Gotowi! – odpowiedzieli chórem.
Zegar zaczął wybijać ostatnie minuty. Mama spojrzała na Franczeskę i szepnęła: – Jesteśmy z ciebie dumni, nasza mała mistrzyni odliczania.
Franczeska poczuła, jak serce bije jej szybciej. Zaczęła głośno: – Dziesięć… dziewięć… osiem… siedem… sześć… pięć… cztery… trzy… dwa… jeden… ZERO!
Zadzwoniła dzwoneczkiem, a w tym momencie za oknem rozbłysły kolorowe fajerwerki. Wszyscy klasnęli, a tata rozwinął serpentynę, która poleciała aż na lampę.
– Szczęśliwego Nowego Roku! – krzyknęli wszyscy razem.
Franczeska poczuła się jak najważniejsza osoba na świecie. Mama przytuliła ją mocno, a tata zrobił zabawną minę, udając, że dostał serpentyną w nos.
Kot Pączek przewrócił się na plecy i wystawił łapki do góry, jakby chciał powiedzieć: „To była świetna zabawa, ale teraz czas na kocie drzemki”.
Rozdział 5: Noworoczne uśmiechy
Po wielkim odliczaniu wszyscy usiedli przy stole, żeby zjeść po kawałku ciasta i napić się malinowej herbatki. Franczeska była szczęśliwa, choć jej powieki zaczynały już być ciężkie. Wszyscy wymienili się uściskami i jeszcze raz powtórzyli życzenia na nowy rok.
Mama pogłaskała Franczeskę po głowie i powiedziała: – To była najweselsza noc w roku!
– Tak! – potwierdził tata, próbując ukryć ziewnięcie. – A nasza Franczeska jest najlepszą odliczarką na świecie!
Franczeska się roześmiała. W tej chwili poczuła, że nieważne są fajerwerki czy przekąski – najważniejsze jest to, że spędza Nowy Rok z tymi, których kocha, śmiejąc się i ciesząc każdą chwilą.
Na koniec, zanim poszła spać, cała rodzina głośno zaklaskała – dla Franczeski, dla siebie i dla wszystkich wesołych chwil, które dopiero nadejdą.
A kiedy Franczeska zamknęła oczy, pomyślała sobie, że nowy rok na pewno będzie pełen śmiechu, przygód i magii. Bo przecież z taką rodziną i takim kotem nie może być inaczej!