Mała Ola ma dwa lata. Dziś jest jesień. Za oknem liście są żółte i rude. Ola siedzi na dywanie. Mama mówi: „Chodź, pójdziemy na spacer”.
Ola wkłada kurtkę. Kurtka jest ciepła. Zakłada czapkę. Czapka jest miękka. Tata otwiera drzwi. Na dworze jest chłodno, ale miło. Ola bierze mamę za rękę.
Na chodniku leży liść. Jest duży. Ola dotyka go palcem. Liść jest suchy. „Szu, szu” robi pod butem. Ola się uśmiecha.
W parku słychać wiatr. Wiatr jest cichy. Drzewa kołyszą się powoli. Ola patrzy w górę. „Liście!” mówi. Mama odpowiada: „Tak, liście spadają jesienią”.
Ola widzi kałużę. Jest mała. Tata mówi: „Skok, raz”. Ola skacze. Woda robi „plask”. Ola śmieje się cicho. Mama wyciera but chustką. Już jest sucho i dobrze.
Na ławce leży kasztan. Jest brązowy i gładki. Ola bierze kasztan do dłoni. „Okrągły” mówi. Tata mówi: „Tak, to kasztan”. Ola wkłada go do kieszeni.
Wracają do domu. W kuchni pachnie zupa. Mama daje Oli ciepłą herbatkę w kubku. Ola siada na kolanach mamy. Razem oglądają liść i kasztan. Ola ziewa. Mama mówi: „Jesień jest spokojna”.
Wieczorem Ola leży w łóżku. Słyszy cichy deszcz. Czuje kocyk. Jest miękki i ciepły. Ola zamyka oczy.
Morał: Małe rzeczy jesieni uczą spokoju i radości, gdy jesteśmy razem.