Rozdział 1 – Kolorowe liczby Antka
Antek miał pięć lat i mieszkał w żółtym domu na rogu zielonej ulicy. Bardzo lubił wyobrażać sobie liczby jak wielobarwne balony, które tańczą w powietrzu. Wiedział jednak, że jego mózg pracuje trochę inaczej niż mózgi innych dzieci. — Mam dyskalkulię, — powiedział kiedyś pani w przedszkolu. Dyskalkulia to takie trudne słowo oznaczające, że liczby czasami chodzą Antkowi po głowie na palcach, chowają się po kątach i robią psikusy, kiedy próbuje je policzyć.
Antek nie czuł się przez to gorszy. Wręcz przeciwnie — widział świat matematyki zupełnie inaczej. Zamiast zwykłych cyfr, widział żółte trójki uśmiechające się do niego i niebieskie siódemki robiące fikołki. Kiedy pani prosiła go, by policzył ile jest klocków, Antek najpierw patrzył na kolory, potem na kształty, a dopiero potem próbował policzyć, ile ich jest.
Pewnego dnia pani Ola powiedziała:
— Antek, możesz pomóc mi rozdać kredki dzieciom tak, żeby każde miało po trzy?
Antek poczuł, jak balony z kolorowymi liczbami zaczynają tańczyć mu w głowie i trochę się pomieszały. Spojrzał na stolik pełen kredek i pomyślał: „Zrobię to po swojemu!”
Rozdział 2 – Antkowa metoda
Antek usiadł przy stole razem z koleżankami i kolegami. Wziął głęboki oddech i wyciągnął z pudełka wszystkie czerwone kredki. Potem wybrał po jednej dla każdego dziecka i położył na ich miejsce. Identycznie zrobił z kredkami niebieskimi, a na końcu z zielonymi. Każdy dostał trzy kredki – każdą w innym kolorze.
— Dziękuję, Antek! — powiedziała Zosia, patrząc na swoje nowe kredki.
— Fajnie, bo od razu widać, że każdemu jest po równo — dodał Staś, uśmiechając się szeroko.
Pani Ola przyklasnęła.
— Wspaniale to rozwiązałeś, Antku. Każdy dostał po trzy kredki, choć nawet raz nie usłyszałam liczby na głos!
Antek poczuł, jak w środku robi mu się ciepło. Wiedział, że nawet jeśli liczby czasem płatają mu figle, to jego tęczowy sposób liczenia jest bardzo pomysłowy.
Rozdział 3 – Kłopotliwe guziki i niespodzianka
Następnego dnia Antek miał jeszcze jedno zadanie. Mama poprosiła go, by wybrał cztery guziki do swojej nowej koszuli. Antek spojrzał na pudełko pełne guzików. Były małe, duże, niektóre błyszczące, inne matowe. Poczuł, jak w jego głowie znów balony z liczbami zaczynają się kręcić, ale przypomniał sobie swoją metodę.
Wybrał jeden czerwony, jeden zielony, jeden niebieski i jeden żółty guzik. Ułożył je obok siebie i policzył palcami: jeden, dwa, trzy, cztery. Z każdą kolejną barwą czuł się coraz pewniejszy. Potem zaniósł guziki mamie, która uśmiechnęła się szeroko.
— Jak pięknie! Każdy guzik jest inny, ale wszystkie razem wyglądają wesoło — powiedziała mama, przytulając Antka.
Po południu Antek spotkał się z kuzynem Tomkiem. Tomek był bardzo dobry z matematyki i lubił liczyć na głos. Zaczął grać z Antkiem w „Memory z liczbami”.
— Antek, chcesz spróbować? — zapytał Tomek.
Antek pokiwał głową.
— Mogę liczyć kolorami zamiast liczbami? — zapytał nieśmiało.
Tomek się zaśmiał.
— Jasne! Możemy zrobić tak, żeby każdy numer miał swoją barwę!
I zaczęli grać: dla Tomka każda liczba była zwykłą cyfrą, dla Antka — kolorową plamką lub dźwiękiem, który wydawała w jego wyobraźni. Razem świetnie się bawili, a nawet odkryli, że czasami Antek znajdował pary szybciej dzięki swojej kolorowej metodzie.
Rozdział 4 – Tęczowy świat liczb
Pod koniec tygodnia dzieci w przedszkolu rozmawiały o swoich supermocach. Zosia powiedziała, że szybko biega, Staś potrafił wspinać się na zjeżdżalnię do tyłu, a Antek przyznał:
— Moja supermoc to kolorowe liczby. Widzę cyfry jak baloniki i wymyślam własne sposoby, żeby się z nimi zaprzyjaźnić.
Pani Ola uśmiechnęła się i dodała:
— Każdy z nas jest inny i każdy ma swoje sposoby na radzenie sobie z trudnościami. To jest odwaga — próbować, nawet jeśli nie wszystko jest proste.
Antek pomyślał, że świat jest ciekawszy, gdy każdy widzi go trochę inaczej. Czasami liczby wciąż płatały mu figle, ale już się tym nie martwił. Miał swoje kolory, swoje balony i dużo pomysłów. Zawsze mógł poprosić o pomoc, kiedy tego potrzebował, a koledzy zaczęli czasem liczyć razem z nim w kolorowy sposób.
W drodze do domu Antek uśmiechnął się do mamy i powiedział:
— Chyba lubię te swoje kolorowe liczby. Dzięki nim każda zabawa jest ciekawsza!
Mama przytuliła Antka i odpowiedziała:
— Twój świat jest naprawdę wyjątkowy, synku.
Antek poczuł, że nawet jeśli liczby czasem uciekają mu jak wesołe balony, jego wyobraźnia zawsze pomoże mu je złapać. I właśnie to sprawiało, że uśmiechał się z nadzieją do wszystkich nowych zadań, które na niego czekały.