Początek: Trzech chłopców i szybka głowa
W poniedziałek rano w przedszkolu pachniało kredkami i ciepłą herbatą. Trzech chłopców z grupy sześciolatków szykowało się do zajęć. Kuba był spokojny i lubił porządek. W pierwszym zdaniu pani powiedziała też coś ważnego: Kuba ma HPI, czyli bardzo wysokie zdolności poznawcze. To znaczy, że jego mózg często pracuje szybciej i skacze po pomysłach jak piłeczka.
Z Kubą byli też Olek i Franek. Olek poruszał się na wózku, ale dla chłopców to było zwyczajne, jak to, że ktoś ma zielony sweter. Franek był energiczny i często śmiał się najgłośniej.
Tego dnia pani ogłosiła zadanie: wspólna praca plastyczna o „Naszej klasie”. Miał powstać duży plakat z rysunkami, podpisami i małymi symbolami. Pani pokazała też tablicę gwiazdek. Za cierpliwość, współpracę i pomoc można było dokleić złotą gwiazdkę. Tablica wisiała przy oknie i błyszczała w słońcu.
Kuba od razu zobaczył w głowie cały plakat: gdzie będzie słońce, gdzie drzewa, gdzie podpisy. Już chciał zacząć, już sięgał po flamastry. Nagle poczuł, że w środku ma włączony „turbo-wiatrak”. Tak właśnie nazywał swoją szybką głowę. Było to trochę zabawne, bo wyobrażał sobie, że w jego uszach kręcą się małe śmigiełka.
Środek: Plakat, mini-zakręt i strategie
Chłopcy dostali papier tak duży, że prawie spadł ze stołu. Kuba zaczął układać wszystko na raz: wziął trzy kolory, przesunął klej, rozwinął taśmę. Franek w tym czasie wybrał naklejki, a Olek spokojnie ustawił pudełko z kredkami bliżej środka, żeby każdy dosięgnął.
Kuba miał już plan, ale jego „turbo-wiatrak” chciał plan zmieniać co chwilę. Najpierw miała być rzeka, potem boisko, potem rakieta, bo przecież można też narysować marzenia. Ręka Kubie drżała z pośpiechu, a kreski wychodziły krzywe. Przez chwilę poczuł ukłucie złości. Przecież w głowie wszystko było idealne.
Wtedy zdarzył się mały mini-zakręt: klej przewrócił się i zostawił białą kałużę. Papier zrobił się mokry, a naklejki Franka przykleiły się do palców. Franek przestał się śmiać i zrobił minę jak burza. Olek też się zmartwił, bo plakat był ważny.
Kuba spojrzał na to i poczuł, że „turbo-wiatrak” kręci się jeszcze szybciej. Ale przypomniał sobie, co czasem pomaga. W domu mama mówiła mu: „Najpierw oddech, potem krok”. Kuba więc wziął jeden wolny wdech i wydech. Potem drugi. Policzył w myślach do trzech, jak do małych schodków.
Żeby było łatwiej, Kuba wymyślił zabawną analogię. Powiedział prawie bez słów, tylko pokazując rękami, jak jego myśli latają. Wziął trzy kredki i ułożył je jak semafor: czerwona, żółta, zielona. Czerwona znaczyła „stop i oddech”, żółta „pomyśl spokojnie”, zielona „działaj po kolei”. To był ich mały sygnał na „turbo-głowę”.
Chłopcy spróbowali. Olek podał ręcznik papierowy i delikatnie wytarł klej, powoli, żeby nie rozerwać kartki. Franek zebrał naklejki z palców, odkładając je na bok, jedną po drugiej. Kuba zamiast poprawiać wszystko naraz, wskazał miejsce, gdzie zaczynają: najpierw domki, potem drzewa, na końcu podpisy.
Pani podeszła i nie karciła. Tylko przyniosła dodatkową kartkę do podklejenia mokrego miejsca. To było jak plasterek na zadrapanie. Powiedziała, że w pracy zespołowej ważne są różne sposoby myślenia. Kuba, z jego HPI, miał dużo pomysłów. Franek miał dużo energii i humoru. Olek był dobry w spokojnych, dokładnych ruchach i w dbaniu, żeby każdy miał dostęp do materiałów.
Kiedy Kuba znów poczuł pośpiech, dotykał „semafora” z kredek. Czerwona. Oddech. Żółta. Plan w dwóch zdaniach. Zielona. Jeden krok.
Koniec: Wspólna praca i tablica gwiazdek
Po chwili plakat zaczął wyglądać pięknie. Nie był idealny jak w głowie Kuby, ale był prawdziwy i wspólny. Nad domkami świeciło żółte słońce, a obok stało drzewo z liśćmi z papieru. W rogu chłopcy narysowali trzy małe symbole: wiatraczek, bębenek i latarkę. Wiatraczek był dla Kuby, bo jego myśli kręcą się szybko. Bębenek był dla Franka, bo ma rytm i zapał. Latarka była dla Olka, bo świeci spokojnie i pomaga widzieć, co robić.
Gdy plakat wysechł, pani powiesiła go na ścianie. Chłopcy spojrzeli i poczuli ciepło w brzuchu, takie jak po zupie. Nawet miejsce po kleju wyglądało jak chmurka. Franek uznał, że to „chmurka współpracy”, i to rozśmieszyło wszystkich.
Na koniec dnia pani podeszła do tablicy gwiazdek. Dodała trzy nowe: jedną za cierpliwość, jedną za pomoc i jedną za naprawianie błędu bez płaczu i krzyku. Gwiazdki błysnęły jak małe okruszki słońca.
Kuba spojrzał na nie i pomyślał, że jego „turbo-wiatrak” nie jest kłopotem, tylko siłą, gdy ma semafor i przyjaciół. Olek poczuł dumę, bo jego spokojne ręce były ważne. Franek poczuł dumę, bo jego energia zamieniła się w dobrą pracę. A jutro mieli znów ćwiczyć: stop, oddech, krok po kroku. Tablica gwiazdek czekała, gotowa na kolejne błyszczące dowody, że każdy ma swoje mocne strony i że razem jest łatwiej.