Rozdział 1: Tajemnica w wagonie
Kuba miał dziewięć lat i bardzo lubił rozwiązywać zagadki. Pewnego sobotniego poranka, razem z mamą, wybrał się do centrum miasta. Mieli odwiedzić bibliotekę, ale najpierw musieli pojechać metrem. Kuba uwielbiał jazdę pod ziemią, bo każda podróż wydawała się trochę jak przygoda.
Gdy wsiedli do wagonu, Kuba od razu zauważył coś dziwnego. Na siedzeniu naprzeciwko leżała niebieska czapka z daszkiem, a obok niej – kartka papieru. Wagon był prawie pusty, więc Kuba rozejrzał się po pasażerach. Nikt nie wyglądał na właściciela czapki.
– Mamo, zobacz! – szepnął. – Ktoś zostawił czapkę i… coś jeszcze!
Mama uśmiechnęła się do niego. – Może ktoś zapomniał. Ale ta kartka wygląda na ważną.
Kuba aż się wyprostował. Lubił takie sytuacje. Czuł, że oto zaczyna się prawdziwe śledztwo!
Rozdział 2: Poszlaki i podejrzenia
Kuba delikatnie podniósł czapkę i kartkę. Na papierze było napisane dużymi, krzywymi literami: „Proszę znaleźć mojego psa! Zgubił się w metrze. Ma na imię Kropka. Jest czarno-biała. Dziękuję! Antek”.
Chłopiec poczuł, jak serce bije mu szybciej. To była prawdziwa zagadka! Ktoś zgubił psa i zostawił wiadomość, a może nawet sam zgubił się w metrze. Kuba spojrzał na mamę z powagą.
– Mamo, musimy pomóc! – powiedział zdecydowanie.
Mama kiwnęła głową. – To bardzo odważne z twojej strony. Najpierw rozejrzyjmy się wokół. Może zobaczymy psa albo kogoś, kto szuka.
Kuba zaczął obserwować ludzi. Była starsza pani z siatką pełną jabłek, chłopiec w zielonej kurtce grający na telefonie i pan w okularach czytający gazetę. Nikt nie wyglądał na zmartwionego, nikt nie wołał psa.
Nagle usłyszeli ciche szczeknięcie. Kuba wychylił się z miejsca i zobaczył pod siedzeniem małą, czarno-białą kulkę z ogonkiem. To była Kropka!
Rozdział 3: Ślady łapek i szybka decyzja
Kuba powoli podszedł do psa. Kropka patrzyła na niego dużymi, brązowymi oczami i lekko merdała ogonem. Wyglądała trochę przestraszona, ale nie uciekała.
– Cześć, Kropko – powiedział Kuba cicho, żeby jej nie wystraszyć. – Nie bój się, chcemy ci pomóc.
Wyciągnął rękę, a piesek powąchał ją ostrożnie. Po chwili polizał Kubę po palcach, jakby chciał podziękować. Mama podeszła bliżej i pogłaskała Kropkę po głowie.
– Musimy znaleźć Antka – powiedział Kuba. – Pewnie jest bardzo zmartwiony.
Wysiedli na następnej stacji. Kuba trzymał Kropkę na rękach. Na peronie było więcej ludzi, ale nikt nie wyglądał na osobę poszukującą psa. Kuba przypomniał sobie, że czapka i kartka leżały razem. To znaczy, że właściciel psa niedawno tam był.
– Może Antek wysiadł tutaj? – zastanawiał się Kuba. – Albo zostawił kartkę, żeby ktoś pomógł mu znaleźć Kropkę.
Mama spojrzała na zegarek. – Możemy popytać ludzi na stacji. Może ktoś widział chłopca w niebieskiej czapce?
Rozdział 4: Tropem właściciela
Kuba i mama zaczęli rozpytywać ludzi na peronie. Najpierw podeszli do pani w czerwonym szaliku.
– Przepraszam, czy widziała pani chłopca, który szuka psa? – zapytał Kuba.
Pani uśmiechnęła się i powiedziała: – Tak, był tu taki chłopiec. Bardzo się martwił. Pytał, czy ktoś widział jego psa. Miał niebieską czapkę i trzymał smycz.
Kuba poczuł przypływ nadziei. – Wie pani, gdzie poszedł?
– Myślę, że poszedł do kas biletowych – odpowiedziała pani.
Kuba, mama i Kropka pobiegli w stronę kas. Tam, przy automacie, stał chłopiec mniej więcej w wieku Kuby. Miał rozczochrane włosy i bardzo smutną minę.
Kuba podszedł ostrożnie i zapytał: – Czy masz na imię Antek?
Chłopiec spojrzał zaskoczony. – Tak… A ty…?
Kuba uśmiechnął się szeroko i pokazał mu Kropkę. – Twój pies chyba bardzo za tobą tęsknił!
Antek aż podskoczył z radości. – Kropka! – zawołał i przytulił psa. – Bałem się, że już jej nie znajdę!
Rozdział 5: Wspólne śledztwo i szczęśliwy finał
Kuba opowiedział Antkowi, jak znalazł jego czapkę i kartkę, a potem samego psa w wagonie. Antek słuchał z otwartą buzią.
– Jesteś prawdziwym detektywem! – powiedział z podziwem.
Kuba poczuł się dumny. Mama także pochwaliła syna za odwagę i pomysłowość. Razem z Antkiem i Kropką wrócili na peron. Tam Antek zadzwonił do swojego taty, żeby powiedzieć, że wszystko jest już dobrze.
Kuba pomachał Kropce na pożegnanie. Piesek polizał go po dłoni i zamachał ogonem, jakby mówił „dziękuję!”.
– To była świetna przygoda – powiedział Kuba do mamy. – I dobrze, że wszystko dobrze się skończyło.
Mama uśmiechnęła się promiennie. – Dzięki twojej odwadze i pomysłowi, Kropka wróciła do swojego właściciela. Jestem z ciebie bardzo dumna.
Kuba poczuł się jak prawdziwy detektyw – i już nie mógł się doczekać kolejnej zagadki!