Rozdział 1: Leśny poranek
W środku czarodziejskiego lasu mieszkał mały wilkołak o imieniu Lutek. Lutek miał miękkie, srebrzyste futerko, duże uszy i śmieszny, puszysty ogonek. Lutek bardzo lubił biegać po lesie i bawić się w chowanego wśród paproci. W lesie Lutka rosły drzewa tak stare, że ich gałęzie dotykały nieba. Wokół szumiały kolorowe liście, ptaszki śpiewały cichutko, a wiatr szepcze magiczne słowa.
Pewnego dnia Lutek zobaczył coś dziwnego. Strumyk, który zawsze był czysty i błyszczący, nagle stał się smutny i cichy. Woda nie tańczyła już na kamieniach, a rybki schowały się pod liście.
— Co się stało, strumyku? — zapytał Lutek, przykucając przy brzegu.
Strumyk zaszumiała cichutko.
— Ktoś zamknął starą studnię w ruinach. Nie mam teraz wystarczająco wody i nie mogę płynąć jak dawniej — poskarżył się strumyk.
Lutek pokiwał głową. Bardzo kochał swój leśny dom. Musi pomóc! Musi uratować las!
Rozdział 2: Spotkanie przyjaciół
Lutek ruszył w stronę ruin, które ukrywały się pod starym, zielonym mchem. Ruiny były tajemnicze, pełne światełek i cichych szelestów. Lutek troszeczkę się bał, ale był bardzo dzielny.
Nagle zza złamanej kolumny wyskoczyło małe stworzonko. Była to wróżka Zuzia. Miała błękitne skrzydełka i sukienkę z płatków kwiatów.
— Cześć! — zawołała Zuzia. — Dlaczego jesteś smutny, Lutek?
— Muszę otworzyć studnię, bo strumyk nie ma wody — odpowiedział Lutek.
— Pomogę ci! — zawołała wróżka radośnie. — Wspólnie damy radę!
Lutek uśmiechnął się. Bardzo się ucieszył, że nie jest sam. Podskoczył lekko do góry, a Zuzia zatańczyła wokół niego. Ruszyli razem w głąb ruin. Było tam ciemno, ale Zuzia świeciła swoim skrzydełkiem. Jej światło było ciepłe i jasne.
Rozdział 3: Otwieramy studnię
W samym środku ruin stała stara, kamienna studnia. Była zamknięta ciężką pokrywą. Lutek spróbował ją podnieść, ale była bardzo, bardzo ciężka.
— Pomogę ci! — krzyknęła wróżka i zamachała skrzydełkami. Jej magiczny pyłek opadł na pokrywę i zrobiła się troszeczkę lżejsza.
— Spróbujmy razem! — zaproponował Lutek.
Razem, bardzo powoli, podnieśli pokrywę. Studnia zamigotała i rozbłysła magicznym światłem. Woda zaczęła płynąć, śpiewać, chlupać i śmiać się. Strumyk znowu był wesoły i pełen życia.
— Hurra! Udało się! — zawołali jednocześnie Lutek i Zuzia. Skoczyli sobie w objęcia.
Nagle z wody wyskoczyła mała żabka.
— Dziękuję wam! — zakumkała. — Teraz znów mogę pływać w moim domku!
Lutek spojrzał na wróżkę i żabkę. Byli bardzo różni — jedna miała futerko, druga miała skrzydełka, a trzecia była śliska i zielona. A jednak razem uratowali las.
— Jesteśmy przyjaciółmi! — powiedział Lutek radośnie.
Od tej pory Lutek, wróżka Zuzia i żabka spotykali się codziennie. Biegali po lesie, pluskali się w strumyku i śpiewali wesołe piosenki. Każdy był inny, ale wszyscy byli razem.
Lutek patrzył na swój piękny, magiczny las i czuł wielkie szczęście w sercu. Wiedział, że z przyjaciółmi zawsze można poradzić sobie nawet z największą przygodą.
Słońce zaszło za stare drzewa. Cichutko zaszumiał strumyk, a Lutek zasnął spokojnie, otulony ciepłem przyjaźni i magią lasu.