Rozdział 1: Niespodzianka na ostatnią chwilę
Wojtek obudził się wcześnie, bo coś go łaskotało w brzuchu. Czy to motyle? Nie, to raczej myśl, że dziś jest Dzień Taty! Słońce wpadało przez zasłony, a na półce obok łóżka leżało jego ukochane kazoo.
Chciał przygotować coś wyjątkowego dla swojego taty, ale… zupełnie o tym zapomniał! Przez cały tydzień był zajęty szkołą, treningiem piłki nożnej i zbieraniem żołędzi na podwórku. Teraz był ranek, a tata jeszcze spał. Wojtek poczuł lekkie ukłucie niepokoju.
„Co mogę zrobić?” – szepnął do siebie, patrząc na swoje stopy. Przez chwilę myślał, aż nagle jego wzrok padł na żółte kazoo, które dostał kiedyś od taty.
„Może zrobię koncert?” – szepnął z uśmiechem. Tata zawsze się śmiał, kiedy Wojtek grał na kazoo, nawet jeśli nie wychodziło idealnie.
Wojtek wyciągnął spod łóżka duży karton i zaczął szukać kolorowych flamastrów, które często chował przed młodszą siostrą, żeby nie rysowała po ścianach. Szybko napisał dużymi literami: „KONCERT KAZOO DLA TATY – ZAPRASZAM!” Obok narysował siebie i tatę, obaj z wielkimi uśmiechami.
„To będzie najlepszy koncert świata!” – powiedział z entuzjazmem i ruszył cicho do kuchni.
Rozdział 2: Przygotowania pełne śmiechu
W kuchni Wojtek zastał mamę, która już robiła kawę.
– „Co tam kombinujesz, Wojtusiu?” – zapytała z uśmiechem.
Wojtek pokazał jej plakat i wyjaśnił swój plan. Mama przybiła mu piątkę.
– „Super pomysł! Tata na pewno się ucieszy. Podasz mu śniadanie do łóżka?”
Wojtek pomyślał chwilę.
– „Zrobię mu kanapki w kształcie serca! I… i napiszę liścik!”
Mama pomogła mu wyciąć kromki chleba w serduszka. Na jednej z nich Wojtek napisał keczupem: „Kocham Cię, Tato!”
Potem pobiegł po swój zeszyt i napisał kilka słów:
„Dziękuję, że uczysz mnie grać w piłkę i że zawsze się śmiejesz z moich kawałów.
Jesteś najlepszy na świecie!”
Podpisał: „Twój Wojtek”.
Mama nalała soku do szklanki, a Wojtek ułożył wszystko na tacy razem z plakatem i swoim kazoo. Zatrzymał się na chwilę i spojrzał w lustro.
„Trzymam się planu… i jestem gotowy na improwizację!” – powiedział do siebie, próbując wyglądać poważnie, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu.
Rozdział 3: Koncert w piżamie
Wojtek wszedł do sypialni rodziców na paluszkach. Tata spał jeszcze, chrapiąc cicho. Mama weszła za nim i szepnęła:
– „Czas na niespodziankę!”
Wojtek postawił tacę na stoliku i delikatnie dmuchnął w kazoo. Z kazoo wydobyło się zabawne „brrrum”. Tata otworzył jedno oko, potem drugie, udając zaskoczenie.
– „Co tu się dzieje?” – zapytał, przeciągając się.
– „Dziś jest Twój dzień, Tato! Zapraszam na koncert!” – ogłosił Wojtek, machając plakatem.
Tata usiadł na łóżku, wciąż w piżamie, i zaśmiał się, widząc kanapki-serduszka.
– „Wyglądają pysznie! A gdzie bilety na koncert?”
Wojtek pokazał mu swój liścik.
– „To jest Twój bilet, Tato, bez tego nie wejdziesz!”
Tata przeczytał liścik i uśmiechnął się tak szeroko, że aż mu się oczy zmrużyły.
– „Jestem gotowy na muzyczną ucztę!” – powiedział.
Wojtek stanął na środku pokoju, poprawił piżamę i zaczął grać na kazoo. Najpierw zagrał swoją wersję „Sto lat”, ale tak zabawnie, że wszyscy zaczęli się śmiać. Potem wymyślił własną melodię, która brzmiała trochę jak żabka skacząca po liściach.
Tata klaskał do rytmu, a mama nagrała cały występ telefonem. Kiedy Wojtek skończył, tata wstał z łóżka i mocno go przytulił.
– „Jesteś najlepszym synem na świecie!” – powiedział.
Wojtek poczuł się, jakby wygrał złoty medal.
Rozdział 4: Małe gesty, wielka radość
Po śniadaniu tata przebrał się i razem z Wojtkiem usiedli na dywanie w salonie.
– „A może teraz ja ci coś zagram?” – zaproponował tata żartobliwie i spróbował zagrać na kazoo, ale zamiast melodii wydobył się tylko śmieszny szmer.
Wojtek śmiał się do łez.
– „Tato, musisz mocniej dmuchnąć!”
Tata próbował jeszcze raz, tym razem trochę lepiej, ale nadal śmiesznie.
– „Może jednak zostawię koncertowanie tobie!” – powiedział tata i oddał mu kazoo.
Mama przyniosła album ze zdjęciami. Wspólnie oglądali stare fotografie: tata z Wojtkiem na placu zabaw, na meczu, na pikniku.
– „Pamiętasz, jak zgubiłem wtedy buta?” – zapytał tata, pokazując zdjęcie z lasu.
– „A pamiętasz, jak śmiałem się tak mocno, że aż się przewróciłem?” – dodał Wojtek.
Obaj zaczęli się śmiać, a mama tylko kręciła głową z uśmiechem.
– „Najważniejsze są te wspólne chwile” – powiedziała.
Wojtek pomyślał, że nie potrzeba wielkich prezentów, żeby kogoś uszczęśliwić. Czasem wystarczy mały koncert i kanapka w kształcie serca.
Rozdział 5: Puzzle wsparcia
Po południu tata zaproponował, żeby wspólnie ułożyli puzzle, które od dawna leżały rozrzucone w pudełku.
– „Może dziś uda nam się je wreszcie skończyć?” – zapytał tata.
Wojtek usiadł obok niego. Każdy brał po jednym kawałku i razem szukali pasujących miejsc. W pewnym momencie tata nie mógł dopasować kawałka.
– „Chyba mi nie idzie…” – westchnął żartobliwie.
– „Nie martw się, Tato, razem damy radę!” – powiedział Wojtek i pomógł mu znaleźć właściwe miejsce.
Układali z przerwami na żarty i opowieści, aż w końcu został ostatni kawałek. Wojtek podał go tacie.
– „Ty go wstaw, Tato. Dziś jesteś bohaterem dnia!”
Tata z uśmiechem wsunął ostatni element. Obrazek przedstawiał wielką, kolorową rodzinę trzymającą się za ręce.
– „To my!” – krzyknął Wojtek.
– „Tak, synku. I najlepszym prezentem jest być razem” – odpowiedział tata.
Wojtek przytulił się do taty. Poczuł się szczęśliwy, bo choć nie przygotował wielkiego prezentu, to razem stworzyli coś wyjątkowego.
A kazoo? Leżało na półce, gotowe na kolejny koncert.