W mieście Tupu-Tup mieszkała superbohaterka o imieniu Pani Skarpetka. Miała pelerynę w groszki, śmieszne różowe okulary i... niezwykły supermoc: potrafiła skakać wyżej niż najwyższy blok, ale zawsze lądowała z wielkim BUM!
Pewnego ranka Pani Skarpetka ćwiczyła na dachu. „Dziś nauczę się lądować cicho jak kot” – powiedziała do swojego wiernego pomocnika, kota Pufka. Pufek zamruczał: „Miau, miau, spróbuj, hop!” Pani Skarpetka zrobiła wielki sus – TA-DA! – i… BUM! Dach aż się zatrząsł, a gołębie poleciały w panice.
Pani Skarpetka się nie poddawała. „Jeszcze raz!” – zakrzyknęła. Skok, TA-DA!, BUM! Z okna wyjrzała pani Zosia: „Kto tu robi takie hałasy?” Pani Skarpetka pomachała i zawołała: „To ja, przepraszam! Uczę się lądować cicho!”
Wtedy na ulicy rozległo się: „POMOCY! Moje balony!” Mały Jaś trzymał tylko sznureczki, a balony leciały w niebo. Pani Skarpetka krzyknęła: „Do akcji!” Skok, TA-DA!, BUM! Balony podskoczyły od wstrząsu i wróciły na ziemię, prosto w ręce Jasia. Jaś klasnął w dłonie. „Jesteś super!” – zawołał.
Ale Pani Skarpetka się zamyśliła. „Muszę wymyślić sposób na miękkie lądowanie!” Pufek podsunął jej poduszkę. „Miau, spróbuj tego!” Pani Skarpetka założyła poduszkę na pupę, skoczyła – TA-DA! – i… PLASK! Wylądowała miękko jak piórko. Sąsiadki z okien biły brawo.
Nagle rozległ się dźwięk: „Ding-dong, dzwonię, bo mój tort uciekł!” To była pani Basia z cukierni. Tort turlał się po chodniku. Pani Skarpetka rzuciła się w pogoń, skoczyła z poduszką – TA-DA! – i… PLASK! Wylądowała tuż przed tortem, który zatrzymał się mięciutko na jej poduszce. Pani Basia się uśmiechnęła: „Teraz jesteś mistrzynią lądowania!”
Na koniec dnia Pani Skarpetka, Pufek i ich nowi przyjaciele usiedli na ławce. „Widzisz, Pufku, wystarczy trochę pomyśleć, żeby rozwiązać każdy problem” – powiedziała Pani Skarpetka. Pufek zamruczał z zadowoleniem. Mieszkańcy Tupu-Tup już wiedzieli, że z taką bohaterką żadne BUM nie jest straszne, bo zawsze kończy się śmiechem.