Rozdział 1: Poranek z listą rzeczy do zrobienia
W magicznym lesie, gdzie drzewa miały liście w kształcie gwiazdek, a kwiaty pachniały malinowym dżemem, mieszkał skrzat o imieniu Feliks. Feliks był bardzo porządny. Codziennie rano siadał przy swoim małym stole z żółtym obrusem i pisał listę rzeczy do zrobienia. Jego ulubionym zajęciem było planowanie wszystkiego bardzo dokładnie, nawet zabawy!
Tego dnia Feliks postanowił napisać kontrakt. To miała być bardzo poważna sprawa, bo w magicznym lesie nikt jeszcze nie słyszał o kontraktach. Feliks uznał, że kontrakt przyda się, żeby każdy wiedział, co ma robić podczas wielkiej zabawy z okazji Dnia Skrzata.
Feliks usiadł wygodnie na swoim fotelu zrobionym z orzechowej łupiny, wyciągnął pióro z piórka sowy i rozpoczął. Na stole leżał kawałek kolorowego papieru, a obok stał kubek z ciepłym sokiem z poziomek. Feliks napisał wielkimi literami: „KONTRAKT NA NAJWESELSZĄ ZABAWĘ W LESIE”.
Nagle zza okna dobiegł go hałas. To była Myszka Balbinka, która biegła w lewo i w prawo z kawałkiem sznurka zaplątanego na ogonku. Za Balbinką toczył się jeżyk z jabłkiem na głowie, a tuż za nim podskakiwał żółty balon, który co chwilę obijał się o gałązki.
Feliks spojrzał na swoją listę rzeczy do zrobienia. Westchnął. Musiał się spieszyć, bo zaraz miała zacząć się zabawa. Poprawił okularki, zanurzył pióro w atramencie i napisał:
1. Każdy musi się uśmiechać.
2. Nie wolno się kłócić o kolor balonów.
3. Każdy może zatańczyć, jak chce, nawet na jednej nodze!
Feliks był bardzo zadowolony ze swojego kontraktu. Schował go do kieszonki i pobiegł na polanę, gdzie już zbierali się wszyscy mieszkańcy lasu.
Rozdział 2: Wielka Leśna Zabawa
Na polanie było gwarno i kolorowo. Wszędzie wisiały girlandy z liści i kwiatów. Na środku stał stół pełen ciasteczek z lukrem i soku z poziomek. Myszka Balbinka już próbowała układać balony w równy rządek, ale balony wcale nie chciały się słuchać i co chwilę uciekały w trawę.
Jeżyk z jabłkiem na głowie próbował śpiewać piosenkę, ale jabłko zjeżdżało mu na nos i jeżyk śmiał się tak bardzo, że wcale nie mógł wyśpiewać ani jednej nutki. Wiewiórka Róża przyniosła ogromny kosz orzechów, ale przypadkiem wsypała je do konewki, myśląc, że to wazon na kwiaty. Orzechy potoczyły się po całej polanie, a wszyscy zaczęli je łapać, skakać za nimi i śmiać się głośno.
Feliks patrzył na to wszystko i bardzo się cieszył. Przypomniał sobie o swoim kontrakcie. Wyciągnął go z kieszeni, rozwinął i przeczytał na głos. Wszyscy mieszkańcy lasu pokiwali głowami, a potem zaczęli tańczyć. Niektórzy na dwóch nogach, inni na jednej, a Myszka Balbinka nawet na ogonku!
Ale wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego. Z krzaków wyskoczył lisek w czerwonym kapeluszu. Lisek był trochę nieśmiały i bardzo chciał się bawić, ale wstydził się podejść. Zamiast tego schował się za drzewem i tylko z daleka patrzył na bawiących się mieszkańców lasu.
Feliks zauważył liska. Pomyślał, że kontrakt nie przewiduje takich sytuacji. Usiadł więc na pieńku i szybko dopisał nowy punkt:
4. Każdy może dołączyć do zabawy, nawet jeśli jest nowy albo czuje się nieśmiały.
Feliks podszedł do liska i pokazał mu kontrakt. Lisek spojrzał na niego zaskoczony. Feliks uśmiechnął się szeroko i zaprosił liska do wspólnej zabawy. Lisek przez chwilę się wahał, ale potem wyszedł zza drzewa i razem z innymi zaczął tańczyć. Okazało się, że lisek potrafi robić najśmieszniejsze miny w całym lesie, co rozśmieszyło nawet poważną sowę!
Rozdział 3: Papierowa Korona i Małe Kłopoty
Zabawa trwała w najlepsze. Każdy śmiał się i tańczył, a kontrakt Feliksa stał się bardzo ważny. Wszyscy go czytali i sprawdzali, czy nie zapomnieli się uśmiechać lub czy nie kłócą się o balony.
Nagle okazało się, że na stole zaczęło brakować ciasteczek. Wiewiórka Róża chciała przynieść więcej, ale zamiast ciasteczek przyniosła... skarpetki! Ktoś inny pomylił dzbanek z sokiem z dzbankiem na wodę do podlewania kwiatów i wszyscy pili trochę zaskakujący napój.
Niektórzy zaczęli się śmiać tak bardzo, że aż przewracali się na trawę. Jeżyk z jabłkiem na głowie postanowił urządzić wyścig na jednej nodze, ale jabłko znowu mu spadło i potoczyło się prosto pod nogi Feliksa. Feliks podniósł jabłko i oddał je jeżykowi, mrugając porozumiewawczo.
A wtedy stało się coś jeszcze bardziej zabawnego. Balbinka znalazła w trawie kawałek kolorowego papieru, z którego Feliks miał pisać kontrakt. Papier był duży i błyszczący. Balbinka wpadła na świetny pomysł: zrobi z niego koronę!
Zaczęła zginać papier, składać go i wycinać, aż powstała piękna, kolorowa korona. Balbinka ogłosiła, że korona należy się temu, kto dziś najbardziej przestrzega kontraktu Feliksa. Wszyscy zaczęli się zastanawiać, kto to mógłby być. Lisek, który jeszcze rano był nieśmiały, teraz pomagał każdemu, kto zgubił orzech, i nikogo nie wyśmiewał. Wiewiórka Róża śmiała się nawet wtedy, gdy pomyliła ciasteczka ze skarpetkami, a jeżyk podskakiwał radośnie mimo spadającego jabłka.
Feliks spojrzał na wszystkich z uśmiechem. Pomyślał, że każdy zasługuje na koronę, bo każdy się starał i był miły dla innych. Balbinka zgodziła się z Feliksem i postanowiła, że korona będzie przechodzić z głowy na głowę. Każdy miał ją nosić przez chwilę i zrobić coś dobrego dla kolegi.
Rozdział 4: Magiczna Korona i Przyjaźń
Zabawa trwała aż do zachodu słońca. Korona wędrowała od jeżyka do wiewiórki, od Balbinki do liska, a na końcu trafiła na głowę Feliksa. Feliks poczuł się bardzo dumny, ale i trochę zawstydzony. Usiadł na swoim fotelu z orzechowej łupiny i pomyślał, że to był najlepszy dzień w jego życiu.
Kiedy w lesie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy, wszyscy usiedli razem na polanie. Feliks wyjął swój kontrakt i przeczytał go jeszcze raz. Wszyscy zgodnie przytulili się do siebie i obiecali, że zawsze będą razem się bawić, pomagać sobie i zapraszać każdego, nawet tego, kto przyjdzie pierwszy raz.
Lisek podszedł do Feliksa i podziękował mu za to, że mógł się bawić razem z innymi. Feliks odparł, że każdy jest ważny i każdy ma swoje miejsce w lesie. Wszyscy zaczęli klaskać i śmiać się, aż echo odbiło się od drzew.
Na koniec Feliks ułożył kontrakt na stoliku, a papierowa korona świeciła kolorami w świetle księżyca. Każdy, kto patrzył na koronę, czuł się szczęśliwy i wiedział, że w magicznym lesie zawsze jest miejsce dla każdego, kto chce się bawić i być miły dla innych.
I tak, wśród śmiechu, tańców i kolorowych balonów, mieszkańcy lasu świętowali Dzień Skrzata. Feliks był pewien, że od dziś każdy dzień będzie tak samo wesoły, jeśli tylko wszyscy będą się szanować i pomagać sobie nawzajem. Papierowa korona stała się symbolem przyjaźni i radości w magicznym lesie.