Rozdział 1: Wesoły Yeti na Targu Cudów
Dawno, dawno temu, w krainie, gdzie śnieg był kolorowy, a chmury miały kształt waty cukrowej, żył sobie Yeti o imieniu Fikuś. Fikuś był bardzo puszysty, biały jak mleko, z różowymi policzkami i wielkim, okrągłym brzuchem. Miał szeroki uśmiech, który nigdy nie znikał z jego twarzy. Fikuś nie chciał być zabawny, ale wszystko, co robił, śmieszyło wszystkich dookoła.
Pewnego ranka Fikuś obudził się i pomyślał: „Dziś pójdę na Targ Cudów!” Targ Cudów to był niezwykły rynek, gdzie wszystko mówiło. Mówiące jabłka, śpiewające marchewki, kłócące się kapelusze i tańczące buty! Fikuś bardzo lubił ten targ, bo tam zawsze działo się coś zabawnego.
Kiedy Fikuś wszedł na targ, marchewki zaczęły śpiewać:
— Marchewka, marchewka, chrup mnie już, chrup!
— Nie jedz mnie, nie jedz mnie, bo potem będzie „hup!” — wołały buraki.
Fikuś się śmiał. Jego śmiech był taki głośny, że aż jabłka potoczyły się z koszyka i zaczęły turlać się po całym targu.
— Ojejku! — śmiał się Fikuś. — Przepraszam, nie chciałem was rozśmieszyć aż tak mocno!
Wszyscy się śmiali. Nawet stare kapelusze kiwały się na wietrze i chichotały cichutko pod nosem.
— Fikuś, Fikuś, powiedz coś śmiesznego! — wołały ogórki.
— Ja nie mówię śmiesznych rzeczy, one same wychodzą! — odpowiedział Fikuś i znów wszyscy się śmiali.
Yeti był bardzo lubiany, bo gdzie się pojawił, tam zaraz robiło się wesoło. Ale tego dnia Fikuś miał specjalny plan. Chciał wymyślić najzabawniejszą piosenkę na świecie!
Rozdział 2: Syrena z Fałszywym Śpiewem
Fikuś szedł przez targ, rozglądając się wokoło. W pewnym momencie usłyszał dziwny dźwięk. To nie był zwykły śpiew. To był śmiech, śpiew i beczenie owcy w jednym! Fikuś podszedł bliżej i zobaczył syrenę siedzącą w wielkiej beczce z wodą. Miała niebieskie włosy, zielone łuski i różowe okulary przeciwsłoneczne.
— Laaaa la la laaaa! — śpiewała syrena, ale tak fałszywie, że nawet ślimaki zatykały sobie uszy muszelkami.
Fikuś nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem.
— Przepraszam, czy śpiewasz specjalnie tak… dziwnie? — zapytał grzecznie.
— Oczywiście! — odpowiedziała syrena z uśmiechem. — Nazywam się Melodia i śpiewam najgorzej na świecie, żeby rozśmieszać innych!
— Jesteś niesamowita! — powiedział Fikuś. — Ja też śmieszę wszystkich, chociaż wcale nie chcę!
— W takim razie powinniśmy połączyć siły! — zaproponowała Melodia. — Ty wymyślisz najzabawniejszą piosenkę, a ja ją zaśpiewam!
Fikuś się zgodził. Usiadł obok beczki syreny i zaczął myśleć. Marchewki i jabłka przybiegły posłuchać. Nawet kapelusze zbliżyły się cichutko.
— Co będzie w tej piosence? — zapytała marchewka.
— Coś bardzo śmiesznego! — odpowiedział Fikuś.
Rozdział 3: Najzabawniejsza Piosenka Świata
Fikuś zamknął oczy i zaczął wymyślać:
— W mojej piosence będzie o chodzącym naleśniku, który zgubił dżem!
— I o ogórkach, które śpiewają pod prysznicem! — dodała syrena.
— I o butach, które cały czas się mylą: lewy idzie w prawo, a prawy w lewo! — zaśmiała się marchewka.
— I o kapeluszu, który boi się wiatru! — krzyknęło jabłko.
Fikuś śmiał się coraz głośniej. Wszyscy śmiali się razem z nim.
— To będzie najzabawniejsza piosenka! — zawołał Fikuś.
Melodia poprawiła okulary i zaczęła śpiewać:
— Naleśnik, naleśnik, hop, hop, hop!
Po rynku skacze, dżemu nie ma, plop!
Buty w lewo, buty w prawo,
Ogórek śpiewa: „Tra la la, brawo!”
Kapelusz się chowa za wielki piec,
Bo boi się wiatru, co wieje przez wieś!
Syrena śpiewała tak fałszywie, że nawet słońce zaczęło chichotać zza chmur. Marchewki turlały się po ziemi ze śmiechu, jabłka toczyły się po stołach, a kapelusze podskakiwały.
— Jeszcze raz! — krzyczały warzywa. — Jeszcze raz!
Melodia śpiewała, Fikuś tańczył, a cały Targ Cudów śmiał się do rozpuku. Każdy chciał usłyszeć najzabawniejszą piosenkę świata.
Rozdział 4: Wielki Sekret i Radosny Finał
Po wielu śpiewach i śmiechu, Fikuś zauważył, że Melodia, choć śpiewa fałszywie, jest bardzo szczęśliwa. Nagle Melodia mrugnęła do Fikusia i szepnęła:
— Wiesz, mam sekret. Udaję, że nie umiem śpiewać, bo wtedy wszyscy się śmieją i czują się dobrze. Ale tak naprawdę umiem śpiewać pięknie jak słowik!
Fikuś aż otworzył szeroko oczy.
— Naprawdę? — zapytał.
— Tak! Ale śpiewam fałszywie, bo lubię, gdy wszyscy się razem śmieją! Śmiech to najlepsza muzyka! — odpowiedziała syrena.
Fikuś się zamyślił.
— To tak jak ja! Nie chcę być śmieszny, ale cieszę się, gdy wszyscy się śmieją. Śmiech łączy nas wszystkich!
I wtedy Melodia zaśpiewała jeszcze raz, ale już zupełnie inaczej. Jej głos był piękny, ciepły i miękki jak kocyk. Wszyscy słuchali w ciszy. Nawet marchewki przestały chrupać, a jabłka przestały się toczyć.
— Ale pięknie! — szepnął Fikuś.
Syrena uśmiechnęła się i powiedziała:
— Każdy ma w sobie coś, co może podzielić z innymi. Ja dzielę się śmiechem, ty dzielisz się radością. Razem możemy sprawić, że wszyscy będą szczęśliwi!
Fikuś przytulił syrenę. Marchewki przytuliły jabłka. Nawet kapelusze podskoczyły i zrobiły wielki, zabawny ukłon.
Od tamtej pory na Targu Cudów codziennie brzmiała piosenka Fikusia i Melodii. Każdy, kto przychodził, śmiał się do łez i czuł się jak w domu.
A Fikuś już nigdy nie martwił się, że jest śmieszny. Wiedział, że śmiech to skarb. I że najlepiej dzielić się nim z innymi, bo wtedy radość jest jeszcze większa.
I tak, w krainie kolorowego śniegu i waty cukrowej, wszyscy żyli długo, wesoło i bardzo, bardzo szczęśliwie.