Rozdział 1: Tajemnicze światła nad stacją
W środku nocy, kiedy większość mieszkańców Stacji Badań Międzygwiezdnych “Orbita 7” już dawno spała, Lena leżała na swojej pryczy i wpatrywała się w sufit. Słyszała delikatne buczenie generatorów i ciche rozmowy naukowców z sąsiedniego laboratorium. To był jej dom – ogromna, stalowa baza krążąca na orbicie wokół tajemniczej planety Gaii, oddalonej o lata świetlne od Ziemi.
Tego wieczoru nie mogła zasnąć. Coś ją niepokoiło. Może to przez opowieści jej najlepszej przyjaciółki, Zosi, która twierdziła, że widziała dziwne światła nad lądowniskiem. Lena przewróciła się na bok i spojrzała na pulpit komunikacyjny obok łóżka. Migotała na nim niebieska dioda – wiadomość od Zosi.
– Lena! – odczytała półgłosem – “Musisz to zobaczyć. Spotkaj się ze mną na tarasie obserwacyjnym. Coś się dzieje!”
Lena uśmiechnęła się szeroko. Wsunęła stopy w ciepłe kapcie i po cichu wymknęła się z kwatery. Korytarze były puste, tylko od czasu do czasu mignęła żółta sygnalizacja bezpieczeństwa albo wybrzmiał cichy alarm z innego sektora.
Na tarasie już czekała Zosia. Miała założoną ogromną, czerwoną bluzę, którą dostała od mamy na urodziny. Stała oparta o barierkę i wpatrywała się w rozgwieżdżone niebo.
– Widzisz je? – szepnęła Zosia, wskazując palcem w górę.
Lena zadrżała, gdy dostrzegła kilka srebrzystych świateł, które wirowały w formacjach nad stacją, aż nagle zniknęły.
– Myślisz, że to… Oni? – spytała Lena.
– Jestem pewna – wyszeptała Zosia. – Musimy to sprawdzić!
Rozdział 2: Zaginiony próbnik
Następnego poranka dziewczyny nie mogły skupić się na lekcjach. Nauczyciel robot prowadził wykład o geochemii Gaii, ale Lena i Zosia tylko wymieniały podekscytowane spojrzenia, rysując w zeszycie szkice tajemniczych świateł.
Po lekcjach pobiegły do sekcji naukowej, gdzie pracowali rodzice Leny. Na ścianie wyświetlony był raport: “Próbnik ‘Explorer 2' zaginął. Ostatnie odczyty wykazały nieznane zakłócenia elektromagnetyczne.”
Dziewczyny spojrzały na siebie. Próbnik został wysłany, by zbadać powierzchnię Gaii, ale kontakt z nim urwał się nagle.
– Musimy się dowiedzieć, co się stało – szepnęła Lena. – Może to te światła…
Zosia skinęła głową. – Przebiegniemy się do hangaru. Może tam znajdziemy jakieś wskazówki.
Hangar, pełen połyskujących pojazdów i narzędzi, był dla nich jak dżungla pełna tajemnic. Dziewczyny znalazły skrzynkę z urządzeniami śledzącymi i… klucz do drona zwiadowczego.
– Pożyczmy go na chwilę. Oddamy zanim ktoś zauważy – powiedziała Zosia, puszczając oko.
Zamknęły drzwi za sobą i skierowały się w stronę śluzy technicznej. Lena odpaliła drona. Na ekranie pojawił się obraz – rozległa równina Gaii, a pośród niej… ślady ślizgające się po piasku. I coś jeszcze: błyszczący, srebrzysty obiekt, a przy nim dwie tajemnicze, zielonkawe postacie.
Rozdział 3: Pierwszy kontakt
– Widzisz to? To na pewno nie ziemianie! – Zosia ściszyła głos, a jej oczy robiły się coraz większe.
– Musimy tam pójść – zdecydowała Lena. – Ale… jak się tam dostaniemy?
Zosia przygryzła wargę, myśląc intensywnie. – Tata czasem zabiera mnie na wycieczki łazikiem. Znam kod do panelu sterowania.
Ostrożnie przemykając przez korytarze, ukryły się w rogu hangaru i wślizgnęły do małego pojazdu terenowego. Lena wpisała kod, który podsłuchała od rodziców, a łazik cicho ruszył przez hermetyczną bramę.
Gdy wyjechały na powierzchnię Gaii, powietrze przepełniał zapach minerałów i pyłu. Słońce planety świeciło na pomarańczowo, a niebo miało odcień fioletu. Jechały w milczeniu, aż dotarły do miejsca, gdzie dron zarejestrował obce istoty.
Ukryły się za skałą i obserwowały. Obce istoty były wysokie, miały cienkie kończyny i skórę, która połyskiwała na zielonkawo-niebiesko. Nie miały ust, tylko duże, migoczące oczy. Jedna z nich dotykała zaginionego próbnika, druga trzymała coś, co wyglądało jak… instrument muzyczny.
– Czy to… grają? – szepnęła Lena.
Dźwięki były nieziemskie, pełne delikatnych drgań i pulsujących tonów. Obce istoty podeszły do próbnika i zaczęły naciskać na niego delikatnie, jakby próbowały się z nim porozumieć.
Nagle jedna z istot odwróciła się w ich stronę. Przez chwilę patrzyła prosto na Lenę, jej oczy błyszczały ciekawością.
– Nie uciekajmy – powiedziała Zosia, stawiając pierwszy krok zza skały.
– Poczekaj! – wyszeptała Lena, ale było już za późno. Obce istoty zaczęły zbliżać się do nich, spokojnie i powoli.
Rozdział 4: Przesłanie z gwiazd
Jedna z istot podeszła do dziewczyn na odległość kilku metrów. Uklękła i wyciągnęła długą, smukłą dłoń. Lena poczuła wibrację, jakby powietrze drżało.
– Przyszliśmy w pokoju – powiedziała istota… ale nie ustami. Dźwięk jakby wibrował w głowie Leny, a słowa pojawiały się w jej myślach.
– Potraficie się z nami komunikować? – zapytała Zosia, wymawiając słowa na głos.
Istota skinęła głową. Jej oczy błysnęły odcieniem złota.
– Jesteśmy Nari. Obserwujemy wasz świat od dawna. Przylecieliśmy, by się uczyć. Wasza nauka, wasza muzyka, wasze emocje są dla nas tajemnicą.
Lena poczuła narastającą ciekawość. – Czy zrobiłyście coś z naszym próbnikiem?
Nari delikatnie dotknęła próbnika, a na jego powierzchni pojawiły się kolorowe światła.
– Uczyliśmy się, jak działa wasza technologia. Przepraszamy, jeśli was przestraszyliśmy. Chcemy tylko poznać was lepiej.
Nagle z komunikatora Leny rozległ się alarm. Na ekranie pojawił się komunikat: “Brak kontaktu z łazikiem. Natychmiastowy powrót na stację.”
– Musimy wracać! – Lena spojrzała na Zosię. – Ale… obiecujemy, że wrócimy!
Nari skinęła głową i uśmiechnęła się… a przynajmniej Lena była pewna, że to uśmiech, choć istoty nie miały ust. W ich oczach widać było nadzieję.
Rozdział 5: Misja ambasadorek
Dziewczyny wróciły na stację z bijącymi sercami. W hangarze czekała już mama Leny, naukowczyni, która uniosła brwi z niedowierzaniem.
– Dziewczyny, gdzie wy byłyście? Zgłoszono wasz zniknięcie!
– Musimy natychmiast porozmawiać z Radą Naukową! – krzyknęła Zosia, ciągnąc mamę Leny za rękaw.
W sali konferencyjnej zebrało się kilku dorosłych i kilku młodszych badaczy. Dziewczyny opowiedziały całą historię – o światłach, o zaginionym próbniku, o swojej wyprawie i o Nari.
– Kontakt z obcą cywilizacją? – powtórzył profesor Mikołajewski, szef stacji. – To nieprawdopodobne…
Lena pokazała na ekranie nagranie z drona, na którym widać było tajemnicze istoty.
W sali zapadła cisza.
– Jeśli to prawda – powiedział cicho profesor – to musicie nam pomóc. Jesteście jedynymi, które nawiązały kontakt. Potrzebujemy was jako ambasadorek.
Zosia i Lena spojrzały na siebie z niedowierzaniem, ale i z dumą.
– Zrobimy to! – powiedziały równocześnie.
Rozdział 6: Ucz się i ucz innych
Kolejne dni były pełne przygotowań. Dziewczyny uczyły się podstaw komunikacji międzygatunkowej, testowały tłumacze myśli i poznawały zwyczaje Nari. Naukowcy byli zachwyceni – Nari okazały się niezwykle ciekawe świata, zadawały mnóstwo pytań i chętnie uczyły się o Ziemi.
Spotkania z Nari odbywały się w specjalnie przygotowanej kopule na powierzchni planety. Lena i Zosia prowadziły rozmowy, pokazywały zdjęcia, prezentowały ziemskie urządzenia i grały na instrumentach muzycznych. Najbardziej podobał się im dźwięk skrzypiec oraz śmiech dziewczyn.
Pewnego dnia Nari przyniosły niezwykły prezent: przezroczystą, pulsującą kulę, która pozwalała zobaczyć wspomnienia. Dotykając jej, Lena zobaczyła obrazy przepięknych, skrzących się jezior, unoszących się miast i… gwiazd, które Nari odwiedziły.
– To nasza historia – powiedziała jedna z Nari. – Chcemy ją wam opowiedzieć, tak jak wy opowiedzieliście nam swoją.
Lena była zachwycona. To było jak przeżywanie snu na jawie.
Rozdział 7: Niespodziewane niebezpieczeństwo
Któregoś ranka stację wstrząsnął alarm. Na ekranach pojawiły się czerwone komunikaty: “NIEZNANE ZAGROŻENIE ZBLIŻA SIĘ DO PLANETY”.
Na orbicie pojawił się statek o czarnym kadłubie, którego sygnały były nieznane. Nari zareagowały natychmiast.
– To nie my – przekazała jedna z istot. – Musimy współpracować, by chronić wasz i nasz świat.
Rada Naukowa zebrała się w pośpiechu. Lena i Zosia zostały zaproszone jako ekspertki od kontaktu z Nari.
– Co możemy zrobić? – zapytała Lena, patrząc na ekran, na którym zbliżał się obcy statek.
Nari połączyły się ze stacją za pomocą swojej technologii. Okazało się, że potrafią blokować wrogie sygnały i przekierowywać energię.
– Musimy działać razem – powiedziała Zosia zdecydowanie.
Po burzliwej naradzie ludzie i Nari połączyli swoje technologie. Lena i Zosia koordynowały działania, przekazując komunikaty obu stronom.
Gdy statek zbliżył się do stacji, wspólna tarcza ochronna odbiła jego atak. Po chwili nieznany statek zniknął w czerni kosmosu.
Wszyscy odetchnęli z ulgą.
Rozdział 8: Nowy początek
Odtąd współpraca ludzi i Nari stała się codziennością. Dziewczyny były zapraszane na spotkania, wymyślały nowe gry i zadania, uczyły swoich nowych przyjaciół słów, żartów i opowieści o Ziemi.
Wspólnie z Nari zbudowano nowy ośrodek badawczy na powierzchni Gaii, w którym pracowali przedstawiciele obu gatunków. Razem badali planetę, odkrywali tajemnice natury i wymieniali się wynalazkami.
Lena leżała pewnej nocy na tarasie, patrząc w gwiazdy. Zosia podeszła i położyła się obok.
– Myślisz, że na innych planetach też czekają na nas tacy przyjaciele? – spytała.
Lena uśmiechnęła się. – Teraz już wiem, że wszystko jest możliwe. Wystarczy tylko być ciekawym świata i nie bać się zadawać pytań.
Nad ich głowami zawirowały kolorowe światła. Tym razem dziewczyny wiedziały, że to nie jest nic strasznego. To był znak, że współpraca, nauka i przyjaźń potrafią rozświetlić nawet najciemniejszą kosmiczną noc.