Na zielonej polanie stąpał mały stegozaur. Płatki liści szeptały wokół. Słońce świeciło miękko. Stegozaur miał skórę jak miękka zieleń. Miał duże płytki na grzbiecie. "Cześć," mówił cicho. "Cześć," odpowiadały dino przyjaciele.
W dali słychać było: toc-toc. To był triceratops, co bawił się kamykami. "Hop!" skakał mały brachiozaur po wodzie. Plaszcze wody robiły plouf, plouf. Mały stegozaur szedł wolno. Każdy krok był jak śpiew. Liście szumiały: sss, sss.
Stegozaur znalazł błyszczący kamyk. Kamyk świecił jak mała gwiazdka. "Co to?" zapytał. "To kamyk marzeń," powiedział triceratops. "Dotknij i pomyśl." Stegozaur dotknął kamyka. W sercu zrobiło mu się ciepło. Poczłapał dalej. Spotkał grupkę dino. Wszystkie patrzyły z ciekawością.
Razem poszli w stronę wielkiego jeziora. Nad jeziorem fruwał pterodaktyl. "Cześć," zawiał wiatr. Woda lśniła. Dzieci-dino klaskały łapkami. "Hop, hop!" krzyczały radośnie. Stegozaur poczuł, że jego płytki lekko świecą. Nie było tu strachu. Była tylko radość i spokój.
Wieczór nadszedł miękko. Gwiazdy wysypały się na niebie jak ziarenka. Stegozaur położył głowę na trawie. Przyjaciele siadali blisko. "Dobranoc," powiedział triceratops. "Dobranoc," szepnęli inni. Wiatr nucił małą piosenkę: hum, hum.
Mały stegozaur zasnął z uśmiechem. Kamyk marzeń świecił obok niego i szeptał cicho: toc-toc, hop, plouf.
Przyjaźń i dobro zawsze rozświetlają małe serca.