Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść ze zwierzęciem 5-6 lat Czytanie 7 min.

Szeleścik i Pstryk: pstryk bez aparatu

Wąż Szeleścik wraz z leśnymi przyjaciółmi próbuje stworzyć końcową scenę filmu i napisy, a zadanie komplikuje brak aparatu fotografa Pstryka oraz seria zabawnych przygód podczas prób.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Długi cienki zielony wąż o lśniących łuskach w odcieniach zieleni i błękitu, z figlarnymi oczami i różowym językiem, z dumą pisze powoli na boku wielkie białe DZIĘKUJĘ!, obok niego stoi różowy flaming-fotograf z piórem i sakiewką, udający aparat dziobem na dużym liściu; po lewej skacze zając w czerwonej chustce trzymający liść; jeż w okrągłych okularach siedzi na kamyku z ołówkiem; sowa z notesem na niskiej gałęzi dyktuje słowa; żółw z krótkimi łapami powoli klaszcze z łagodnym wyrazem; żaba na plecach trzyma porwany liść i patrzy w niebo; scena na słonecznej polanie z zieloną trawą, kwiatami, płaskim kamieniem, motylami i unoszącymi się drobnymi nasionami — radosny, zabawny moment po przedstawieniu, gdy zwierzęta świętują i pozują. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1

W pewnym lesie, gdzie drzewa śpiewały wiatrakiem liści, mieszkał wąż o imieniu Szeleścik. Był długi jak wstążka i błyszczący jak mokra książka. Szeleścik był bardzo ciekawy. Każdego ranka przesuwał się po łące i pytał: „Co to? Co tam? A dlaczego?” Jego oczy rozdawały iskierki.

Pewnego dnia Szeleścik postanowił zrobić coś nowego. „Zrobię własny film!” – oznajmił do muchy, która miała zwyczaj siadać na jego głowie. „Zrobię koniec jak w bajkach — z napisem i muzyką. Zrobię też podziękowania!” Mucha zarechotała: „Podziękowania? Dla kogo?” Szeleścik uśmiechnął się tajemniczo.

Na polanie zebrały się zwierzęta. Był tam zając z czerwonym apaszkiem, jeż z okularami, sowa z notatnikiem i żółw, który zawsze wszystko oglądał powoli. Każdy chciał zobaczyć, co wymyśli Szeleścik.

Wtem pojawił się fotograf. Ach, fotograf! Był to flaming o imieniu Pstryk. Pstryk miał kapelusz z piórkiem i torbę pełną... dźwięków? Pstryk zawsze twierdził, że aparat jest w jego głowie. Każde zdjęcie robił oczami i kląskaniem dzioba. Tylko, że tego dnia nikt nie widział aparatu. Pstryk klepnął kieszeń i powiedział: „Mam wszystko! Mam oczy, mam pomysł, mam moment!” Szeleścik zmierzył go wzrokiem i skręcił ogon w znak ciekawości.

„Potrzebuję fotografa!” — zawołał Szeleścik. „Kto zrobi zdjęcie do napisu na końcu filmu?” Pstryk podskoczył z dumą. „Ja! Ja! Zrobię najlepsze zdjęcie bez aparatu!” Jeż prychnął: „Czy to w ogóle możliwe?” Pstryk mruknął i rozłożył skrzydła teatralnie.

Rozdział 2

Próby zaczęły się przy wielkim kamieniu. Szeleścik ułożył się w kształt serca. „A teraz uśmiech!” — szepnął. „Nie mam ust” — odparł Szeleścik i zrobił skręt, który wyglądał jak uśmiech. Pstryk zrobił dźwięk, jak gdyby nacisnął spust. „Pstryk!” — zawołał. Ale gdy raz, dwa razy, trzy razy „pstryknął”, zdjęcie nie pojawiło się.

„Gdzie jest aparat?” — zapytała sowa, pociągając piórkiem po notatniku. Pstryk spojrzał do torby. Torba była pełna kolorowych kamyków, marchewek i kapeluszy dla myszy. Aparat? Nie. „No cóż...” — zaczął Pstryk. „Mój aparat jest w podróży. Wyszedł na spacer. Ale jestem wciąż fotografem!” Szeleścik prychnął śmiechem. „Może aparat się zgubił, bo jest ciekawy jak ja?” — powiedział.

Kłótnia była śmieszna i delikatna. Pstryk stawał na jednej nodze i krzyczał: „Zdjęcie to światło w sercu!” Szeleścik syczał oburzenie: „Ale ja potrzebuję czegoś, co zatrzyma mój napisy!” Zając wskoczył i zaproponował: „A może zrobimy własne napisy na liściu?” Żółw przytaknął. Jeż wyjął ołówek. Wszystkie zwierzęta zaczęły pomagać.

Szeleścik jednak był trochę zawiedziony. Marzył o wielkim napisie, jak w filmach. „Chcę, żeby wszyscy pamiętali koniec” — powiedział cicho. Akcja zmieniła się w grę. Każde zwierzę dawało pomysł. Sowa zapisała słowa. Zając skakał, żeby znaleźć najładniejszy liść. Jeż napisał literę „D” taką grubą, że przypominała ciasteczko. Pstryk wciąż udawał, że robi zdjęcia — pstrykał powietrze dziobem i opowiadał zabawne historie o aparatowych przygodach.

Nagle podszedł wiatr i zabrał liść prosto w górę. „Ojej!” — zawołał żółw. Liść poleciał nad łąką, aż wpadł prosto na grzbiet żaby, która skakała z koncertu świerszczy. Żaba zaczęła rechotać. Liść z napisem przyklejał się i odpadał jak falbanka. Wszyscy śmiali się do rozpuku.

„Co teraz?” — spytał Szeleścik. Miał pomysł błyskawiczny. „Zróbmy koniec jak w teatrze. Ja będę robić napisy — na moim ciele! A Pstryk niech będzie fotografem… dźwiękowym!” Pstryk spojrzał na swoje pióra i nagle zrozumiał. „Tak! Zrobię zdjęcia dźwiękiem i słowem!” — krzyczał. Zając trąbił marchewką, jeż robił rysunki, a sowa dyktowała. Wszyscy pracowali z zaangażowaniem.

Rozdział 3

Zaczęły się przygotowania do „generału końcowego”. Szeleścik zawinął się w krąg liter ułożonych z kwiatków. Napisy powstawały jak most z kolorów. Pstryk stał na liściu i co chwilę robił „pstryk” powietrzem. Każdy „pstryk” był jak muzyczny dźwięk. Kiedy Szeleścik przeciskał się przez literę „D”, zrobiło się śmiesznie, bo ogon utkwił w stokrotce. „Pomocy!” syknął z rozbawieniem. Ktoś pstryknął powietrzem. Ktoś inny dmuchnął i wypuścił konfetti z nasion. Cały moment był jak eksplozja uśmiechów.

Wreszcie nadszedł czas nagrania końca. Szeleścik wyprostował się dumnie i powiedział: „Drodzy widzowie! Dziękujemy, że byliście!” Pstryk odpowiedział: „Pstryk! Pstryk! Dziękuję!” Sowa odczytała listę wszystkich pomocników: „Dziękujemy muchom, zającom, jeżom, żabom, żółwiom... i wszystkim, którzy podali liść!” Żółw oklaskiwał powoli, aż echo powtórzyło: „Oklaski… oklaski…”

Był jeszcze mały problem. Gdzie umieścić podpis „Szeleścik — odważny wąż, który robi napisy”? Zając zaproponował, żeby napisać to na kamieniu. Jeż zaproponował, żeby wyryć literę igłą. Pstryk zaś wymyślił coś sprytnego: „Zrobię dźwięk podpisu! Będzie brzmiał: Pstryk-syc!” I wszyscy wybuchli śmiechem.

Chwila ciszy. Szeleścik zebrał oddech i wypowiedział impresję końcową jak aktor: „Byłem ciekawy i dzięki ciekawości znalazłem przyjaciół. Pokazałem koniec i zaczęcie zarazem.” Wszyscy przytulili się w kręgu. Nawiewały motyle, które rzucały małe cienie jak baletnice.

Potem przyszła najbardziej zabawna część: podziękowania. Zaczęły śpiewać trochę niezdarnie, trochę pięknie. „Dziękujemy za marchewki, za liście, za pstryknięcia powietrzem i za to, że aparat poszedł na spacer!” — śpiewały głosy. Pstryk wygłosił ostatnie zdanie: „Dziękuję wszystkim, którzy nie mieli aparatów, ale mieli oczy i pomysły!” I znowu śmiech.

Na końcu Szeleścik zrobił coś odważnego. Rozwinął ogon i napisał na nim wielkimi literami: „DZIĘKUJĘ!” Potem przesunął się powoli jak kredka po papierze i dodał małą gwiazdkę. Wszystkie zwierzęta zaczęły klaskać, trąbić i rechotać naraz.

Gdy kurtyna z trawy opadła, każdy poczuł ciepło ciekawości w sercu. Szeleścik spojrzał w oczy przyjaciół i szepnął: „Co zrobimy jutro?” Pstryk natychmiast odpowiedział: „Pstryk! Pstryk! Może zrobimy film bez dźwięku... albo z wieloma dwudzioma pstryknięciami!” Wszyscy roześmiali się i pobiegli w stronę następnej przygody.

Na koniec, zanim każdy rozszedł się do swoich domków pod korzeniami i pod liśćmi, padło jedno, zabawne podziękowanie, które wszyscy powtórzyli chórem: „Dziękujemy za ciekawość i za to, że nikt nie miał aparatu!”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Wiatrakiem liści
Obrazowe porównanie: liście poruszają się jak wiatrak na wietrze.
Błyszczący
Coś, co świeci i odbija światło, wygląda jak mokre lub nowe.
Zarechotała
Zaczęła śmiać się głośno i radośnie.
Prychnął
Wydobył krótki dźwięk z nosa, gdy był rozbawiony albo zniesmaczony.
Pstryknął
Zrobił szybki dźwięk palcami lub dziobem, jakby nacisnął spust aparatu.
Konfetti
Małe kolorowe kawałki papieru, które lecą w powietrzu przy świętowaniu.
Impresję końcową
Krótka, ważna wypowiedź na końcu, jak poruszające podsumowanie.
Kurtyna
Duży kawałek materiału, który zasłania scenę i opada na końcu przedstawienia.
Syknął
Wydobył cichy, ostry dźwięk, często jak wąż lub osoba zaskoczona.
Echo
Powtórzony dźwięk, który wraca do nas z daleka, jak w jaskini.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści zabawne z zwierzętami dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.