Rozdział 1. Tajemnicza muszla na plaży
Był letni poranek, pachniało ciepłym piaskiem i słońcem. Trzy dziewczynki – Marysia, Zosia i Lena – biegały wśród fal na brzegu morza. Marysia była ciekawa wszystkiego, Zosia lubiła śpiewać, a Lena zawsze się śmiała. Nagle Marysia zauważyła coś niezwykłego tuż przy wodzie.
– Patrzcie! – zawołała Marysia. – Coś się świeci!
Cała trójka podbiegła bliżej. Na mokrym piasku leżała wielka, spiralna muszla, a w jej środku połyskiwał mały złoty kluczyk. Muszla była ciężka, gładka i chłodna w dotyku. Pachniała solą i przygodą.
– Może to jest klucz do jakiegoś skarbu? – szepnęła Lena z błyszczącymi oczami.
– Sprawdźmy to! – powiedziała Zosia, zerkając nieśmiało na dziewczynki.
Marysia ostrożnie podniosła muszlę. W środku leżał jeszcze kawałek mapy! Na papierze był narysowany zamek z piasku, drzewo z dziuplą i wielka niebieska gwiazda.
– Ojej, to wygląda jak nasza plaża! – zauważyła Zosia.
– Chodźmy szukać gwiazdy! – zawołała Lena i wszystkie trzy ruszyły na poszukiwania, zostawiając ślady stóp na wilgotnym piasku.
Rozdział 2. Gwiazda i tajemniczy śpiew
Dziewczynki szły brzegiem morza, kierując się według mapy. Fale muskały ich stopy, a słońce łaskotało w nosy. Po chwili Lena zatrzymała się i krzyknęła:
– Spójrzcie na to!
Na piasku ktoś ułożył kamyki w kształcie wielkiej gwiazdy. W środku leżał błękitny koralik, który wyglądał jak maleńka kropla nieba.
Zosia pochyliła się i dotknęła go delikatnie. Nagle usłyszały miękki, cichy śpiew – jakby ktoś śpiewał pod wodą. Dziewczynki zamarły ze zdziwienia.
– Słyszycie to? – zapytała szeptem Marysia.
– Może to syrenia piosenka! – szepnęła Lena, szeroko otwierając oczy.
– Albo znak, że idziemy dobrą drogą – dodała Zosia.
Trzymając się za ręce, ruszyły podążając za cichym śpiewem. Ich stopy zapadały się w mokrym piasku, a wiatr lekko targał ich włosy. Wkrótce dotarły do starego, rozłożystego drzewa z ogromną dziuplą. To było to samo drzewo, które widniało na mapie.
Rozdział 3. Zagadkowa dziupla i ukryta skrzynia
Przy drzewie było chłodno i pachniało mokrym drewnem. Dziupla była duża, ale ciemna w środku. Marysia poświeciła latarką, którą zawsze nosiła w kieszeni. W świetle zobaczyły wielką, drewnianą skrzynkę. Była stara, pokryta muszlami i mchem.
– Chyba ten kluczyk z muszli pasuje do tej skrzyni! – szepnęła Marysia.
Nagle usłyszały dziwne szuranie. Ktoś lub coś chowało się w trawie.
– Chcecie spróbować? – Zosia popatrzyła na przyjaciółki. Trochę się bała, ale bardzo chciała wiedzieć, co jest w środku.
– Jasne! Razem damy radę! – odpowiedziała Lena, mocno ściskając ich dłonie. Czuła ciepło i odwagę, bo była z koleżankami.
Gdy Marysia wsunęła kluczyk do zamka, skrzynka nagle drgnęła… ale się otworzyła! W środku leżał stary rysunek przedstawiający morskiego potwora i napis: „Kto się nie boi, ten znajdzie skarb!”
Obok leżało małe lustereczko i kolorowa kreda.
– Czy to już skarb? – zdziwiła się Lena.
– Może musimy dokończyć coś jeszcze – powiedziała Marysia. – Potwór z rysunku wygląda znajomo… Przypomina morskiego konika!
– Widziałam takiego na skałach przy latarni! – krzyknęła Zosia.
Dziewczynki zdecydowały się pójść w stronę latarni, po śladach na piasku, trzymając swoje znaleziska: koralik, lustereczko i kredę.
Rozdział 4. Skarb i wielki rysunek
Pod latarnią był wiatr, pachniało morzem i solą. Słychać było szum fal i głosy mew. Dziewczynki wspięły się na wielki, płaski kamień. Tam, obok muszli i alg, siedział malutki morski konik. Patrzył na nie swoimi czarnymi oczkami.
– Cześć, mały przyjacielu! – powiedziała Zosia.
Marysia wyciągnęła w stronę konika lustereczko. Światło słońca odbiło się w nim i zaświeciło prosto na wodę, tworząc tęczową smugę. Nagle na powierzchni morza pojawiła się kolorowa, błyszcząca skrzynka! Wyrzuciły ją fale.
Dziewczynki biegły, skacząc przez fale. Skrzynka była lekka, a jej powierzchnia mieniła się jak rybia łuska. Otworzyły ją razem. W środku były: garść muszelek, koraliki, kilka zdjęć morskich stworzeń i… ogromna rolka papieru!
– Ale to wspaniały skarb! – pisnęła Lena.
– Możemy zrobić z tego coś wyjątkowego! – dodała Marysia.
Usiadły razem na piasku i zaczęły rysować kredą i koralikami wielki obraz. Pokazały na nim całą swoją przygodę: muszlę, gwiazdę, morskiego konika, skrzynkę i fale. Każda narysowała siebie, trzymając koleżanki za ręce.
– Jestem dumna, że się nie poddałyśmy – powiedziała Marysia.
– I że byłyśmy razem – dodała Zosia.
– Tylko razem można odnaleźć prawdziwy skarb! – zaśmiała się Lena, przytulając przyjaciółki.
Wieczorem powiesiły swój rysunek na sznurku przy domku na plaży. Kiedy zachodziło słońce, obraz mienił się jak prawdziwy skarb, a one wiedziały, że najważniejsze to wierzyć w siebie, nie bać się marzyć i być razem. I że każdy dzień może przynieść przygodę… jeśli tylko się odważysz!