Trwa ładowanie...
Absurdalne i zwariowane opowieści 5-6 lat Czytanie 7 min.

Tajny znak Jasia

Jaś, mały chłopiec, stworzył tajny znak spokoju, aby przezwyciężyć swoje lęki, korzystając z oddechów, dźwięków i wsparcia swoich pluszaków. Wraz z nimi odkrywa, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa i ciepła w trudnych chwilach.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześciolatek z kręconymi włosami i błyszczącymi od ciekawości oczami stoi na środku sceny. Ma na sobie żółto-niebieską w paski koszulkę i czerwone szorty, a na twarzy ma radosny i zdumiony wyraz. Trzyma w ręku małą grzechotkę, która błyszczy w świetle, otoczony swoimi zabawkami. Po jego prawej stronie znajduje się duży, pluszowy miś z ciepłym uśmiechem, który wydaje się go zachęcać swoimi otwartymi ramionami. Po lewej stronie stoi mały, pluszowy królik z dużymi uszami i miękkim futrem, trzymający marchewkę i patrzący na chłopca figlarnymi oczami. Scena rozgrywa się w kolorowym pokoju, wypełnionym rozrzuconymi zabawkami, książkami z błyszczącymi okładkami i plakatami z kreskówek na ścianach. Promień słońca wpada przez okno, oświetlając pokój złotawym światłem. Chłopiec, radosny, próbuje stworzyć "sekret" ze swoimi zabawkami, biorąc trzy głębokie oddechy, śmiejąc się i bawiąc, podczas gdy jego przyjaciele z pluszu uważnie go obserwują, gotowi do udziału w jego zabawnej przygodzie. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1

Jaś miał pięć lat i wielkie buty do skakania, choć rzadko skakał w butach. Miał też małe strachy. Czasem bał się ciemnej szafy. Czasem bał się hałasu deszczu na dachu. Czasem bał się, że noc zapomni mu powiedzieć dobranoc.

— Mamo — mówił Jaś — chcę mieć tajny znak spokoju. Coś, co powie: „Cicho, teraz czas na spokój”.

Mamo uśmiechała się jak księżyc z kremem.

— A jaki to ma być znak? — spytała.

Jaś myślał. Myślał, aż jego myśli zrobiły mały dzwonek. Najpierw próbował klaskać. Klask, klask, klask! Ale klaski robiły echo i echo robiło echo, aż echo zaczęło klaskać z nim i zrobiło się za głośno.

Potem szeptał „pssst”. Pssst, pssst. Pssst zrobiło się zabawne, bo jego pluszowy królik zaczął szeptać z drugiej strony pokoju:

— Pssst, ja też chcę pyszne marchewki.

Jaś śmiał się. Śmiał się tak, że strach trochę się zakrył jak kocyk. Ale nie zniknął całkiem. Jaś chciał znak, który byłby spokojny, miękki i trochę tajemniczy.

Rozdział 2

Następnego dnia Jaś urządził wielką próbę znaków. Ustawił na podłodze półkę z łyżkami, słoik z nakrętkami i stary zegarek, który tykał jak mały ptaszek.

— Spróbujemy wszystkich — oświadczył Jaś do swoich zabawek. — Kto będzie pierwszym sędzią?

Królika skłonił główkę. Miś mruknął coś przytulnego. Zegarek zakręcił wskazówką i zagrał małą piosenkę tykania. Jaś zaczął.

Uderzył łyżką o łyżkę. Plink, plink! Brzęk był śmieszny. Nagle łyżki zaczęły tańczyć. Tańczyły tak, że wymachiwały koronkami od talerzy. To był śmieszny chaos. Jaś klasnął raz i powiedział:

— Za dużo.

Potem próbował szeptu i dotyku. Najpierw szept: pssst. Potem dotyk: paluszek na ramieniu. To było prawie idealne. Prawie. Bo szept zbudził starego misia, który zaczął opowiadać marzycielne historie o ciasteczkach.

Wtedy z poduszki wypadł mały przedmiot. „Klik!” — powiedział przedmiot, choć nie umiał mówić. Był to kompas po dobrej stronie. Kompas wyglądał normalnie, z małą strzałką i szkłem. Ale zamiast wskazywać północ, wskazywał na coś innego. Strzałka obróciła się i wskazała na Jaśka serce, potem na jego nos, i zatrzymała się na poduszce.

— Co to? — zapytał Jaś.

Kompas zaprzyjaźnił się z nim milczeniem. Milczenie kompasu było milutkie. Strzałka zrobiła „tik” i wskazała na małą karteczkę, która leżała pod poduszką. Jaś wyciągnął karteczkę. Na karteczce było napisane: „Weź trzy oddechy. Polk, polk, puf.” Jaś spróbował.

Wziął wdech. Tak głęboko, że w brzuszku mu zamieszkał motylek. Wydech — polk, polk, puf. Motylek zrobił „hop” i schował się pod wieczkiem brzucha. Zabawne uczucie! Ciepłe. Bezpieczne. Kompas uśmiechnął się szkłem.

— To był dobry znak — powiedział królik. — Polk, polk, puf.

— To jest prawie sekret — dodał miś, który już trochę ziewał.

Jaś robił to kilka razy. Zauważył, że strach przychodzi, kiedy jest zaskoczony. Strach lubi skakać jak żabka. Ale trzy oddechy i puf były jak sitko dla żabek. Przelewały je powoli, żeby żabka mogła usiąść i zjeść herbatnik.

Nastąpił mały zwrot. Gdy Jaś ćwiczył znak, ze słoika z nakrętkami wypadł jeden nakrętek i zaczął turkotać sam. Turkot wyglądał jak śmiech. Nawet zegarek przestał tykać i posłuchał. Wszystko w pokoju słuchało. Nawet kwiatek na parapecie podniósł główkę.

— Tajny znak działa — szepnął kompas po dobrej stronie. — Ale musimy dodać coś jeszcze.

— Co? — spytał Jaś.

— Mały dźwięk, który jest miękki jak puch. Mały dźwięk, który mówi: „Jesteś bezpieczny”.

I wtedy misio wyjął z kieszonki małą grzechotkę. Grzechotka brzmiała jak małe deszczowe krople. Jaś potrząsnął nią cichutko i dodał do oddechów.

Rozdział 3

Jaś w końcu wymyślił sekret. To był prosty rytuał.

Trzy oddechy. Polk, polk, puf.

Cichy dźwięk jak deszczyk. Ssss-tik.

Długie mruczenie jak miś. Mmmmm.

— Powtórz ze mną — powiedział Jaś do całego pokoju. — Polk, polk, puf. Ssss-tik. Mmmmm.

Królik powtórzył. Miś powtórzył. Zegarek popukał małym wskazaniem. Kompas po dobrej stronie wskazał na drzemkę i powiedział „tak”.

Wieczorem, gdy zrobiło się ciemniej, nie ciemne jak szafa, ale ciemne jak niebieski talerzyk, nastąpiła próba. Zaczęło grzmieć lekko za oknem. Jaś poczuł, że serduszko mu szybciej stuka. Strach trochę przycupnął u jego stóp.

— Tajny znak — powiedział Jaś na głos i uśmiechnął się do misia.

Razem z pluszakami zrobili cały rytuał. Trzy oddechy. Polk, polk, puf. Ssss-tik. Mmmmm. Dźwięki były małe i ciche, jak kot, który próbuje przejść przez kredki. Dźwięki utkały koc, który objął Jaśka delikatnie.

Nagle, na stoliku obok łóżka, stało lustro. Lustro było małe i okrągłe, jak jabłko. Lustro zawsze patrzyło tak, że wszystko wydawało się moje i trochę drobniejsze. Dziś spojrzało na salon, potem na okno, potem na Jaśka.

— Co, lustereczko? — spytał Jaś.

Lustereczko westchnęło. Westchnienie brzmiało jak piórko, które odpada z poduszki. Zamiast odzwierciedlać, lustro zaczęło słuchać. Słuchało oddechów. Słuchało sss-tiku. Słuchało mmmm. Powoli, powoli lustro zamrużyło swoje małe oczko ze szkła. Zamrużyło i zrobiło „hm”.

Jaś patrzył. W oczach miał dużo ciepła. Czuł, że strach jest jak balonik, któremu robi się powoli chłodniej, więc zaczyna opadać. Balonik opadł bez hałasu. Leżał sobie i zaczął mruczeć.

Lustereczko opadło na bok. Nie mówiło już, tylko oddychało cicho. Jego szkło zrobiło się mleczne jak poranna kawa z mlekiem. A potem — uwaga, uwaga — lustro zasnęło. Zasnęło jak mały kotek przy kominku. Zasnęło i zaczęło chrapać tak cichutko, że brzmiało to jak liść, który przewraca się na stromym dachu.

Jaś ułożył się w łóżku. Miś przytulił go bardzo mocno. Królik włożył sobie marchewkę do kieszeni i ziewnął. Kompas po dobrej stronie lekko podskoczył i schował się pod kołderką. Wszystko było spokojne. Nawet deszcz za oknem zrobił się cichszy, jakby słuchał, jak ktoś gra na półksiężycu.

Jaś myślał o swoim znaku. Myślał o kompasie, który wskazał serce. Myślał o grzechotce, która brzmiała jak deszcz. Myślał o lusterku, które zasnęło. Uśmiechnął się. Uśmiech był miękki jak chlebek z miodem.

— Dobre — szepnął Jaś do siebie. — Mój tajny znak działa.

Na koniec Jaś przemówił jeszcze do lusterka, bo lubił mówić do tego, co śpi:

— Śpij słodko, lustereczko. Śnij o puchu i o kompasach. Śnij o cichych krokach i o cieple mleka.

Lustereczko odpowiedziało tylko cichym chrapnięciem. I to był najlepszy dźwięk na świecie — dźwięk spokojnego świata, który pozwala zasnąć. Wszystko zwolniło. Piosenka serca zwolniła. Oddechy stały się długie i miękkie. I tak, pod miękkim kocem nocy, Jaś spał spokojnie, a lustereczko spało nawet jeszcze spokojniej, bo w jego środku też zamieszkał mały, ciepły sen.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Tajny
Coś, co nie jest znane innym, ukryte, sekretne
Znak
Symbol lub oznaczenie, które ma szczególne znaczenie
Strach
Uczucie lęku lub obawy przed czymś
żabka
Mały płaz, który potrafi skakać, często żyje w wodzie
Głośno
Z dużą ilością dźwięku, hałaśliwie
Milczenie
Stan, w którym nie mówi się ani nie wydaje dźwięków

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści zwariowane i absurdalne dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.