Trwa ładowanie...
Opowieść o komiksowych superbohaterach 11-12 lat Czytanie 15 min.

Taktuska i kontrolowana fiesta na skwerze w Nowomoście

Taktuska, superbohaterka od taktyki, próbuje opanować roztańczony skwer, gdzie Kapitan Karnawał i trzy sentinelle-gołębie wywołują chaos festynu, i musi wymyślić plan, by przywrócić porządek.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Superbohaterka Taktuska, dumną i nieco zdenerwowaną, z uśmiechem i bystrym wzrokiem, w różowej pelerynie, kolorowym stroju, żółtych botkach i pasie z gadżetami, trzyma złożony papierowy puchar i lekko tańczy w centrum. DJ Niespodzianka (18–25 lat), radosno‑skoncentrowany, w czapce z napisem, przy czarnym stołu mikserskim z słuchawkami, po lewej; Kapitan Karnawał, dorosły, ekscentryczny i skruszony, w srebrnej cekinowej marynarce z plecakiem "KONFETTRON 3000", z prawej sypie kolorowe konfetti. Dziewczynka ~7–9 lat zachwycona, w sukience w kropki z różową watą cukrową, podskakuje z przodu po prawej. Trzy gołębie‑strażnicy w czujnych pozach, jedno na gałęzi nad Taktuską, dwa na lampie i ławce, z małymi błyszczącymi płytkami na łapkach. Miejsce: mały, słoneczny skwer z kamienną fontanną, półokrąg ławek, stary latarnia, plakat festiwalu, bruk z kredowym napisem "STREFA TAŃCA". Scena: kontrolowana fiesta — Taktuska jako prowadząca, łagodna energiczna muzyka, konfetti, zebrani dorośli i dzieci, barwna, zorganizowana atmosfera, wyraźny kontrast i faktury peleryny oraz cekinów. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Kwadratowy patrol w zielonym skwerze

W centrum Nowomostu był skwer, który wyglądał jak kieszeń pełna drzew: platan obok platana, ławki jak klocki, a fontanna prychała wodą jak kot, któremu ktoś pokazał ogórek. Właśnie tam wpadła ona — Taktuska, czyli superbohaterka od planów, zasad i… bardzo dziwnych mocy.

Miała na sobie pelerynę w kolorze gumy do żucia i pas z gadżetami, z których każdy był podpisany markerem. „Dymek Dymny”, „Kreda Grozy”, „Gwizdek Dyplomatyczny” oraz… „Chusteczka na gołębie”. Ta ostatnia była nowa i wyglądała jak biała flaga, tylko bardziej nerwowa.

— Dobrze, Taktusko — mruknęła do siebie. — Skwer. Zieleń. Spokój. Zero niespodzianek.

W tej samej sekundzie rozległo się: PRRRT! TRUP-TRUP! FLAP!

Na lampie usiadł gołąb. Ale nie byle jaki. Miał na nodze coś, co błyszczało jak miniaturowa plakietka.

— O nie. Gołąb… sentinella — wyszeptała Taktuska i odruchowo przykleiła się plecami do drzewa, jakby drzewo oferowało usługę „znikanie w korze”.

Z krzaków wychyliła się dziewczynka z watą cukrową.

— Pani jest tą superbohaterką od taktyki? — spytała z pełnymi ustami. — Bo mój brat mówi, że pani potrafi pokonać złoczyńcę planem A, B, C i… Z.

— Potrafię — odparła Taktuska dumnie, po czym zamarła, bo gołąb zrobił krok w jej stronę. — Ale czasem… potrzebuję planu G jak „Gdzie jest najbliższa budka z parasolami?”.

Gołąb przechylił łepek. KLU-KLU?

Taktuska aż poczuła, jak jej mózg włącza alarm: ŁUP! ŁUP! Uwaga, skrzydlata obserwacja!

— Dobra, skwerze — powiedziała pod nosem. — Dzisiaj ja patroluję ciebie, a nie… ptactwo mnie.

I wtedy wydarzyło się coś podejrzanie wesołego: z głośnika na słupie ogłoszeniowym popłynęła muzyka, jakby ktoś pomylił komunikaty miejskie z imprezą urodzinową.

BUM-CYK, BUM-CYK!

— Czy skwer właśnie… zaczął grać? — zdziwiła się dziewczynka.

Taktuska spojrzała na słup. Na tablicy migotał napis: „FESTYN? MOŻE. O 15:00. PRZYNIEŚ KAPELUSZ.”

— To brzmi jak początek kłopotów w rytmie disco — stwierdziła.

Gołąb tymczasem tupnął i odleciał, jakby meldował do centrali: „Cel zlokalizowany. Ma pelerynę. I stres”.

Rozdział 2: Tajemniczy DJ i ławka, która tańczy

Taktuska ruszyła ścieżką między drzewami, stawiając kroki ostrożnie, jakby ziemia była świeżo posmarowana masłem. Skwer pachniał liśćmi i… popcornem? Tak, zdecydowanie popcornem.

Przy fontannie stał chłopak w czapce z daszkiem. Na czapce miał napis: „DJ NIESPODZIANKA”. A obok niego stał stolik z mikserem, głośnikami i pudełkiem, z którego wystawały kolorowe konfetti jak języki węża.

— Hej! — zawołał DJ. — Pani superbohaterko! Mamy tu mały problemik. Taki… pstryk… imprezowy.

— Imprezowy problem? — Taktuska podniosła brew. — Czyli jaki? Ktoś tańczy za szybko?

— Ławki tańczą same — odpowiedział chłopak i wskazał.

Taktuska spojrzała. Jedna z ławek faktycznie kiwała się w rytm muzyki. Najpierw delikatnie, potem coraz śmielej. BUP! BUP! Jakby miała ukryte biodra.

— To niemożliwe — powiedziała Taktuska.

— W Nowomoście wszystko jest możliwe, zwłaszcza jeśli ktoś grzebie w „Miejskim Sterowniku Wydarzeń” — dodał DJ, robiąc minę, jakby właśnie zjadł cytrynę z brokatem.

— Miejskim… czym? — Taktuska wyciągnęła notatnik z kieszeni i kliknęła długopisem jak detektyw.

— Sterownik! To takie urządzenie, co uruchamia rzeczy: fontannę, światła, muzykę na festyn. Tylko że ktoś go przełączył na tryb „DZIKA FIESTA”.

Jak na potwierdzenie, fontanna prychnęła wyżej. PSIU! PSIU!

— Plan A: sprawdzić sterownik — oznajmiła Taktuska. — Plan B: nie dać się zaskoczyć. Plan C: nie patrzeć na… — urwała, bo nad nimi przeleciał cień. — Gołębie.

DJ Niespodzianka spojrzał w górę. Na gałęzi siedziały trzy gołębie, każdy z maleńką błyszczącą plakietką na nodze. Wyglądały jak ochrona VIP-ów.

— To te „sentinelle”, o których mówi moja babcia — szepnął DJ. — Mówi, że one pilnują, żeby w skwerze zawsze coś się działo. I że jak komuś jest za spokojnie, to… FLAP… robią mu „niespodziankę”.

— Ja… nie mam nic przeciwko niespodziankom — skłamała Taktuska, a jej głos zabrzmiał jak gumka recepturka napięta do granic.

Gołąb numer jeden zagruchał: GRU-GRU!

Gołąb numer dwa: KRRU!

Gołąb numer trzy: spojrzał na Taktuskę tak, jakby oceniał jej pelerynę w konkursie mody.

— Dobra — westchnęła. — Skupienie. Taktuska, jesteś bohaterką. Wystarczy taktyka.

Wtedy ławka zrobiła obrót. WZIUUM!

A kosz na śmieci zaczął klaskać pokrywą. KLAK! KLAK! KLAK!

— Ja… to nazwę „kryzysem z poczuciem rytmu” — stwierdziła.

Rozdział 3: Złoczyńca w cekinach i Plan D jak „Disco”

Za krzakami coś zaszeleściło. Potem coś zaszeleściło jeszcze bardziej, jakby ktoś nosił kurtkę z folii bąbelkowej. Z ciemniejszej alejki wyszedł mężczyzna w marynarce obszytej cekinami. Na szyi miał gwizdek, a na plecach plecak z napisem: „KONFETTRON 3000”.

— Ta-daaam! — zawołał. — Oto ja! Kapitan Karnawał!

DJ Niespodzianka aż przysiadł z wrażenia.

— To on! Ten, co kiedyś zamienił otwarcie biblioteki w paradę trąbek!

Kapitan Karnawał rozłożył ręce.

— Spokojnie, spokojnie! Ja nie robię zła. Ja robię… FETĘ! — Podskoczył. Cekiny zaiskrzyły. — Ludzie są zbyt poważni! Wszyscy tylko „terminy”, „sprawdziany”, „korki”. A ja włączam tryb: ŚMIECH I TANIEC!

— Nie można nikomu wciskać imprezy na siłę — odparła Taktuska, wyjmując z pasa „Gwizdek Dyplomatyczny”. — Nawet jeśli ma pan… bardzo głośną marynarkę.

— Och, a pani jest Taktuska! Słynna od planowania! — Kapitan cmoknął z podziwem. — Wspaniale! Pani mi pomoże! Zrobimy idealnie zaplanowany festyn!

— Ja… mam pomóc? — Taktuska mrugnęła, jakby ktoś zamienił jej plan w naleśnik.

— Tak! Bo sterownik wydarzeń jest kapryśny. A gołębie sentinelle pilnują, żeby było ciekawie. One są jak… żywe alarmy. — Kapitan wskazał ptaki. — Gdy próbowałem uruchomić festyn, one uznały, że brakuje dramatyzmu. I teraz… no… skwer tańczy sam.

Gołębie, jakby słyszały, zagruchały dumnie: GRU-TAK!

Taktuska poczuła, jak w środku rośnie jej znany dylemat: „Czy ja właśnie boję się ptaków, które chcą świętować?”

— Słuchaj, Kapitanie — powiedziała ostrożnie. — Festyn jest super. Ale potrzebuje zgody ludzi, a nie… — wskazała na kosz, który wciąż klaskał — sprzętu domowego w amoku.

— Ale ja mam już atrakcje! — Kapitan wyciągnął z plecaka papierowe czapeczki, balony i… małe pudełko z napisem „TROFEUM”.

— Trofeum? — zdziwiła się dziewczynka z watą cukrową, która przybiegła bliżej jak reporterka.

— Dla bohaterki, która uratuje imprezę! — oznajmił Kapitan.

Taktuska usłyszała w swojej głowie: Plan D jak Disco.

A potem, niestety, usłyszała też: FLAP FLAP FLAP — gołębie sfrunęły niżej.

— Dobra — syknęła. — Najpierw uspokajamy skwer. Potem robimy imprezę… porządnie. Bez straszenia i bez ptasich komisji.

Kapitan Karnawał zasalutował w stylu estradowym.

— Jestem za! Niech żyje zorganizowana zabawa!

Kosz na śmieci zrobił: KLAK! jakby też zagłosował.

Rozdział 4: Atak sentinelli, czyli strach z piórami

Taktuska ustawiła wszystkich przy fontannie jak na odprawie.

— Plan A: DJ wycisza muzykę. Kapitan chowa Konfettron. Ja idę do sterownika. Plan B: jeśli gołębie… — przełknęła ślinę — …zbliżą się, używam „Kredy Grozy”.

— Co to? — spytał DJ.

— Rysuję na ziemi linię tak straszną, że każdy się zatrzyma. Nawet… one.

— Gołębie boją się kredy? — zdziwiła się dziewczynka.

— Każdy boi się czegoś — odpowiedziała Taktuska. — Ja boję się… ptaków w roli strażników.

Podbiegła do skrzynki sterownika przy alejce. Była metalowa i miała mały ekran. Na ekranie mrugało: „TRYB: FIESTA BEZ HAMULCÓW”.

— Okej, po prostu przełączę na „FESTYN NORMALNY” — mruknęła i wyciągnęła z pasa śrubokręt opisany: „NIE DLA DRAMATU”.

Wtedy coś pacnęło ją w ramię. PLASK!

Taktuska zesztywniała. Powoli odwróciła głowę.

Gołąb.

Stał tuż obok, patrząc na nią poważnie, jak nauczyciel przed kartkówką.

— Nie… nie dotykaj mnie, proszę — wyszeptała.

Gołąb przechylił głowę. KLU?

Za nim wylądowały dwa kolejne. TRUP! TRUP!

Taktuska poczuła, jak serce robi jej w klatce piersiowej TUP-TUP-TUP w tempie techno. Ręka z śrubokrętem zadrżała.

— Taktuska! — zawołał DJ z daleka. — Wszystko gra?

— Nie! — odkrzyknęła. — Wszystko… grucha!

Gołębie podeszły o krok. Jeden dziobnął w ekran sterownika. PIP!

Na ekranie pojawiło się: „WIĘCEJ NAPIĘCIA! WIĘCEJ KONFETTI!”

— Nie! — jęknęła Taktuska. — Ja mam alergię na… nieprzewidywalność!

Kapitan Karnawał podbiegł, machając rękami.

— Spokojnie, sentinelle! To ma być radosne!

Gołębie zagruchały jak komisja: GRU-GRU-GRU!

I nagle… fontanna wystrzeliła wodę w kształcie serca. PSIU-WIU!

Ławki zaczęły robić „fale” jak na stadionie. HOP! HOP!

— Okej — wydyszała Taktuska. — Wprowadzam Plan E: Ewakuacja godności.

Wyciągnęła „Chusteczkę na gołębie” i rozwinęła ją jak mały namiot przed twarzą. Gołębie spojrzały, po czym… zaczęły na niej stukać dziobami jak w bębenek. TOK-TOK-TOK!

— One myślą, że to instrument! — krzyknęła dziewczynka i parsknęła śmiechem.

Taktuska, mimo strachu, też poczuła, że sytuacja jest absurdalna jak kanapka z kompasem.

— Dobra. Skoro chcą dramatyzmu… damy im show, ale bez chaosu — powiedziała przez chusteczkę. — Kapitanie! DJ! Zmieniamy taktykę!

Rozdział 5: Wielka akcja „Kontrolowana Fiesta”

Taktuska stanęła na środku skweru, jakby była dyrygentką orkiestry, tylko że orkiestra składała się z ławek, fontanny i trzech bardzo ambitnych gołębi.

— Uwaga! — zawołała. — Skwerze, teraz ja przejmuję dowodzenie! TRACH!

Rzuciła „Dymek Dymny” — ale jej moc była komiczna: dym nie był szary, tylko pachniał wanilią i tworzył w powietrzu kształty śmiesznych min. Jedna chmura wyglądała jak wielki wąs. Druga jak zaskoczona ryba.

— Ha! — roześmiał się DJ. — Dym wąsaty!

Gołębie odskoczyły, zaskoczone. FLAP!

— Teraz „Kreda Grozy”! — Taktuska przykucnęła i narysowała na ziemi ogromny, biały okrąg z napisami: „STREFA TAŃCA” i strzałkami. Wyglądało to jak boisko, tylko do wygłupów.

— Sentinelle! — zawołała Kapitan Karnawał teatralnie. — Oto arenka!

I stało się coś niesamowitego: gołębie weszły do okręgu jak sędziowie. Zagruchały dostojnie. GRU… GRU…

— DJ! — Taktuska wskazała na mikser. — Włącz rytm, ale spokojny. Taki, co nie zamienia koszy w kastaniety.

DJ pokręcił gałkami. CYK-CYK.

Muzyka stała się skoczna, ale miła, jak sprężynka w trampolinie: BUM-bum, BUM-bum.

— Kapitanie! Konfetti tylko na mój znak! — rozkazała Taktuska.

— Rozkaz! — Kapitan zasalutował, prawie zrzucając czapeczkę z cekinami.

Taktuska podeszła do sterownika, a teraz gołębie, zajęte swoją „strefą tańca”, nie właziły jej pod nogi. Wcisnęła przycisk. PIP. Ekran pokazał: „TRYB: FESTYN Z KULTURĄ”.

— Ha! — ucieszyła się. — Da się!

W tej chwili ławki przestały tańczyć same i tylko delikatnie kołysały się, jakby słuchały muzyki z grzeczności. Kosz na śmieci zamknął pokrywę i wyglądał na zawstydzony.

— Przepraszam — powiedziałby pewnie, gdyby umiał.

Kapitan Karnawał podszedł do Taktuski.

— Pani jest niesamowita! Zamiast walczyć z imprezą, pani ją… ułożyła w plan.

— Bo impreza to też taktyka — odparła. — Tylko z większą ilością kolorów.

Dziewczynka z watą cukrową krzyknęła:

— To teraz prawdziwy festyn?

Taktuska spojrzała na ludzi, którzy zaczęli się zbierać, przyciągnięci muzyką i zapachem popcornu. Ktoś przyniósł bańki mydlane. Ktoś inny balony. Nawet pan z kiosku wystawił na tacę oranżadę.

— Tak — powiedziała Taktuska. — Ale festyn na zasadzie: wszyscy są zaproszeni. Nawet… — zerknęła na gołębie — strażnicy w piórach.

Gołębie zagruchały, jakby przyjęły komplement. GRU!

Rozdział 6: Finał z konfetti i papierowym trofeum

Skwer zmienił się w małe święto miasta. Muzyka grała, ale nie ogłuszała. Fontanna robiła spokojne łuki wody, które wyglądały jak srebrne wstążki. Ludzie śmiali się, tańczyli, robili kółka, a nawet pan, który zwykle wyglądał jak poniedziałek, teraz wyglądał jak sobota.

Kapitan Karnawał rozdał czapeczki.

— Pamiętajcie! — wołał. — Niech każdy tańczy tak, jak lubi! Kto nie tańczy, może klaskać! Kto nie klaska, może się uśmiechać! A kto nie może się uśmiechać, dostaje dodatkową porcję popcornu!

— To brzmi jak najlepsze prawo w mieście — stwierdził DJ Niespodzianka.

Taktuska stała z boku, ale już nie chowała się za drzewem. Gołębie sentinelle siedziały na gałęzi i wyglądały na zadowolone, jak dyrektorzy artystyczni.

Jeden z gołębi sfrunął na ławkę obok Taktuski. TRUP.

Taktuska napięła ramiona.

— Spokojnie — szepnęła do siebie. — To tylko ptak. Tylko… bardzo odpowiedzialny ptak.

Gołąb spojrzał na nią i… szturchnął dziobem mały kawałek papieru, który leżał na ławce. Papier był złożony jak odznaka.

— Co to? — zdziwiła się Taktuska.

Kapitan Karnawał podbiegł, cały w konfetti, jakby wytarzał się w kolorowej sałatce.

— Trofeum! — oznajmił. — Ale nie zdążyłem go skończyć… więc zrobiłem nowe na szybko. Z papieru. Bo papier jest skromny i dzielny.

DJ podał jej długopis.

— Napiszmy: „Za uratowanie fiesty bez dramatu”.

Dziewczynka dodała:

— I za odwagę… wobec gołębi!

Taktuska roześmiała się.

— Dobra, ale dopiszmy też: „Za sens świętowania”. Bo dziś nie chodziło o pokonanie kogoś. Tylko o to, żeby wszyscy mieli powód do radości.

Kapitan uroczyście wręczył jej małe, papierowe trofeum. Było krzywe, trochę pogniecione, ale miało w sobie coś cudownego: ślad po wspólnych śmiechach i szybko zrobionych planach.

Gołębie zagruchały jak fanfary. GRU-RAAA!

Taktuska uniosła trofeum.

— Ogłaszam — powiedziała głośno — że w Nowomoście można się bawić z głową. A jeśli ktoś chce dramatyzmu, to niech dramatuje… na parkiecie!

— BUM-CYK! — krzyknął DJ i puścił najlepszy bit.

Skwer zadrżał od śmiechu, klaskania i tupania. A Taktuska, superbohaterka od taktyki, tańczyła w swojej gumowo-różowej pelerynie, trzymając papierowe trofeum tak, jakby było najważniejszym medalem na świecie. Gołąb sentinella patrzył na nią dumnie, jakby mówił: „No. Wreszcie. Impreza zatwierdzona.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Skwer
Mały park w mieście z alejkami, ławkami i zielenią, gdzie ludzie odpoczywają.
Pelerynę
Kawałek materiału noszony na plecach jak superbohater, często do okrycia.
Gadżetami
Małe, praktyczne lub zabawne przedmioty, które pomagają w różnych zadaniach.
Sentinella
Pojedynczy ptak-patroler z opowieści, który obserwuje i pilnuje miejsca.
Sentinelle
Grupa ptaków-patrolerów, które monitorują i wywołują niespodzianki w skwerze.
Sterownik
Urządzenie lub skrzynka, która włącza i kontroluje światła oraz muzykę.
Konfetti
Kolorowe kawałki papieru rzucane na imprezach, żeby było wesoło i kolorowo.
Cekinami
Błyszczące, małe elementy naszywane na ubrania, by świeciły i migotały.
Tryb
Ustawienie urządzenia, które mówi mu, jak ma działać w danej chwili.
Ewakuacja
Szybkie opuszczenie miejsca przez ludzi, gdy trzeba zapewnić im bezpieczeństwo.
Trofeum
Nagroda w formie przedmiotu, którą daje się za zasługi lub zwycięstwo.
FETĘ
Duża, głośna i radosna zabawa z tańcem, muzyką i świętowaniem.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o komiksowych superbohaterach dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.