Rozdział 1: Troll pod wielkim liściem
Za siedmioma wzgórzami i siedmioma dębami, gdzie rzeka szepcze sekrety wśród mchów, mieszkał troll imieniem Tulek. Tulek był maliutki jak na trolla, miał zielone uszka, włochate łapki i nos, który zawsze pachniał poranną rosą. Każdego dnia Tulek spacerował po lesie, niosąc uśmiech i ciepłe „dzień dobry!” każdej napotkanej mrówce i ślimakowi.
Pewnego ranka, gdy słońce ledwo muskało polanę złotem, Tulek usłyszał cichy szept wiatru. „Tulek, Tulek… ktoś potrzebuje twojej pomocy…” Zaskoczony troll spojrzał wokół, ale zamiast odpowiedzi zobaczył tylko błyszczący kamyk, leżący tuż przy jego ulubionym liściu. Kamyk był gładki, szary, ale w środku miał kolorowe promyczki, jakby schowały się w nim wszystkie tęcze.
Tulek podniósł kamyk i nagle poczuł, jak w jego sercu rozlewa się ciepło. „To galet pamięci!” – szepnął wiatr. „On pokaże ci, gdzie śpi Strażnik, którego trzeba obudzić.”
Tulek przytulił galet i ruszył przez szeleszczące paprocie. Czuł, jak każdy krok staje się pewniejszy, a leśne światełka mrugają do niego przyjaźnie.
Rozdział 2: Spotkanie z legendarnymi istotami
Idąc przez las, Tulek napotkał po drodze niezwykłe stworzenia. Najpierw zauważył skrzata, który grał na grzebieniu z liścia. Skrzat był malutki i miał kapelusz z żołędzia.
– Dokąd idziesz, Tulek? – zapytał.
– Szukam Strażnika, który zasnął zbyt głęboko – odpowiedział Tulek.
Skrzat podskoczył wesoło i wskazał mu ścieżkę wyłożoną miękkimi piórkami. – Tą drogą dotrzesz do leśnego stawu. Tam znajdziesz wróżki, one wiedzą wszystko!
Nad stawem wróżki tańczyły na trzcinach i śmigały ponad wodą jak kolorowe motyle. Jedna z nich podleciała do Tulka i usiadła mu na ramieniu.
– Ssss… Strażnik śpi pod Dużym Głazem – powiedziała i posypała Tulka wróżkowym pyłem, żeby nie zgubił drogi.
Tulek podziękował i ruszył dalej. Mijał zaczarowane grzyby, które świeciły jak lampki. W pewnej chwili zza krzaka wyskoczył maleńki smok z łuskami w kolorze malinowego dżemu. Smok bardzo lubił śmiać się do siebie i chichotał, gdy Tulek opowiadał o swojej misji.
– Pomogę ci, bo lubię obudzenia! – zawołał smok i dmuchnął ciepłym powietrzem, wskazując, gdzie rośnie paproć w kształcie serca.
Tuż za paprocią, leżał ogromny głaz. Był tak wielki, że nawet cztery jelenie nie zdołałyby go objąć rogami.
Rozdział 3: Obudzenie Strażnika
Tulek podszedł do wielkiego głazu i położył na nim galet pamięci. Kamyk nagle rozbłysnął i zaczął opowiadać historię o dawnych czasach, kiedy las śpiewał każdego ranka, a Strażnik dbał o wszystkie stworzenia, duże i małe.
Z głazu wydobył się głęboki, miękki głos:
– Kto mnie woła?
Tulek zebrał całą odwagę i powiedział:
– To ja, Tulek, najmniejszy troll lasu. Przyszedłem, by cię obudzić, bo wszyscy cię potrzebujemy. W lesie zrobiło się smutno bez twoich opowieści i śpiewu.
Strażnik westchnął, a wiatr zatańczył nad polaną. Wtedy głaz zaczął się poruszać, aż z jego wnętrza wynurzył się olbrzymi żółty jeż z futrem miękkim jak miodowa chmurka. Był Strażnikiem lasu!
– Dziękuję ci, Tulek – powiedział ciepło Strażnik. – Spałem tak długo, bo zapomniałem, jak cudownie jest mieć przyjaciół.
Wszyscy – wróżki, smok, skrzat i nawet ślimaki – zebrali się wokół Tulka i Strażnika.
Rozdział 4: Podziękowania i brzęk wdzięczności
Strażnik rozłożył szeroko łapy i uśmiechnął się najpiękniej na świecie. – Dzięki tobie, Tulek, las znów będzie pełen radości! – zawołał.
Wszyscy zaczęli śpiewać wspólnie piosenkę o przyjaźni. Nawet kamyk pamięci zadrżał z radości i roztoczył wokół ciepłą mgiełkę. Nad polaną przeszła miękka, wdzięczna bryza, która pogładziła każdego po policzku. Wszyscy poczuli się ważni i kochani.
Tulek zrozumiał, że czasem wystarczy być dobrym i pomóc innym, by wydarzyły się rzeczy magiczne. A nawet mały troll potrafi obudzić wielkiego Strażnika, jeśli ma w sercu dużo serdeczności.
Od tego dnia las rozbrzmiewał śmiechem Tulka i jego przyjaciół. Każde zwierzątko wiedziało już, że najlepiej śpi się wtedy, gdy wieczorem ktoś szepce na dobranoc: „Dziękuję, że jesteś!”
I tak, z brzękiem wdzięczności, troll Tulek zasypiał codziennie pod swoim ulubionym liściem, a las szeptał mu najpiękniejsze sny.