Rozdział 1. Pęknięty zegar i łzy babci
Nina uwielbiała chodzić do starego sklepu ze starociami, gdzie jej babcia pracowała już od lat. Pachniało tam kurzem, lawendą i wspomnieniami. Wszystko, co tam sprzedawano, miało swoją historię, a babcia umiała opowiadać je tak, że Nina słuchała z otwartą buzią. Pewnego popołudnia, kiedy słońce chowało się już za horyzontem, Nina weszła do sklepu nieśpiesznie, jak zwykle. Ale tym razem czekała na nią niespodzianka — babcia siedziała za ladą z głową opartą na dłoniach, a jej ramiona drżały.
— Babciu? — zapytała Nina cicho. — Co się stało?
Babcia otarła łzę i westchnęła ciężko. — Zniknął zegar dziadka. Ten stary, srebrny, z grawerem.
Nina dobrze znała ten zegar — wisiał w sklepie od zawsze i był pamiątką po dziadku, który zginął dawno temu w podróży. Zegar był wyjątkowy: na odwrocie miał wygrawerowane słowa „Odwaga to prawda”.
— Może schowałaś go gdzieś przez pomyłkę? — próbowała pocieszyć babcię, ale ta tylko pokręciła głową.
— Sprawdzałam wszystko. Wczoraj wieczorem jeszcze był na miejscu, a dziś rano — zniknął. Tylko... — zawahała się babcia, — znalazłam to.
Spojrzały razem na półkę. Leżała tam czerwona, aksamitna apaszka, na której widniała dziwna plama. Nina natychmiast rozpoznała apaszkę swojej przyjaciółki, Mai, która wczoraj odwiedziła sklep razem z nią.
Rozdział 2. Trop apaszki
Nina poczuła ścisk w żołądku. Czy to możliwe, że Maja mogła mieć coś wspólnego z zaginięciem zegara? Znała ją od lat — była zabawna, szczera i... czasem bardzo roztargniona. Postanowiła działać jak prawdziwy detektyw.
Na początku Nina przyjrzała się dokładnie apaszce. Plama wyglądała na ślad po atramencie albo kawie. Zastanowiło ją to, bo w sklepie nie było kawy od tygodnia, a babcia piła tylko herbatę. Nina ułożyła apaszkę na blacie i rozejrzała się po sklepie, szukając dalszych wskazówek.
Na podłodze, tuż pod półką, gdzie wisiał zegar, zauważyła maleńki kapsel od długopisu. Coś jej zaświtało — Maja ostatnio namiętnie bazgrała w swoim notesie długopisem z niebieskim tuszem. Nina wsunęła kapsel do kieszeni i postanowiła porozmawiać z Mają.
Po drodze do domu Mai czuła, jak serce bije jej szybciej. Zastanawiała się, jak zacząć rozmowę, żeby nie zabrzmieć jak oskarżyciel.
— Hej, Maja — przywitała się, kiedy przyjaciółka otworzyła drzwi.
Maja wyglądała na zaskoczoną i nieco zakłopotaną. — Cześć, Nina! Coś się stało?
Nina pokazała jej apaszkę. — Zostawiłaś ją w sklepie babci.
— Ojej, szukałam jej! — westchnęła Maja. — Byłam tam wczoraj, ale zapomniałam zabrać.
— Maju... zginął zegar dziadka — powiedziała Nina poważnie. — To coś bardzo cennego dla mojej rodziny.
Maja zmarszczyła brwi, wyraźnie zmartwiona. — Nie widziałam go, przysięgam! Nawet nie dotykałam nic na tej półce. Wczoraj pisałam coś w notesie i chyba się poplamiłam, bo mój długopis wyciekł.
Nina przypomniała sobie kapsel i pokazała go Mai. Ta od razu rozpoznała swój długopis.
— Ale to nie ja zabrałam zegar, naprawdę! — powtórzyła stanowczo.
Rozdział 3. Podejrzane odwiedziny
Nina wracała ze spotkania z Mają z głową pełną myśli. Z jednej strony dowody wskazywały na jej przyjaciółkę, z drugiej znała ją zbyt dobrze, by uwierzyć w jej winę. Postanowiła więc przejrzeć zapiski w księdze odwiedzin, którą babcia prowadziła od lat.
W sklepie babcia podała jej grubą księgę. Nina szybko odszukała wczorajszy dzień. Oprócz niej i Mai, ktoś jeszcze się wpisał — pan Ryszard, właściciel pobliskiego antykwariatu. Pan Ryszard był miły, ale znany z tego, że często wypatruje okazji na zakup cennych antyków za bezcen.
— Babciu, pamiętasz, co robił pan Ryszard w sklepie wczoraj? — zapytała Nina.
Babcia zamyśliła się. — Przeglądał stare zegary na półkach, rozmawiał o historii dziadka. Mówił, że ten srebrny zegar to prawdziwa perełka. Ale wyszedł szybko, bo zadzwonił mu telefon.
Nina zadrżała. Czyżby to pan Ryszard był zamieszany w zaginięcie zegara?
Postanowiła pójść do antykwariatu i rozejrzeć się dyskretnie. Weszła do sklepu, podziwiając rzędy opasłych książek i bibelotów. Pan Ryszard powitał ją uśmiechem.
— Witam, Nino! Czego szukasz dzisiaj?
— Rozglądam się — odpowiedziała grzecznie i zaczęła chodzić między półkami. W jednym z zakamarków zobaczyła... znajome pudełko, podobne do tych, w których babcia przechowywała rodzinne pamiątki.
— Panie Ryszardzie, czy ostatnio kupił pan jakieś ciekawe zegary? — zapytała od niechcenia.
— Dostałem parę nowych, ale żadnego srebrnego — odparł, ale Nina zauważyła, że lekko się zarumienił.
Rozdział 4. Tajniki sklepu
Nina wróciła do sklepu babci z poczuciem, że jest już blisko rozwiązania zagadki, ale coś jej nie pasowało. Przypomniała sobie, że często podczas zabawy chowała się pod starą ladą, gdzie była ukryta mała szuflada. Podeszła do niej, przykucnęła i ostrożnie otworzyła. W szufladzie leżała paczka białych rękawiczek i... jakaś stara kartka.
Na kartce było napisane: „Nie zapomnij o naprawie — zegar wymaga przeczyszczenia mechanizmu. Klucz zostawiłem w starym pudełku po czekoladkach.” Podpis: „Babcia”.
Nina zamarła. Czyżby babcia sama zdjęła zegar, żeby go naprawić, ale potem o tym zapomniała?
— Babciu, czy naprawiałaś ostatnio zegar dziadka? — zapytała, pokazując kartkę.
Babcia spojrzała na nią zaskoczona. — Ojej! Rzeczywiście, wczoraj po zamknięciu sklepu zdjęłam go z półki. Chciałam wyczyścić mechanizm, bo zaczął się spóźniać. Ale potem zadzwoniła do mnie ciocia Halina, poprosiła o receptę na szarlotkę i... całkiem o wszystkim zapomniałam!
— Czyli zegar nie został skradziony? — upewniła się Nina.
— Nie, kochanie! Musi leżeć tam, gdzie zwykle zostawiam rzeczy do naprawy — w szafce pod schodami.
Rozdział 5. Ostatni szczegół
Wspólnie z babcią poszły do szafki. Po chwili grzebania między pudełkami i starymi książkami, Nina wyciągnęła srebrny zegar, owinięty miękką szmatką. Babcia odetchnęła z ulgą.
— Ach, jak dobrze, że go znalazłyśmy! — uśmiechnęła się serdecznie do wnuczki.
Nina jednak wciąż miała w głowie jeden szczegół. — A apaszka Mai?
Babcia uśmiechnęła się lekko zawstydzona. — Kiedy zdejmowałam zegar, apaszka Mai musiała spaść na półkę. Może dlatego nie zauważyłam jej w zamieszaniu. Plama to pewnie ślad po atramencie — wczoraj, jak przecierałam półkę, niechcący rozlałam trochę tuszu z butelki.
Nina poczuła ulgę i dumę. Udało jej się rozwiązać zagadkę bez oskarżeń i niepotrzebnych nieporozumień. Zamiast szukać winnych, szukała prawdy, krok po kroku, aż wszystko stało się jasne.
— Wiesz, babciu, detektyw to nie ten, kto najgłośniej krzyczy, ale ten, kto umie słuchać i patrzeć uważnie — powiedziała z łobuzerskim uśmiechem.
Babcia pogłaskała ją po głowie. — Masz rację, Nino. Odwaga to nie tylko szukanie przygód, ale także przyznanie się do własnych błędów.
Następnego dnia Nina spotkała się z Mają i wyjaśniła jej całą historię. Obie roześmiały się na wspomnienie „zaginionego” zegara i obiecały sobie, że następnym razem będą bardziej uważne, zarówno przy notesach, jak i przy rodzinnych pamiątkach.
W sklepie babci na półce znów tykał srebrny zegar, przypominając wszystkim, że najcenniejsze rzeczy to nie te, które można kupić, lecz te, do których prowadzi szczerość, uważność i serce.