Trwa ładowanie...
Opowieść o zimie 7-8 lat Czytanie 12 min.

Zimowa ścieżka i stacja ciepła Kuby, Olka i Franka

Troje chłopców przygotowuje bezpieczną zimową ścieżkę, stację ciepła i karmnik dla ptaków, ucząc się ostrożności i wspólnej odpowiedzialności.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy postacie: chłopiec 9 lat, jasnobrązowe włosy, w dużym czerwonym kapturze, siedzi po prawej na drewnianej ławce, trzyma termos; chłopiec 8 lat, krótkie brązowe włosy, w szerokim paskowanym niebieskim szaliku i musztardowych rękawiczkach, kuca na środku, sypie piasek na zaśnieżoną ścieżkę, z jego oddechu unosi się biały obłok; chłopiec 10 lat, blond, w zielonej czapce z pomponem i puchowej niebieskiej kurtce, stoi po lewej z pudełeczkiem ziaren, patrzy na małego ptaka na karmniku zawieszonym na gałęzi nad nim. Miejsce: ogród rodzinny zimą, wąska ubita ścieżka, niska żywopłotowa z lewej z cienkimi zaśnieżonymi gałęziami, w tle rozmyta stara huśtawka i okno domu z ciepłym światłem, ziemia częściowo posypana jasnobrązowym piaskiem z pojedynczymi kępkami brązowej trawy. Główna scena: spokojna, ciepła atmosfera — chłopcy tworzą „stację ciepłą” i zabezpieczony trakt dla ptaków; malarstwo gwaszowe, miękkie, matowe kolory, widoczne pociągnięcia pędzla na śniegu i ubraniach, kontrast ciepłego światła domu z chłodnym, niebieskawym powietrzem, kompozycja skupiona na alejce, ławce i karmniku z jedzącym ptakiem. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Krótkie dni i ciepłe czapki

Tego zimowego popołudnia niebo było jasne jak mleko, a słońce wisiało nisko, jakby chciało szybko wrócić do domu. Na chodniku skrzypiał śnieg. W powietrzu czuć było chłód, który łaskotał w nos.

Kuba szedł szybkim krokiem, a spod czapki wystawały mu kosmyki włosów. Obok niego dreptał Olek, który ciągle sprawdzał, czy szalik jest równo ułożony. Za nimi biegł Franek, niosąc mały termos w plecaku.

„Ej, patrzcie! Ile śniegu!” zawołał Franek i zatrzymał się przy płocie.

„Dużo, ale nie za dużo, żeby nie zasypać butów,” zaśmiał się Kuba. „Mama mówi, że zimą trzeba uważać, bo łatwo się poślizgnąć.”

Olek kiwnął głową. „I trzeba mieć rękawiczki. Bez nich palce robią się jak… jak małe marchewki z lodówki.”

„Marchewki?” Franek parsknął śmiechem. „Moje palce są bardziej jak parówki!”

Kuba otworzył furtkę do ogrodu. Ziemia pod cienką warstwą śniegu była twarda i zimna. W kilku miejscach wystawały suche łodygi roślin, które latem były zielone.

„Dziwnie,” powiedział Olek, stawiając ostrożnie krok. „Wszystko śpi.”

„Zima tak ma,” odparł Kuba. „Ale można ją polubić. Tylko trzeba wiedzieć, co robić.”

Franek poprawił plecak. „A co będziemy robić? Bo ja mam termos! Tata dał mi herbatę z malinami. Powiedział: ‘Pij po trochę, nie łykaj od razu, bo gorące'.”

„Właśnie, ostrożnie,” przytaknął Kuba. „Dobra, mam pomysł.”

Olek spojrzał na niego z ciekawością. „Ty zawsze masz pomysł.”

Kuba uśmiechnął się. „Zrobimy w ogrodzie zimową ścieżkę. Taką bezpieczną. I do tego małą ‘stację ciepła'. Żeby zimą było miło, ale też żeby uważać.”

„Stację ciepła?” Franek aż podskoczył. „To jak… baza?”

„Trochę,” odpowiedział Kuba. „Tylko spokojna baza, nie wojna.”

Olek roześmiał się. „Spokojna baza brzmi dobrze. Może zrobimy zasady?”

„Zasady są ważne,” powiedział Kuba poważnie. „Zimą łatwo przesadzić: za długo na mrozie, za szybki bieg, za gorąca herbata. Wszystko po kolei.”

Franek skinął energicznie. „To ja już nie będę biegał jak rakieta. Będę jak… ślimak.”

„Ślimak zimą?” Olek uniósł brwi. „To dopiero ostrożność.

W trójkę weszli głębiej do ogrodu. Śnieg był miękki na wierzchu, ale pod spodem ziemia była twarda jak kamień. Kuba poczuł, jak policzki robią mu się czerwone od zimna, ale w środku miał przyjemne ciepło, bo plan dopiero się zaczynał.

Rozdział 2: Twarda ziemia i mądry pomysł

Kuba przykucnął przy grządce i dotknął rękawiczką ziemi. „Widzicie? Jest twarda. Nie będziemy nic kopać. Zimą ziemia odpoczywa.”

„To co zrobimy?” zapytał Franek i od razu dodał: „Bo ja mam łopatkę z plastiku, ale ona chyba nie da rady.”

Olek pokręcił głową. „Nie ma co walczyć z ziemią. Mama mówi, że jak coś nie idzie, to trzeba zmienić sposób.”

Kuba podniósł dłoń. „Dokładnie. Zrobimy ścieżkę na śniegu, nie w ziemi. Udeptamy ją powoli. A potem posypiemy piaskiem, żeby się nie ślizgało. Tata ma woreczek piasku przy schodach.”

„Piasek zimą?” Franek był zdziwiony. „Myślałem, że piasek jest na plaży.”

„Jest też na chodnik,” wyjaśnił Kuba. „To jest właśnie ostrożność. Zimą nie zawsze jest lód, ale czasem się pojawia. Lepiej być przygotowanym.”

Olek dodał: „I nie chodzić z rękami w kieszeniach, bo jak się poślizgniesz, to nie masz jak się podeprzeć.”

Franek natychmiast wyciągnął ręce z kieszeni i rozłożył je na boki. „To ja będę chodził jak pingwin. Pingwiny się nie przewracają.”

Kuba roześmiał się. „Nie wiem, czy pingwiny się nie przewracają, ale wyglądają pewnie.”

Zaczęli udeptywać ścieżkę od furtki do tarasu. Robili małe kroki, jeden za drugim, jakby rysowali linię stopami.

„Raz, dwa, raz, dwa,” mruczał Olek. „Jak na treningu.”

„Tylko bez pośpiechu,” przypomniał Kuba. „Zima nie lubi pośpiechu.”

Franek przystanął, nasłuchując. „Słyszycie? Jak śnieg skrzypi. Jakby mówił: ‘Ciii, idź spokojnie'.”

„Śnieg jest mądry,” stwierdził Olek z powagą, a potem uśmiechnął się szeroko. „Albo po prostu jest zimny.”

Kuba pobiegł po woreczek piasku, ale zaraz wrócił wolnym krokiem. „Nie biegnę,” oznajmił. „Bo ślisko.”

„Brawo!” Franek klasnął w rękawiczki. „Ostrożny Kuba!”

Kuba posypał piasek cienko na udeptaną ścieżkę. Zrobiły się na niej małe, brązowe kropki, jakby ktoś posypał śnieg cynamonem.

„Teraz test,” powiedział Olek. Zrobił krok, potem drugi. „Nie ślizga się.”

Franek spróbował, maszerując jak pingwin. „Działa! A teraz stacja ciepła?”

„Tak,” odparł Kuba. „Zrobimy ją przy ławce pod oknem. Tam jest trochę osłonięte od wiatru.”

Przenieśli mały koc z tarasu i położyli go na ławce. Kuba przyniósł dwie poduszki ogrodowe, a Olek przyniósł małą skrzynkę, w której latem były kredy do rysowania.

„W tej skrzynce możemy trzymać chusteczki i dodatkowe rękawiczki,” zaproponował Olek. „Bo jak ktoś zgubi, to nie marznie.”

Franek wyjął termos. „A ja mam herbatę. Ale pamiętam: po trochę.”

Kuba spojrzał na niego uważnie. „I najpierw sprawdzamy, czy nie jest za gorąca. Można powąchać i dmuchnąć.”

Franek otworzył termos i dmuchnął ostrożnie. „Pachnie malinami. Jak lato, tylko w kubku.”

„Zima też może mieć smak lata,” powiedział Kuba cicho. Poczuł, że to miłe. Jakby zimno na dworze było tylko częścią, a ciepło w środku było drugą częścią tej samej opowieści.

Rozdział 3: Mała misja w ogrodzie

Kiedy stacja ciepła była gotowa, chłopcy spojrzeli na ogród. Był biały, spokojny i cichy. Gałęzie krzewów miały na sobie śnieżne czapeczki.

„A teraz zrobimy coś jeszcze,” powiedział Kuba. „Zimowa misja, ale spokojna.”

Olek od razu spytał: „Jaka?”

Kuba wskazał na krzaczek przy płocie. „Widzicie te ślady? Ptaki tu skaczą. Może szukają jedzenia.”

Franek nachylił się i przyjrzał. „Małe łapki. Jak mini litery ‘V'.”

„Zimą ptakom trudniej,” dodał Olek. „W szkole pani mówiła, że można im pomóc, ale mądrze.”

„Właśnie,” potwierdził Kuba. „Mam pomysł: powiesimy karmnik. Ale taki bezpieczny. I nie będziemy dawać byle czego.”

Franek uniósł palec. „Nie chleba! Babcia mówi, że chleb ptakom nie służy.”

Olek przytaknął. „Lepiej ziarna albo słonecznik. I trzeba regularnie, żeby nie zapomnieć.”

Kuba podszedł do szopy. „Tata ma gotowy karmnik. Tylko trzeba go zawiesić. Poprosimy dorosłego, bo drabina jest wysoka. Ostrożność.”

Franek zrobił minę, jakby bardzo chciał sam. „Ja bym wszedł… ale wiem, że nie wolno.”

„Możesz być pomocnikiem na dole,” zaproponował Kuba. „To ważne stanowisko.

Olek roześmiał się. „Stanowisko: szef ziaren.”

Kuba zawołał przez okno do taty, który był w kuchni. Po chwili tata wyszedł w kurtce, a na głowie miał czapkę z pomponem.

„Co to za narada?” zapytał z uśmiechem.

„Robimy bezpieczną ścieżkę i stację ciepła,” wyjaśnił Kuba. „I chcemy powiesić karmnik. Ale ostrożnie, z dorosłym.”

Tata spojrzał na ścieżkę posypaną piaskiem. „Bardzo dobry pomysł. W zimie łatwo o poślizg. A karmnik… jasne. Tylko wybierzemy gałąź, która jest mocna.”

Olek podniósł skrzynkę z rzeczami. „Mamy też zapas rękawiczek.”

„To się nazywa plan,” powiedział tata. „Podoba mi się.”

Tata przyniósł drabinę i ustawił ją stabilnie. Kuba stanął obok i pilnował, żeby nikt nie podchodził za blisko.

„Trzy kroki od drabiny,” zarządził Kuba. „To moja zasada.”

Franek odsunął się, trzymając woreczek z ziarnem. „Jestem trzy kroki! A nawet cztery, dla bezpieczeństwa!”

Olek dodał: „I nie patrzymy w górę z otwartą buzią, bo śnieg może wpaść.”

„To akurat może być zabawne,” szepnął Franek, ale zamknął usta i zachichotał.

Tata zawiesił karmnik na mocnej gałęzi. Potem zszedł spokojnie, a Kuba od razu sprawdził, czy drabina stoi dobrze, zanim ktoś podszedł bliżej.

„Teraz ziarno,” powiedział tata.

Franek ostrożnie wsypał trochę do karmnika. „Nie za dużo?”

„W sam raz,” ocenił Olek. „A jutro dosypiemy, jak będzie trzeba.”

Kuba poczuł dumę. To była ich zimowa praca: prosta, ale ważna. Zamiast walczyć z mrozem, nauczyli się z nim żyć.

Wrócili na stację ciepła. Kuba nalał trochę herbaty do małych kubków, które tata przyniósł z domu.

„Pamiętajcie,” powiedział Kuba, naśladując głos dorosłych, ale życzliwie. „Małe łyki. I dmuchamy.”

Olek dmuchnął. „To jest najlepsze ciepło. Takie, co nie parzy.”

Franek upił łyk i westchnął. „Mmm. Maliny. Jakby w środku kubka było czerwone światło.”

Kuba spojrzał na ogród. Był spokojny. Ścieżka była gotowa, karmnik wisiał, a oni siedzieli obok siebie, czując ciepło i chłód naraz, jak dwie strony tej samej zimy.

Rozdział 4: Wieczór zwalnia krok

Słońce prawie zniknęło, chociaż jeszcze nie było bardzo późno. Zimą dzień robi się krótki i to czasem zaskakuje.

„Już ciemniej,” zauważył Olek, patrząc na okno, w którym zapaliło się światło.

Franek zawinął się mocniej w szalik. „Jakby ktoś ściszył dzień.”

Kuba kiwnął głową. „Dlatego trzeba wracać wcześniej. Mama mówi: ‘Zanim zrobi się zupełnie ciemno'.”

Olek spojrzał na ścieżkę. „Dobrze, że jest piasek. Jak będziemy wracać, będzie bezpiecznie.”

Wtedy na karmniku usiadł mały ptaszek. Trójka chłopców zamarła, ale nie ze strachu, tylko z zachwytu. Ptaszek przechylił głowę, jakby sprawdzał, czy to na pewno dla niego.

„Ciii,” szepnął Kuba. „Nie ruszajmy się.”

Franek ledwo oddychał. „To działa… Nasza misja działa.”

Olek patrzył uważnie. „Ale nie podchodźmy. Niech je spokojnie.”

Ptaszek dziobnął ziarenko, potem drugie. Chwilę posiedział, a potem odleciał, zostawiając w powietrzu krótkie trzepotanie skrzydeł.

Kuba wypuścił powietrze i uśmiechnął się. „Widzicie? Małe rzeczy. A takie ważne.”

„I bez żadnych szaleństw,” dodał Olek. „Tylko plan i ostrożność.”

Franek podniósł termos. „I herbata. W sumie herbata też jest planem.”

Kuba zachichotał. „Herbata to plan B.”

Wstali i powoli przeszli po ścieżce. Każdy krok był pewny. Śnieg pod stopami skrzypiał ciszej niż wcześniej, jakby też robiło mu się sennie.

Przy furtce Kuba zatrzymał się i spojrzał na ogród jeszcze raz. W bieli było coś spokojnego. Gałęzie stały nieruchomo, a z okien domu płynęło ciepłe światło.

„Wiecie co?” powiedział Kuba cicho. „Zima nie jest tylko zimna. Ona jest też… spokojna.”

Olek przytaknął. „Jak koc dla świata.”

Franek zamyślił się, a potem szepnął: „A śnieg to poduszka.”

Kuba poczuł w sercu miękkie uczucie. Jakby naprawdę ktoś położył na nim koc. Nagle wszystko zwolniło: ich kroki, oddechy, nawet myśli. Zimowy wieczór robił się coraz cichszy, a czas płynął wolniej, jak spokojna rzeka pod lodem.

„Do jutra,” powiedział Olek.

„Do jutra,” powtórzył Franek. „I jutro też dosypiemy ziaren.”

„Tak,” odpowiedział Kuba. „I zrobimy to ostrożnie.”

Weszli do domu, otrzepali buty i zdjęli kurtki. Z kuchni pachniało zupą, a kaloryfery były ciepłe. Kuba jeszcze przez chwilę słyszał w głowie skrzypienie śniegu i widział ptaszka na karmniku.

Tego wieczoru, gdy kładł się spać, myślał o tym, że zimą nie trzeba się spieszyć. Trzeba zrobić miejsce na małe, dobre rzeczy. I wtedy nawet najkrótszy dzień potrafi na końcu zwolnić, jakby mówił: „Spokojnie. Jest czas na ciepło.”

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Skrzypiał
Robił cichy, piskliwy dźwięk, jak gdy coś zgrzyta pod stopami.
Odparł
Powiedział coś szybko jako odpowiedź na czyjeś słowa.
Grządce
Miejsce w ogrodzie, gdzie rosną warzywa lub kwiaty.
Udeptywać
Robić ścieżkę, chodząc po śniegu lub ziemi, żeby stała się twardsza.
Posypał
Rozsypał coś cienką warstwą na powierzchnię, na przykład piasek.
Osłonięte
Schowane przed wiatrem lub deszczem, bardziej chronione.
Drabina
Podpórka z szczeblami, dzięki której można wejść wyżej.
Stanowisko
Miejsce, gdzie ktoś pracuje lub pełni ważną rolę w zabawie.
Zachwytu
Silne, radosne uczucie, gdy coś bardzo się podoba.
Dziobnął
Uderzył krótko dziobem, jak ptak, żeby wziąć jedzenie.
Trzepotanie
Szybkie poruszanie skrzydłami, które robi dźwięk i ruch.
Ostrożność
Dbanie o bezpieczeństwo, robienie czegoś powoli i uważnie.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

współpraca pomoc ogród misja zima śnieg ptak ciepło

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o zimie dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.