Trwa ładowanie...
Opowieść o zimie 7-8 lat Czytanie 11 min.

Zimowa półka pełna marzeń

Zosia i jej koledzy z klasy uczą się, że każdy ma swoje ulubione pory roku i że warto dzielić się swoimi pasjami, nawet jeśli różnią się od siebie. W trakcie porządkowania biblioteczki odkrywają, jak ważne jest tworzenie przestrzeni dla wszystkich zainteresowań.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Ośmioletnia dziewczynka, Zosia, z długimi brązowymi włosami i różowymi policzkami, radośnie się uśmiecha, trzymając otwartą książkę przed sobą. Ma na sobie grubą czerwoną szalik i niebieski płaszcz, podczas gdy wokół niej delikatnie opadają płatki śniegu, tworząc magiczną atmosferę. Obok niej jej przyjaciel Kuba, ośmioletni chłopiec z rozczochranymi blond włosami i zieloną czapką, śmieje się, rysując duży okrąg na zaparowanej szybie w klasie. W tle sala lekcyjna jest ciepło udekorowana, z żółtymi ścianami i półkami pełnymi kolorowych książek, a miękkie światło słońca wpada przez okna. Scena ukazuje Zosię i Kubę dzielących radosny moment podczas układania zimowych książek, otoczonych przyjazną i radosną atmosferą zimy. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1 – Zimowe poranki

Zosia miała osiem lat i bardzo lubiła myśleć. Czasem tak długo patrzyła przez okno, że mama musiała machać jej ręką przed oczami.

„Zosiu, śniadanie stygnie” – powiedziała pewnego zimowego poranka.

Za oknem było biało. Śnieg przykrył dachy i samochody jak kołdra. Niebo było jasnoszare, a powietrze wyglądało na bardzo zimne.

„Mamo, dlaczego zimą dni są takie krótkie?” – zapytała Zosia, siadając do stołu.

„Bo Ziemia trochę inaczej ustawia się do Słońca” – odpowiedziała mama. – „Ale to dobry czas na ciepłe herbatki, kocyki i książki.”

„I na ferie” – dodał tata z kuchni. – „Ale do ferii jeszcze trochę zostało. Na razie – szkoła.”

Zosia westchnęła. Lubiła szkołę, ale zimą zawsze czuła się trochę senna. Gdy wychodziła z domu, mróz szczypał ją w nos. Oddychała głęboko i widziała, jak z jej ust leci para.

„Wyglądam jak smok” – powiedziała do siebie i zachichotała.

Droga do szkoły była biała i skrzypiąca. Śnieg chrupał pod butami. Zosia przyglądała się śladom: małe ptasie pazurki, psie łapki, a tu nagle… czyjeś buty, większe od jej.

„Ciekawe, gdzie oni wszyscy idą” – pomyślała. – „I czy też im zimno w uszy.”

Poprawiła czapkę i ruszyła szybciej. Lubiła, gdy w klasie było ciepło i jasno. Już z daleka widziała szkołę, a w oknach żółte światło.

Rozdział 2 – Zaparowane okna

Kiedy Zosia weszła do klasy, poczuła miłe ciepło. Grzejniki przy ścianie były gorące, a wszystkie szyby całkiem zaparowane.

„O, znowu nic nie widać” – westchnął Kuba, jej kolega z ławki. Palcem narysował na szybie wielkie kółko. – „Patrz! To oko wieloryba!”

„Kubo, nie ma wielorybów w śniegu” – zaśmiała się Zosia.

„Ale w mojej wyobraźni są” – odpowiedział. – „Zresztą, ty ciągle o czymś myślisz. Co tak patrzysz na te okna?”

Zosia wzruszyła ramionami.

„Lubię słuchać, jak deszcz albo śnieg stuka w szybę” – powiedziała cicho. – „I lubię, jak jest ciepło w klasie, a na dworze zimno. Wtedy czuję się bezpiecznie.”

Pani Ania, ich wychowawczyni, klasnęła w dłonie.

„Kochani, dziś mamy szczególny dzień. Będziemy porządkować naszą klasową biblioteczkę. Każdy dostanie swoje zadanie. A na koniec porozmawiamy o tym, co lubimy zimą robić.”

Dzieci zaszumieły z radości. Lubiły, gdy można było wstać z ławek i robić coś wspólnie.

„Zosia” – pani Ania spojrzała na nią z uśmiechem. – „Ty masz dobre oko do książek. Poproszę cię o ułożenie ich na nowo na naszej półce. Tak, żeby było przejrzyście.”

„Dobrze” – odpowiedziała Zosia. – „A mogę je ułożyć według tematów?”

„Świetny pomysł” – pochwaliła ją pani. – „Pamiętaj tylko, żeby to było wygodne nie tylko dla ciebie, ale dla całej klasy.”

Zosia poczuła lekkie ukłucie w brzuchu. Zawsze długo myślała, zanim coś zrobiła. Teraz chciała, żeby wszystko wyszło idealnie.

Rozdział 3 – Książki na półce

Półka z książkami stała pod zaparowanym oknem. Zosia dotknęła dłonią wilgotnej szyby i narysowała małe serduszko. Potem zaczęła zdejmować książki.

„Najpierw bajki” – mruknęła do siebie. – „Tutaj, na dole, żeby każdy dosięgnął. Wyżej książki o zwierzętach. A na samej górze… hmm… może atlasy i encyklopedie.”

„Zosiu, a możesz bajki o autach dać trochę niżej?” – zapytał Kuba, który pomagał jej podawać książki. – „Żebym nie musiał stawać na palcach.”

„Jasne” – uśmiechnęła się. – „Też je lubisz?”

„Najbardziej na świecie” – przyznał z dumą. – „A ty pewnie lubisz książki o kosmosie.”

Zosia się zawahała.

„Trochę tak” – powiedziała. – „Ale najbardziej lubię takie o zwykłym życiu. O dzieciach, które chodzą do szkoły, mają kolegów… takich jak my.”

„Nudziłbym się na takich” – parsknął śmiechem Kuba.

„A ja nie” – odparła spokojnie Zosia. – „Każdy lubi co innego.”

Przyniosła kolejną stertę książek. Na jednej z nich był wielki bałwan w czerwonym szaliku.

„O! Zimowa książka” – zawołała. – „Może zrobimy osobną półkę na zimę?”

„Eee, po co?” – wtrąciła się Maja, która właśnie podchodziła z trzema kolorowankami. – „Ja wolę książki o lecie. O plaży i lodach.”

Zosia poczuła, że robi się jej ciepło na twarzy.

„Ale teraz jest zima…” – zaczęła nieśmiało.

„I co z tego?” – Maja wzruszyła ramionami. – „Zima jest zimna, mokra i ciemna. Lato jest sto razy lepsze.”

Zosia zamilkła. Lubiła zimę za ten moment, gdy można wrócić do ciepłego domu, napić się herbaty i okryć kocem. Ale nie była pewna, jak to wytłumaczyć.

Pani Ania, która obserwowała dzieci, podeszła do nich spokojnym krokiem.

„Widzę, że mamy tu małą dyskusję o porządkowaniu” – powiedziała łagodnie. – „Powiedzcie mi: czy półka ma być tylko dla osób, które lubią zimę, czy dla wszystkich?”

„Dla wszystkich” – burknęła Maja.

„Dla wszystkich” – powtórzyła cicho Zosia.

„To może spróbujcie tak ją ułożyć, żeby każdy mógł znaleźć to, co lubi” – zaproponowała pani Ania. – „I pamiętajcie: to, że ktoś kocha lato, nie znaczy, że musi nie lubić zimy. Można lubić różne rzeczy, inaczej i za coś innego.”

Rozdział 4 – Dzielimy się zimą

Dzieci pracowały dalej. Zosia i Kuba segregowali książki, Maja odkładała kolorowanki i komiksy, a inni uczniowie układali gry i puzzle w drugim regale.

Zosia przytrzymała w ręku książkę o zimowym miasteczku. Na okładce dzieci lepiły bałwana, a w oknach domów świeciły ciepłe światła.

„Maju” – zwróciła się do koleżanki. – „Chcesz coś ci pokażę?”

„Co?” – Maja podniosła brwi.

„Zobacz” – Zosia otworzyła książkę na ilustracji, gdzie cała rodzina siedziała pod kocem, piła kakao i czytała razem. – „Zima może być fajna, kiedy jest ciepło w domu. Nie lubisz tak siedzieć pod kocem?”

Maja uśmiechnęła się lekko.

„Lubię… ale to mogłoby być też w lecie” – odpowiedziała.

„No tak, ale zimą jest jakoś bardziej… przytulnie” – Zosia szukała właściwego słowa. – „Bo na dworze jest zimno, a tu jest ciepło. Trochę jakby świat na zewnątrz był wielką zamrażarką, a my – w przytulnym pokoiku.”

Kuba zachichotał.

„Dobra porównanie, Zosiu. Zamrażarka i pokój.”

Maja spojrzała jeszcze raz na obrazek.

„Wiesz, może zima nie jest taka zła, kiedy można wrócić do ciepła” – przyznała. – „Ale ja i tak najbardziej lubię lato.”

„I to jest w porządku” – powiedziała Zosia. – „Możesz lubić lato, a ja mogę lubić zimę. I wciąż możemy dzielić się książkami.”

Kuba machnął ręką.

„To zróbmy tak: jedna półka na zimę, jedna na lato, jedna na jesień i jedna na wiosnę!” – zaproponował. – „Sezonowa biblioteka!”

„Podoba mi się to!” – zawołała Maja. – „Wtedy każdy znajdzie swoją ulubioną porę roku.”

Zosia skinęła głową. Poczuła w środku miłe ciepło, jakby wypiła łyk gorącej herbaty.

„Czyli książki o zimie damy tu, na środku” – powiedziała. – „Żeby były dla każdego. A o lecie niżej, o wiośnie wyżej, a o jesieni na bocznej półce.”

„Brzmi sprawiedliwie” – odparła Maja.

Rozdział 5 – Ciepło mimo mrozu

Kiedy przerwa dobiegła końca, półka wyglądała zupełnie inaczej. Książki stały równo, posegregowane według pór roku i tematów. Na szybie nad półką dzieci narysowały palcami słoneczko, śnieżkę, listek i kwiatek.

„Piękna biblioteczka” – pochwaliła pani Ania. – „Widzę, że nie tylko uporządkowaliście książki, ale też nauczyliście się dzielić miejscem i pomysłami.”

Zosia poczuła, że się rumieni, ale było jej przyjemnie.

„To był pomysł nas wszystkich” – powiedziała cicho. – „Kuby, Mai i mój. I trochę pani.”

„Najważniejsze, że każdy ma teraz coś swojego” – dodał Kuba. – „I że się nie pokłóciliśmy.”

„Bo nie musimy lubić tego samego” – wtrąciła Maja. – „Możemy się dzielić. Nawet porą roku.”

Dzieci zaśmiały się. Zaparowane okna wciąż niczego nie pokazywały, ale im to nie przeszkadzało. W klasie było jasno i przytulnie.

Na koniec lekcji pani Ania poprosiła:

„Usiądźcie wygodnie. Chciałabym, żeby każdy powiedział, co lubi w zimie, choć jedną małą rzecz. Nawet jeśli woli inną porę roku.”

Kuba zgłosił się pierwszy.

„Ja lubię, że mogę rysować na zaparowanych szybach” – oznajmił.

„Ja lubię śnieżki” – powiedziała Maja. – „I to, że można mieć czerwone policzki i nikt się nie śmieje.”

Zosia pomyślała chwilę.

„Ja lubię ten moment, kiedy wracam do ciepłego domu” – powiedziała spokojnie. – „I kiedy mogę otulić się kocem i czytać książki. Wtedy czuję, że zima jest taka… cicha i dobra.”

„Pięknie to ujęłaś” – szepnęła pani Ania.

Po szkole Zosia szła do domu tą samą białą drogą. Śnieg nadal skrzypiał, ale teraz czuła się jakoś lżej. Wiedziała, że nie wszyscy muszą kochać zimę tak jak ona. I że to w porządku.

„Mogę lubić to, co lubię” – pomyślała. – „I mogę się tym dzielić, nie obrażając się na tych, którzy wolą coś innego.”

Kiedy weszła do domu, zdjęła czapkę i szalik. Mama podała jej kubek ciepłej herbaty z miodem.

„Jak było w szkole?” – zapytała.

„Ciepło” – odpowiedziała Zosia z uśmiechem. – „Na dworze mróz, a w klasie… dzieliliśmy się zimą. I półką z książkami.”

Mama spojrzała na nią z zaciekawieniem, ale Zosia tylko się uśmiechnęła jeszcze szerzej. Usiadła w fotelu, otuliła się kocem i pomyślała, że zima to naprawdę dobra pora roku. Zwłaszcza wtedy, gdy w sercu też jest ciepło – od przyjaźni, dzielenia się i od tego, że każdy może mieć swoje własne „lubię najbardziej”.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Zapach
Wrażenie zmysłowe, które odbieramy przez nos, często związane z jedzeniem lub kwiatami.
Przytulnie
Sprawiające wrażenie ciepła i komfortu, jak w domu z kocem.
Półka
Miejsce, zazwyczaj w formie poziomej, gdzie można ustawiać książki lub inne przedmioty.
Zaparowane okna
Okna, na których powstały kropelki wody, gdy ciepło z wnętrza spotyka się z zimnym powietrzem na zewnątrz.
Dyskusja
Rozmowa na jakiś temat, w której biorą udział różne osoby i dzielą się swoimi opiniami.
Segregować
Zorganizować coś według określonych zasad, na przykład podzielić książki na różne kategorie.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

przyjaźń szkoła zima ciepło dzielenie wspólna praca

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o zimie dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.