Mały Wituś miał wielki sekret. Pewnego dnia, obudził się i odkrył, że ma niezwykły supermoc! Wituś potrafił zamieniać wszystko w... bąbelki! Ale nie rozumiał, jak to działa.
„Och, jakie to zabawne!” – śmiał się Wituś, gdy jego śniadanie zamieniło się w kolorowe bąbelki. Chciał jednak wiedzieć, dlaczego tak się dzieje.
Wituś postanowił poszukać odpowiedzi. Na swojej drodze spotkał superszybkiego Pana Skoczka. „Hej, Witusiu!”, zawołał Pan Skoczek. „Dlaczego twoje bąbelki fruwają wszędzie?”
„Nie wiem!”, odpowiedział Wituś, nadal się śmiejąc. „Może ty mi pomożesz?”
„Spróbujmy!” – odparł Pan Skoczek i razem zaczęli skakać wokół bąbelków. Ale nic się nie zmieniło. Bąbelki były wszędzie!
Potem pojawiła się Pani Śmieszka, która potrafiła robić gigantyczne bańki mydlane. „Cześć, Witusiu!” – powiedziała z szerokim uśmiechem. „Czy twoje bąbelki mogą tańczyć?”
„Nie wiem!” – odpowiedział Wituś. „Spróbujmy!”
Więc Pani Śmieszka zaczęła tańczyć i bąbelki zaczęły tańczyć z nią. Wituś śmiał się tak mocno, że przewrócił się na trawę.
„Może twoja supermoc to po prostu radość?” – zapytała Pani Śmieszka.
„Może tak!” – zgodził się Wituś, wciąż śmiejąc się.
Wituś dowiedział się, że jego moc to śmiech i radość. I choć nie zrozumiał, dlaczego zamienia rzeczy w bąbelki, wiedział, że to jest w porządku. Bo co może być lepszego niż zamieniać świat w miejsce pełne śmiechu i bąbelków?
I tak Wituś, Pan Skoczek i Pani Śmieszka bawili się wesoło, a bąbelki tańczyły dookoła nich, przynosząc radość wszystkim dookoła. Koniec.