W dużym mieście świeciły lampy, a auta robiły „brum-brum”. Na dachu stała Super Ola. Miała czerwoną pelerynę i żółte kalosze. Machnęła ręką: „Czas na patrol!”
Nagle z parku poleciało „Fiuuu!”. To był wielki balon w kropki. Uciekł komuś i frunął nad ulicą. Super Ola podskoczyła: „Hop!” i pobiegła. Peleryna zrobiła „frrr!”.
Przy przejściu światło zmieniło się na zielone. Super Ola zatrzymała auta: „Stop, proszę!” Kierowcy uśmiechnęli się. „Bip-bip!” powiedział mały autobus.
Balon leciał prosto na fontannę. Woda robiła „plusk-plusk”. Super Ola wyjęła z kieszeni super rękawiczkę-lepkę. „Plask!” rzuciła ją delikatnie. Rękawiczka przykleiła się do sznurka. „Ciach!” Super Ola złapała balon.
Ale… balon miał przyczepioną małą torebkę z bułką! „O rety!” powiedziała Super Ola. „To czyje śniadanie?”
Zza krzaka wyszła pani z dzieckiem w wózku. Dziecko machało: „Aaa!” Pani mówi: „To nasze! Balon uciekł, a bułka też!”
Super Ola podała balon i bułkę. Dziecko klasnęło: „Klap-klap!” A fontanna zaśmiała się „chlip-chlap”, bo wiatr zrobił jej bąbelek.
Super Ola ukłoniła się: „Misja zrobiona!” i poleciała dalej: „Wiuuu!”
Morał: Gdy pomagamy spokojnie i z uśmiechem, wszystko wraca na swoje miejsce.