W pewnym kolorowym zakątku świata, gdzie drzewa były różowe, a chmury miały smak pomarańczy, mieszkała Mała Czarodziejka o imieniu Kasia. Kasia miała cztery lata, długie, kręcone włosy i zawsze nosiła różową sukienkę z dużymi kieszeniami. W tych kieszeniach trzymała wszystkie swoje magiczne przybory - od świecących kryształków po małe różdżki, które potrafiły zmieniać się w cukierki!
Pewnego dnia, podczas zabawy z jej najlepszym przyjacielem, Wesołym Królikiem, Kasia powiedziała:
- Wesoły Króliku, chcę zrobić coś naprawdę magicznego!
Wesoły Królik, który miał zawsze radosny uśmiech i wielkie, błyszczące oczy, odpowiedział:
- Co chcesz zrobić, Kasiu? Może sprawimy, że twoje ulubione ciasteczka będą latać?
- Tak! Ciasteczka latające! To będzie wspaniałe! - Krzyknęła Kasia, a jej oczy zaświeciły jak gwiazdy.
Kasia szybko wyjęła z kieszeni swoją mini różdżkę. Była to najstarsza różdżka w całym królestwie - miała już pięć lat! Kasia pomachała nią w powietrzu i zawołała:
- Ciasteczka, przybywaj! Czas na zabawę!
Wtem, z wielkiej miski z ciastkami zaczęły unosić się w powietrze pyszne czekoladowe ciasteczka. Latały wokół Kasi i Wesołego Królika, ciesząc się, że mogą być częścią tej zabawy.
- Uuu, patrz! Ciasteczka latają! - krzyczał Wesoły Królik. - Ale to wygląda zabawnie!
Nagle jedno z ciastek zaczęło krążyć wokół głowy Kasi, a ona próbowała je złapać.
- Chwytaj je, Kasiu! - śmiał się Królik.
Kasia skakała, machała rękami, ale ciasteczko ciągle umykało. W końcu, gdy już miała dość, zawołała:
- Ciasteczko, przestań się bawić! Musisz wrócić do miski!
Na te słowa ciasteczko zatrzymało się w powietrzu, jakby zrozumiało polecenie. Powoli opadło w dół i wylądowało z powrotem w misce. Kasia z ulgą odetchnęła.
- Ufff, udało się! - powiedziała.
- To było super! - zawołał Królik. - Co teraz zrobimy?
W tym momencie pojawiła się ich sąsiadka, Stara Czarownica, która była znana z tego, że zawsze miała głowę pełną szalonych pomysłów. Miała długą, czarną suknię i wielki kapelusz, który ciągle spadał jej na oczy.
- Co to za hałas? - spytała, poprawiając kapelusz. - Czyżbyście robili jakieś czary?
- Tak, Stara Czarownico! Zrobiliśmy latające ciasteczka! - odpowiedziała Kasia z dumą.
- Latające ciasteczka? - powtórzyła Czarownica, a jej oczy zaczęły błyszczeć. - To świetny pomysł! A co, jeśli spróbujemy zrobić latającego psa?
Kasia i Wesoły Królik spojrzeli na siebie z uśmiechem.
- Latający pies? Jak to zrobić? - zapytała Kasia.
- To proste! Musimy użyć mikstury z pachnących kwiatów i szczypty magii! - wyjaśniła Czarownica, wyciągając z torby kolorowe buteleczki.
Kasia była podekscytowana. Wesoły Królik nie mógł się doczekać!
- Chodźmy do mojego magicznego ogrodu! - zaproponowała Kasia.
Wszyscy troje pobiegli do ogrodu. Był pełen kolorowych kwiatów i latających motyli. Kasia zaczęła zbierać kwiaty, a Czarownica mieszała je w wielkiej, błyszczącej misce.
- Teraz dodamy odrobinę magii! - zawołała, machając różdżką.
Nagle ogrodowe krzesło zaczęło unosić się nad ziemią, a Królik skakał z radości.
- To działa! - krzyczał. - Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczymy latającego psa!
Kasia, zaintrygowana, podeszła bliżej.
- A jak ma wyglądać ten latający pies?
- Oczywiście, że ma być różowy i mieć skrzydła! - odpowiedziała Czarownica z uśmiechem.
- Tak! Różowy pies ze skrzydłami! - zgodziła się Kasia.
Czarownica dodała do mikstury kolorowe cukierki, a wszystkie składniki zaczęły błyszczeć. Po chwili w powietrzu pojawiła się chmurka dymu, a z niej wyskoczył... różowy pies ze skrzydłami!
- Wow! Spójrzcie! - krzyknęła Kasia, a Wesoły Królik zaczął skakać ze szczęścia.
Różowy pies pobiegł w kółko, machając skrzydłami. Wszyscy zaczęli śmiać się i klaskać.
- Czyż nie jest uroczy? - spytała Czarownica.
- Najcudowniejszy pies na świecie! - powiedziała Kasia.
Nagle pies zatrzymał się i powiedział:
- Cześć! Jestem Różowy Pies. Czy chcecie polecieć ze mną?
- Tak! Tak! - krzyczeli Kasia i Królik.
Różowy Pies uniósł się w powietrze, a Kasia i Wesoły Królik wskoczyli mu na plecy. Wszyscy troje wznieśli się w niebo, a ich śmiech rozbrzmiewał w powietrzu.
- To jest najwspanialsza przygoda! - wołała Kasia.
Różowy Pies krążył wysoko, a chmury wokół nich wyglądały jak waty cukrowe. Kasia i Królik czuli się jak prawdziwi czarodzieje.
- Uważajcie! - zawołał Różowy Pies. - Zaraz polecimy nad tę tęczę!
I tak rozpoczęła się ich magiczna przygoda w kolorowym świecie, gdzie wszystko było możliwe, a radość nigdy się nie kończyła.
Koniec.