W małym miasteczku, w słoneczny poranek, mieszkała mała Ania. Ania miała dzisiaj urodziny! Miała zaledwie osiemnaście miesięcy. Urodziny były bardzo ważne, ale Ania nie spędzała ich w domu. Była w parku z przyjaciółmi.
Ania jeździła w wózku, a jej najlepsza przyjaciółka, Kasia, szła obok niej. "Cześć, Aniu! Urodziny!" – krzyczała Kasia z uśmiechem. Ania uśmiechnęła się szeroko. "Tak, urodziny!" – powtórzyła radośnie.
W parku było dużo kolorowych balonów. Ania lubiła balony! "Zobacz, Kasiu! Balon!" – wołała. Kasia spojrzała i zobaczyła niebieski balon. "Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!" – krzyknęła, a balon poszybował w górę. Ania śmiała się głośno. "Buuuuu!" – powtórzyła.
Potem spotkały małego psa. Piesek skakał i merdał ogonem. "Cześć, piesku!" – zawołała Ania. "Chcesz balon?" – spytała Kasia. Piesek tylko szczekał. "Ha, ha! Piesek też ma urodziny!" – zaśmiała się Ania.
Po chwili nadszedł czas na tort. Ania miała tort z truskawkami. "Mniam, mniam!" – krzyczała, gdy Kasia kroiła tort. "Sto lat, Aniu!" – wołała Kasia. Ania klaskała w rączki.
Dzień był pełen śmiechu, balonów i przyjaciół. Ania czuła się bardzo szczęśliwa. "To są moje najlepsze urodziny!" – powiedziała. I tak, w słonecznym parku, Ania obchodziła swoje urodziny z radością i przyjaciółmi.