Mała Zosia miała dziś urodziny. Była bardzo szczęśliwa. Mama powiedziała: „Zosiu, dziś jest twój dzień!”. Zosia uśmiechnęła się szeroko.
W pokoju były balony. Dużo balonów! Czerwone, niebieskie, zielone. Zosia klaskała w rączki. „Balony!” – śmiała się.
Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Mama otworzyła drzwi. A tam... mały miś! Miś miał kapelusz i małą torbę. „Cześć, Zosiu!” – powiedział miś. Zosia była zdziwiona. „Miś!” – zawołała.
Miś podszedł do Zosi. „Mam dla ciebie prezent!” – powiedział miś. Zosia patrzyła z ciekawością. Miś wyciągnął z torby mały, kolorowy balonik. „Dla ciebie, Zosiu!” – powiedział.
Zosia wzięła balonik i przytuliła misia. „Dziękuję, misiu!” – powiedziała Zosia. Miś uśmiechnął się.
Mama przyniosła tort. „Czas na świeczki!” – powiedziała. Zosia dmuchała, dmuchała aż świeczki zgasły. „Brawo, Zosiu!” – powiedział miś.
Zosia patrzyła na misia. „Zostań, misiu!” – poprosiła. Miś usiadł obok Zosi. Razem jedli tort i bawili się balonami.
To były najlepsze urodziny Zosi. Pełne balonów, tortu i przyjaciół. Zosia była szczęśliwa. „Dziękuję, misiu!” – powiedziała jeszcze raz i przytuliła go mocno. Miś też był szczęśliwy. To był naprawdę magiczny dzień.