Mały chłopiec siedzi w swoim łóżku. Jego ulubiona poduszka pachnie ciepłem. Wokół cisza, tylko miękki szum wiatru za oknem. Chłopiec zamyka oczy. Wdech. Wydech. Oddycha powoli.
Nagle, pojawia się delikatne światełko. Świeci jasno, ale nie razi oczu. Otula chłopca jak ciepły kocyk. Chłopiec cicho szepcze: „Jak miło, światełko.”
Obok pojawia się promień słonka. Słonko ma uśmiech. „Dzień dobry, promyku!” mówi chłopiec. Promień śmieje się miękko. „Jestem tutaj, żeby było ci ciepło i spokojnie.”
Wdech. Światło otula chłopca. Wydech. Ramionka ściskają mocniej kocyk. Chłopiec czuje się bezpiecznie. Przed oczkami widzi wielki, spokojny świat.
Na stoliku stoi mały klepsydra. Piasek migocze jak gwiazdy. „Patrz,” mówi chłopiec, „piasek leci powoli.” Ziarenka opadają, a chłopiec słucha ciszy.
Nagle, pojawia się niewidzialny przytulas. Ciepły, miękki, niewidzialny. Otula chłopca dookoła, aż po paluszki. Chłopiec się uśmiecha. Czuje jak serduszko bije wolno, spokojnie.
Chłopiec oddycha głęboko. Światło, promień i klepsydra stoją razem, szepczą: „Dobre sny, mały przyjacielu.” Wokół roztacza się spokój, ciepło i równowaga.
Chłopiec zasypia. W jego małym świecie panuje spokój. Cała dolina śpi razem z nim.