Trwa ładowanie...
Opowieść o wakacjach letnich 11-12 lat Czytanie 13 min.

Agentki od chłodu i zmiana gry w samym środku upału

Trzy przyjaciółki w upalny dzień pomagają sąsiadce, znajdują ochłodę w mediotece i uczą się słuchać siebie oraz zmieniać plany, by zadbać o siebie nawzajem.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Są trzy dziewczynki: Ola (12 lat) — brązowe półdługie włosy w luźnym warkoczu, jasnoniebieski T-shirt, beżowe szorty, siedzi na środku na pufie z notesem i długopisem na kolanach, spokojne, uważne spojrzenie; Maja (12 lat) — blond w kucyku, czerwony top, szorty jeansowe, siedzi po lewej, noga zgięta, trzyma małą butelkę wody i uśmiecha się rozbawiona; Lena (12 lat) — krótkie włosy kasztanowe, trzyma czapkę w ręku, lekka zielona sukienka, siedzi po prawej, lekko pochylona ku Oli, delikatnie trzyma małą bidon, jak chroniona. Miejsce: klimatyzowana medioteka wnętrze, jasna drewniana podłoga, niskie półki z kolorowymi wyciętymi książkami, duże fotele i okrągłe pufy, plakat ścienny „Lato z czytaniem”, okno z złotym światłem późnego popołudnia, kratka wentylacyjna i niebieskawa mgiełka sugerująca chłód. Sytuacja: wszystkie siedzą razem na pufach, atmosfera chłodna i odprężona; Ola pomaga Lenie, podając wodę i uwagę, Maja cicho się śmieje trzymając butelkę — scena solidarności i odpoczynku po zabawie, widoczne wyrazy twarzy i proste gesty (podanie bidonu, notes na kolanach), kompozycja centralna, ciepłe kolory kontrastujące z chłodnym błękitem klimatyzacji. zgłoś problem z tym obrazem

Rozgrzany chodnik i plan na dzień

Słońce stało wysoko i robiło na chodniku jasne plamy, jakby ktoś rozsypał złote okruszki. Ola szła w sandałach i czuła, jak ciepło przechodzi przez podeszwę. Lubiła takie dni. Wszystko pachniało latem: trawą po koszeniu, kremem z filtrem i malinami z osiedlowego warzywniaka.

Przed blokiem czekały już jej dwie przyjaciółki: Maja i Lena. Wszystkie miały po dwanaście lat i wszystkie wyglądały, jakby dopiero co wypadły z wakacyjnych planów. Maja machała butelką wody, a Lena siedziała na ławce i przytrzymywała czapkę, żeby nie spadła jej na oczy. Obok ławki stała jej lekka hulajnoga; Lena czasem korzystała też z małego wózka, ale dziś wybrała hulajnogę, bo chciała jechać wolno i spokojnie.

— Dzisiaj trzeba coś wymyślić, bo inaczej stopimy się jak lody — powiedziała Maja i zrobiła dramatyczną minę.

— Ja się nie roztapiam, ja błyszczę — odparła Ola i parsknęła śmiechem.

Lena uśmiechnęła się cicho.

— Możemy iść na boisko, ale tam jest patelnia — zauważyła.

Ola spojrzała na niebo. Ani jednej chmurki.

— To może… medioteka? — zaproponowała. — Jest klimatyzacja. I te fotele, w których można się zapaść jak w hamaku.

— W bibliotece? W wakacje? — Maja udawała, że jest oburzona, ale oczy jej zabłysły. — Brzmi jak plan dla tajnych agentek.

— Tajne agentki od chłodu — dodała Lena.

Ruszyły razem. Ola miała w plecaku cienką bluzę „na klimę”, notes i długopis, bo w wakacje lubiła zapisywać różne małe rzeczy: śmieszne rozmowy, zapachy, kolory.

Na klatce schodowej minęły panią Halinę z trzeciego piętra. Starsza pani niosła dwie siatki i wyglądała, jakby walczyła z nimi jak z upartymi zwierzętami.

— Dzień dobry! — Ola zatrzymała się od razu. — Pomożemy?

— Oj, dziewczynki, to ciężkie… — Pani Halina zawahała się.

— To tym bardziej — powiedziała Maja i już przejęła jedną siatkę.

Lena złapała drugą, tak, żeby jej było wygodnie, i ruszyły powoli do windy. Pani Halina odetchnęła.

— Dziękuję. Macie dobre serca. A i tak wszyscy mówią, że młodzież tylko w telefony patrzy.

— My też patrzymy — przyznała Ola uczciwie. — Ale czasem widać, że komuś się ręce kończą.

Pani Halina roześmiała się ciepło.

— Mądrze powiedziane.

Gdy zostawiły siatki pod drzwiami na trzecim piętrze, Ola poczuła w środku przyjemne ciepło, inne niż to z chodnika. Takie, które nie parzy, tylko uspokaja.

Gra na skwerze i mała zmiana zasad

Po drodze do medioteki dziewczyny przeszły przez skwer. Drzewa dawały cień, a z krzaków słychać było cykanie jak z małych zegarków. Maja wyciągnęła z kieszeni gumową piłkę.

— Pięć minut „dwa ognie”, zanim wejdziemy do królestwa klimatyzacji? — zaproponowała.

— Pięć minut może być — zgodziła się Ola. — Tylko bez rzucania jak katapulta.

Zaczęły grać na kawałku trawnika. Piłka odbijała się miękko, a śmiech mieszał się z szumem liści. Po chwili Lena przystanęła, oparła dłonie na kolanach i wciągnęła powietrze.

— Wszystko okej? — Ola od razu podeszła bliżej.

— Trochę zakręciło mi się w głowie. To chyba od słońca — przyznała Lena i poprawiła czapkę.

Maja spojrzała na nią z niepokojem.

— To co, idziemy do wody? Kupić coś zimnego?

Ola pokręciła głową i wskazała na cień pod drzewem.

— Najpierw siadamy. I zmieniamy grę. Jeśli komuś jest nie dobrze, to nie ciągniemy dalej na siłę. — Uklękła przy Lenie. — Możemy teraz pograć w „zgadnij dźwięk”. Bez biegania.

— Zgadnij dźwięk? — Maja uniosła brwi.

— No. Słuchamy. Co słyszysz? — Ola usiadła w cieniu, a Lena obok niej.

Przez chwilę były cicho. Ola usłyszała odległy autobus, trzepot skrzydeł gołębia i szelest papierka, który wiatr ciągnął po chodniku.

— Ja słyszę… rower, który piszczy — powiedziała Maja i parsknęła. — Jakby prosił o oliwę.

— A ja cykady… albo świerszcze, nie wiem — szepnęła Lena. Oddychała już spokojniej. — I czyjeś klapki: klap, klap.

— Super. A ja słyszę, jak mój brzuch mówi „czas na arbuza” — dodała Ola.

Maja roześmiała się tak głośno, że aż ptak poderwał się z gałęzi.

Po kilku minutach Lena wstała wolno.

— Już lepiej. Dzięki, że nie udawałyście, że nic się nie dzieje.

— Od tego jest ekipa — powiedziała Maja. — Dobra, agentki, do bazy chłodu.

Klimatyzowane królestwo i pani bibliotekarka

Drzwi medioteki otworzyły się cicho, a ze środka uderzył w nie przyjemny chłód. Ola od razu poczuła, jak skóra przestaje być lepka, jakby ktoś ją delikatnie osuszył. W środku pachniało papierem, plastikiem okładek i czymś jeszcze — może miętową gumą do żucia.

— Ojej — westchnęła Maja. — Tu jest jak w lodówce, tylko bez sera.

— Ciszej — przypomniała Lena, ale uśmiechała się.

Za ladą siedziała pani Irena, bibliotekarka z krótkimi siwymi włosami. Miała okulary na łańcuszku i spojrzenie, które potrafiło być i łagodne, i bardzo stanowcze.

— Dzień dobry — powiedziała Ola. — Możemy posiedzieć w strefie młodzieżowej?

— Oczywiście. Tylko pamiętajcie o ciszy i o szacunku do miejsca — odpowiedziała pani Irena. — I nie jedzcie nad książkami.

— Rozkaz — szepnęła Maja teatralnie i przyłożyła dwa palce do czoła jak salut.

Pani Irena uniosła kącik ust.

— Niech będzie. Ale bez dramatów.

W strefie młodzieżowej stały pufy, kilka komputerów i stolik z grami planszowymi. Na ścianie wisiał plakat: „Lato z czytaniem — zbierz pieczątki, odbierz nagrodę”. Ola podeszła bliżej.

— Pieczątki! — zawołała cicho. — Dziewczyny, możemy zrobić wyzwanie. Każda wybiera jedną książkę na tydzień. Nie musi być gruba. Ważne, żeby nas wciągnęła.

Maja skrzywiła się na niby.

— A nagroda?

— Satysfakcja — powiedziała Lena poważnie.

— O nie, to brzmi jak pułapka dla dorosłych — szepnęła Maja.

Ola roześmiała się bezgłośnie.

— Może być też wspólny arbuz po oddaniu książek.

— Okej. Arbuz jest uczciwy — przyznała Maja.

Wybrały książki. Ola wzięła reportaż dla młodych o morzu i ratownikach, bo lubiła wiedzieć, jak działają prawdziwe rzeczy. Maja wybrała kryminał dla nastolatków, bo „tam zawsze jest jakiś sekret”. Lena wzięła powieść obyczajową o dziewczynce, która przeprowadza się do nowego miasta.

Usiadły na pufach. Chłód przyjemnie otulał, a gdzieś w tle cicho mruczał wentylator. Ola czuła spokój, jakby ktoś ściszył świat.

Nieporozumienie przy komputerach

Po godzinie czytania Maja nie wytrzymała.

— Mogę sprawdzić coś w internecie? Muszę zobaczyć mapę, bo w mojej książce ktoś uciekł przez kanały i nie wiem, czy to ma sens — szepnęła.

— Ma sens, jeśli kanały są duże — odpowiedziała Ola. — Idź, tylko nie klikaj wszystkiego naraz, bo komputer dostanie czkawki.

Komputery stały przy oknie. Obok siedział starszy pan w lnianej koszuli. Miał siwe brwi i bardzo skupioną minę, jakby liczył w głowie gwiazdy. Maja usiadła przy stanowisku obok i zaczęła stukać w klawiaturę trochę za głośno. Kilka osób spojrzało w ich stronę.

Starszy pan odchrząknął.

— Młoda damo, to biblioteka, nie dworzec — powiedział cicho, ale twardo.

Maja zesztywniała, a potem przewróciła oczami. Ola zauważyła to od razu. Podniosła się i podeszła.

— Przepraszamy — powiedziała Ola spokojnie. — Maja się zapomniała. Już pisze ciszej.

Maja otworzyła usta, jakby chciała się bronić, ale Ola dotknęła jej łokcia. Delikatnie, jak znak: „poczekaj”.

Starszy pan spojrzał na Olę uważnie.

— Dziękuję. Każdemu się zdarza. Ja też czasem zapominam, że inni mają swoje sprawy — dodał po chwili i wrócił do ekranu.

Maja wypuściła powietrze.

— Myślałam, że mnie zje — szepnęła.

— Nie. Po prostu chciał ciszy. I ma do tego prawo — odpowiedziała Ola. — Starsi ludzie często są bardziej bezpośredni. To nie znaczy, że są niemili.

Lena podjechała hulajnogą bardzo wolno, prowadząc ją przy sobie, jakby to był pies na smyczy.

— Wszystko okej? — zapytała.

— Tak. Uczę się być cicha jak kot — mruknęła Maja.

Lena uśmiechnęła się.

— Koty bywają głośne, jak chcą jeść.

— To ja jestem kotem od arbuza — szepnęła Maja.

Ola poczuła, że napięcie opada. Zrobiło jej się miło, że udało się załatwić sprawę bez kłótni. To było jak poprawienie krzywo zapiętego guzika: mała rzecz, a od razu wygodniej.

Warsztaty i mądrość w zwykłych słowach

Po południu pani Irena ogłosiła krótkie warsztaty: „Jak opowiadać historie z życia”. Przy stoliku zebrało się kilka osób, w tym ten starszy pan z komputera. Nazywał się pan Stefan.

— Historie nie muszą być o smokach — mówiła pani Irena. — Czasem największą przygodą jest upał, autobus, zgubiona drobna moneta i to, że ktoś poda ci wodę.

Ola od razu się wyprostowała, jakby te słowa były o niej.

Pani Irena rozdała kartki.

— Napiszcie krótką scenkę z wakacji. Prawdziwą. Z dialogiem. I z jednym uczuciem, które było wtedy najważniejsze.

Maja jęknęła szeptem:

— Czuję uczucie „nie chce mi się”.

— To też uczucie — szepnęła Lena.

Ola zaczęła pisać o dzisiejszym skwerze i o tym, jak zmieniły grę, gdy Lena poczuła się gorzej. Napisała krótko, konkretnie: cień, szum liści, zimna woda na nadgarstku. Dopisała uczucie: ulga.

Po kilku minutach pani Irena poprosiła chętnych o przeczytanie. Ola wahała się, ale Lena szturchnęła ją łagodnie.

— Czytaj. Masz dobry głos — szepnęła.

Ola podniosła rękę i przeczytała. Serce biło jej szybciej, ale głos miała spokojny.

Gdy skończyła, pan Stefan skinął głową.

— Dobrze, że umiałaś powiedzieć: „zmieniamy grę” — odezwał się. — W moich czasach chłopaki często udawali, że nic ich nie boli, a potem robił się kłopot. Mądrość to nie zaciskanie zębów. Mądrość to umieć zadbać o siebie i o innych.

Maja spojrzała na Olę z nowym podziwem.

— No proszę, nasza Ola filozofka od puf — szepnęła, ale bez złośliwości.

Ola poczuła na policzkach ciepło, tym razem nie od słońca.

Pani Irena podsumowała:

— I pamiętajcie o szacunku. Dla ludzi starszych, dla miejsca, dla siebie nawzajem. To się zawsze przydaje, nawet w największy upał.

Wieczorny powrót i spokój jak miękka chmura

Kiedy wyszły z medioteki, powietrze na zewnątrz nadal było ciepłe, ale już nie tak ostre. Słońce schodziło niżej, a światło robiło się bardziej miodowe. Na przystanku ktoś jadł lody, a ich słodki zapach mieszał się z kurzem.

— Czuję się, jakbym wróciła z innego klimatu — powiedziała Lena i przeciągnęła się.

— Ja też — przyznała Maja. — I… przepraszam za to stukanie. Trochę mnie poniosło.

— Każdemu się zdarza — powiedziała Ola, powtarzając słowa pana Stefana. — Ważne, co robisz potem.

W drodze do domu minęły panią Halinę, która podlewała kwiaty przed blokiem. Woda kapała z konewki i robiła ciemne kółka na ziemi.

— O, moje pomocnice! — zawołała pani Halina. — Jak tam wakacje?

— Chłodno w mediotece! — odpowiedziała Maja.

— I nauczyłyśmy się, że zmiana gry to też część zabawy — dodała Lena.

Ola spojrzała na kwiaty. Woda błyszczała na liściach jak małe szkiełka.

— I że warto słuchać starszych, nawet jak mówią prosto — powiedziała Ola.

Pani Halina uśmiechnęła się i pokiwała głową.

— To piękna myśl na lato.

Wieczorem Ola siedziała na balkonie z notesem. Z klatki obok dochodził cichy śmiech, gdzieś zaszczekał pies. Powietrze było miękkie, jakby dzień wreszcie ułożył się do snu. Ola zapisała jedno zdanie: „Spokój można znaleźć nawet w środku upału, jeśli jest się razem i umie się zmienić plan.”

Zamknęła notes. W środku czuła jasną, prostą pewność. Jutro też będzie lato. I też będą małe sprawy, które uczą, jak być uważnym człowiekiem. W tej myśli było dużo ciszy i dużo dobra. A to wystarczało, żeby zasnąć spokojnie.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Medioteka
Miejsce z książkami, komputerami i innymi materiałami do czytania i nauki.
Klimatyzacja
Maszyna, która chłodzi powietrze w pomieszczeniu, gdy jest gorąco.
Patelnia
Tu użyte jako obrazowe słowo: bardzo gorące miejsce, jak płyta do smażenia.
Reportaż
Tekst opisujący prawdziwe wydarzenia, często z rozmowami i szczegółami.
Ratownikach
Ludzie, którzy ratują innych, na przykład nad wodą lub w górach.
Pieczątki
Odbitki z gumki lub stempla, które potwierdzają wykonanie zadania.
Bezpośredni
Mówiący wprost, bez owijania w bawełnę, prosty w zachowaniu.
Warsztaty
Spotkanie, gdzie uczy się praktycznych umiejętności lub robi zadania razem.
Strefie młodzieżowej
Część biblioteki przeznaczona specjalnie dla młodych czytelników.
Uczucie
Coś, co czujesz w środku, na przykład radość, smutek albo ulga.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o wakacjach letnich dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.