Część 1
Ala była pilotką statku „Błękitna Łódka”. Była kobietą odważną i spokojną. Miała krótki kombinezon w kolorze mięty i mały notes na rzep. W notesie rysowała gwiazdy.
Dziś leciała w kosmos. Nie sama. Z nią był robot Bzyk. Był okrągły jak piłka i świecił małą lampką.
„Bzyk, gotowy?” zapytała Ala.
„Gotowy, gotowy” odpowiedział Bzyk. „I mam herbatę w tubce.”
Za oknem było czarne niebo. A w nim światełka. Dużo światełek.
„To są gwiazdy” powiedziała Ala cicho. „A tam jest Księżyc. Patrz, jak się uśmiecha.”
Bzyk podjechał bliżej szyby. „Wygląda jak naleśnik.”
W środku statku było jasno i przytulnie. Były miękkie pasy, kocyk i mały domek dla roślin. Domek miał szyld: „Sałata”.
„Sałata lubi stałe powietrze” powiedziała Ala. „I my też.”
Ala spojrzała na panel. Były tam trzy duże przyciski: ZIELONY, ŻÓŁTY i NIEBIESKI. Obok było okienko z liczbą i słowem: CIŚNIENIE.
„Dzisiaj ćwiczymy ostrożność” powiedziała Ala. „Będziemy pilnować ciśnienia.”
„Ciśnienie to jak przytulanie powietrza?” zapytał Bzyk.
„Trochę tak” zaśmiała się Ala. „Gdy jest dobre, oddycha się łatwo. Gdy jest za duże, wszystko robi się za ciasno. Gdy za małe, robi się za luźno.”
Bzyk mrugnął lampką. „Lubię nie za ciasno.”
Statek płynął spokojnie. Silnik mruczał jak kot. Ala zapinała pasy, choć była już w miękkiej nieważkości.
„Zawsze zapinamy pasy przy manewrach” powiedziała. „To jest mądra ostrożność.”
„Mądra ostrożność” powtórzył Bzyk, jakby smakował te słowa.
Wtedy odezwał się łagodny głos statku.
„Uwaga, załogo. Przed nami mgiełka pyłowa. Proszę sprawdzić ciśnienie.”
Ala pokiwała głową. „Sprawdzamy. Powoli.”
Część 2
Na panelu liczba zaczęła skakać. Raz trochę w górę, raz trochę w dół. Nic strasznego, ale Ala była czujna.
„Bzyk, czy czujesz, że powietrze jest inne?” zapytała.
Bzyk powąchał. Roboty też potrafią wąchać, po swojemu. „Pachnie jak… metal i deszcz.”
„To pył kosmiczny. Taki malutki, ale sprytny” powiedziała Ala. „Może pukać w filtry.”
Ala otworzyła szufladę z napisem: „KROKI”. Była tam kartka.
Czytała głośno, wolno:
„Krok pierwszy: oddychaj spokojnie.”
Ala zrobiła wdech i wydech. Bzyk też.
„Krok drugi: sprawdź filtry.”
Bzyk podjechał do kratki i dotknął ją miękką łapką.
„Ciepłe” powiedział. „I trochę brzęczy.”
„Krok trzeci: ustaw zawór na żółty” przeczytała Ala. „Tylko troszeczkę. Nie na raz.”
Ala przekręciła małe kółko. Na kółku był żółty pasek. Liczba w okienku przestała skakać tak mocno.
„Dobrze” szepnęła Ala. „Powoli działa.”
Ale mgiełka pyłowa była jak delikatny dymek. Jeszcze chwilę krążyła wokół statku.
Głos statku znów był spokojny:
„Ciśnienie lekko rośnie. Proszę o korektę.”
Bzyk zażartował: „Powietrze chce być balonem!”
Ala uśmiechnęła się. „Balon jest miły, ale nie w skafandrze.”
Ala spojrzała na mały wskaźnik obok rośliny. Sałata miała zieloną buźkę. Jeszcze.
„Sałata mówi, że jest okej” powiedział Bzyk.
„To dobry znak” odpowiedziała Ala. „Ale sprawdzimy jeszcze raz. Ostrożnie. Raz, dwa.”
Ala zrobiła kolejny krok z kartki:
„Krok czwarty: wyrównaj ciśnienie.”
Tym razem użyła niebieskiego przycisku, ale tylko na chwilę. Jeden mały „pik”.
Liczba zatrzymała się na spokojnej wartości. Wskaźnik zrobił zielone kółko.
Głos statku powiedział: „Ciśnienie prawidłowe. Dobra praca.”
Ala rozluźniła ramiona. „Widzisz, Bzyk? Najpierw myślimy, potem działamy.”
„I nie kręcimy na raz na maksa” dodał Bzyk. „Bo maksa to brzmi jak hałas.”
„Dokładnie” powiedziała Ala. „W kosmosie lubimy cicho i pewnie.”
Za oknem pyłowa mgiełka rozpraszała się. Gwiazdy znowu były ostre jak cukierki na czarnym obrusie.
Ala wyjęła z kieszeni małą naklejkę. Przykleiła ją na panelu obok okienka CIŚNIENIE. Naklejka miała rysunek żółwia.
„Żółw przypomina: powoli” powiedziała.
Bzyk kiwnął. „Powoli jest super. Powoli jest bezpiecznie.”
Część 3
Statek doleciał do stacji „Tęczowy Pierścień”. Stacja była jak obręcz z oknami. Świeciła delikatnie, jak lampka nocna.
Ala włączyła radio.
„Tu Ala z „Błękitnej Łódki”. Prosimy o zgodę na dokowanie.”
W radiu odezwały się przyjazne głosy.
„Witaj, Ala! Witaj, Bzyk! Dokujcie spokojnie. Macie zielone światło.”
Ala znów zapięła pas. „Manewr” powiedziała krótko.
Bzyk też zapiął swój pasek. „Mądra ostrożność” szepnął.
Statek zrobił miękki „klik”. Byli na miejscu.
Na stacji czekali ludzie i roboty. Była pani Mei z wielkimi okularami. Był pan Olek z wąsem jak szczoteczka. Była też mała dronka Pika, co robiła „pi-pi”.
„Słyszeliśmy o pyłowej mgiełce” powiedziała pani Mei. „Wszystko w porządku?”
„Tak” odpowiedziała Ala. „Kontrolowaliśmy ciśnienie krok po kroku. Bez pośpiechu.”
Pan Olek pokazał kciuk. „To jest najlepsza metoda. W kosmosie pośpiech robi bałagan.”
Bzyk dodał: „A bałagan w powietrzu to nie jest fajny bałagan.”
Wszyscy poszli do małej kuchni stacji. Był tam stół, a na stole miska z owocami w żelu i kubki z napojem.
Ala położyła na stole swój notes. Narysowała żółwia obok gwiazdy.
„Za ostrożność” powiedziała.
„Za spokój” dodała pani Mei.
„Za dobre ciśnienie” powiedział pan Olek.
Dronka Pika zrobiła: „Pi-pi!”, jakby też chciała wznieść toast.
Ala spojrzała na wszystkich. Na ich uśmiechy. Na ich ciche ruchy. Na to, że są razem.
„Dziękuję wam” powiedziała.
Bzyk podjechał bliżej i powiedział głośniej: „Dziękujemy!”
Wszyscy odpowiedzieli razem, miękko i radośnie:
„Dziękujemy!”
Potem Ala spojrzała przez okno stacji. Gwiazdy świeciły spokojnie. Kosmos był wielki, ale nie był samotny.
Ala poprawiła kocyk na krześle. Bzyk zgasił lampkę na chwilę, jak do snu.
„Jutro znów polecimy” powiedziała Ala.
„Powoli” przypomniał Bzyk.
„Powoli” zgodziła się Ala. I było dobrze.