Pan Marek był bardzo miłym panem, który mieszkał w dużym, niebieskim domu na Ziemi. Pewnego dnia dostał bardzo ważne zadanie. Musiał polecieć w kosmos, żeby zsynchronizować wszystkie zegary na planetach. Każdy zegar musiał pokazywać ten sam czas, żeby dzieci w całym wszechświecie wiedziały, kiedy jeść śniadanie i kiedy iść spać.
Pan Marek włożył srebrny kombinezon. Wziął swoją walizkę z narzędziami: śrubokręt, miękki pędzelek i specjalny klucz do zegarów. Wsiadł do swojej rakiety, która była żółta i miała namalowane niebieskie gwiazdki. Rakieta była gotowa do startu.
„Rakieta gotowa, panie Marku?” zapytał komputer pokładowy cichym głosem.
„Tak, możemy lecieć!” odpowiedział pan Marek.
Rakieta wystartowała. Leciała wysoko, wysoko ponad chmurami, aż pan Marek zobaczył czarne niebo i świecące gwiazdy. Na pierwszej planecie, która była zielona i pachniała jak trawa, czekał na niego mały zegar. Zegar miał uśmiechniętą buzię i mówił:
„Dzień dobry, panie Marku! Czy pomoże mi pan pokazać właściwą godzinę?”
„Oczywiście, zegarku! Już się tym zajmuję” – odpowiedział pan Marek.
Wyjął śrubokręt, poprawił wskazówki i zegar znów tykał cicho i spokojnie. Pan Marek pogłaskał zegar i poleciał dalej.
Na drugiej planecie wszystko było niebieskie. Nawet zegar był niebieski! Ale trochę się spóźniał, bo czasem marzył o chmurkach. Pan Marek powiedział:
„Nie martw się, zegarku. Zaraz ci pomogę.”
Ustawił czas, wyczyścił szybkę i zegar był bardzo zadowolony.
Na ostatniej planecie zegar był bardzo, bardzo duży. Pan Marek musiał wspiąć się po schodkach, żeby sięgnąć do wskazówek. Zegar trochę się bał, bo bał się, że nie zdąży na czas.
„Nie bój się, zegarku. Razem damy radę” – powiedział pan Marek spokojnie.
Pan Marek był bardzo cierpliwy. Zawsze próbował jeszcze raz, jeśli coś się nie udawało. Poprawił wskazówki, sprawdził wszystko dwa razy i zegar zaczął chodzić idealnie. Zegar się uśmiechnął i powiedział:
„Dziękuję, panie Marku. Teraz wszystko działa.”
Pan Marek był szczęśliwy.
Gdy wszystkie zegary były już zsynchronizowane, pan Marek wrócił do swojej rakiety. Komputer zapytał:
„Czy wszystko się udało?”
Pan Marek odpowiedział:
„Tak! Wszystkie zegary teraz tykają razem. Dzieci mogą być spokojne.”
Rakieta wracała powoli na Ziemię. Pan Marek patrzył przez okno na gwiazdy i czuł się spokojny. Wiedział, że nawet gdy coś jest trudne, można sobie poradzić, jeśli się nie poddaje i prosi o pomoc.
Gdy pan Marek wrócił do domu, uśmiechnął się i powiedział do siebie:
„Czas zawsze płynie naprzód, a ja mogę mu towarzyszyć.”
Pan Marek zasnął spokojnie, a zegary w całym wszechświecie cicho tykały razem.