Trwa ładowanie...
Fantastyczny humorystyczny 11-12 lat Czytanie 9 min.

Alicja i ogórkowe czary w Dolinie Kapuścianych Smoków

Alicja Kociołek, młoda czarodziejka, przez przypadek tworzy eliksir, który zamienia wszystko w kiszone ogórki, co prowadzi ją do niezwykłej przygody w szkole magii, gdzie odkrywa tajemniczego wilkołaka i jego głód eliksirów. Razem z przyjaciółmi postanawia rozwiązać zagadkę znikających składników, co prowadzi do niespodziewanych wydarzeń.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Dwunastoletnia dziewczynka z rozczochranymi rudymi włosami i lekko krzywymi okularami uśmiecha się z figlarnym wyrazem twarzy, trzymając dużą drewnianą łyżkę w chaotycznej kuchni. Ma na sobie fartuch w żaby, a jej twarz promienieje ekscytacją i oczekiwaniem. Obok niej stoi goblinowaty chłopiec w wieku około 11 lat, z zieloną skórą i spiczastymi uszami, który patrzy z szeroko otwartymi oczami, trzymając butelkę z miksturą, z której wypływają kolorowe bąbelki. W tle mały bibliognom w spiczastym kapeluszu i okrągłych okularach przegląda książkę z grymasem, siedząc na stosie książek, który grozi przewróceniem się. Kuchnia jest wypełniona bulgoczącymi kociołkami, rozsypanymi fiolkami i warzywami tańczącymi na blacie, tworząc magiczną i nieuporządkowaną atmosferę. Główna sytuacja pokazuje dziewczynkę i chłopca, którzy przygotowują tajemniczy eliksir, podczas gdy miniaturowy papierowy smok unosi się nad nimi, dodając humoru do tej fantastycznej sceny. zgłoś problem z tym obrazem

Rozdział 1: Problemy z eliksirem na śniadanie

Alicja Kociołek miała jedenaście lat, rude włosy, okulary przekrzywione zawsze na lewą stronę i niepokojącą skłonność do tworzenia bałaganu nawet z rzeczy, które nie powinny się bałaganić. Mieszkała w Dolinie Kapuścianych Smoków, gdzie smoki, gobliny i magiczne kury były codziennością, a czarodzieje nosili różowe kapcie. Alicja była córką znanej czarodziejki i wziętego alchemika, ale nikt nie miał żadnych wątpliwości, że jej talenty magiczne są, cóż… trochę bardziej kreatywne niż korzystne.

Pewnego poranka, tuż po przebudzeniu, Alicja postanowiła przygotować sobie eliksir śniadaniowy – taki, który miał sprawiać, że woda smakuje jak czekolada. Niestety, zamiast tego stworzyła płyn, który zamieniał wszystko, czego dotknął, w... kiszone ogórki. Po trzech minutach kuchnia tonęła w ogórczanym zapachu, a nawet jej kot, Pan Szczypior, wyglądał, jakby zaraz miał uciec do sąsiadów.

— Mamo! Mam problem! — zawołała Alicja, trzymając w rękach swoje ogórkowe kapcie.

— Znowu kiszonki? — westchnęła mama, pojawiając się w drzwiach w pelerynie w kaczki. — Odkąd wczoraj zamieniłaś mi włosy w sałatkę jarzynową, mam alergię na warzywa!

— Przepraszam — powiedziała Alicja. — Ale mogę poćwiczyć zaklęcie odwracające! Chyba już wiem, co zrobiłam nie tak.

— Twój tata powiedział, że na dziś wystarczy eksperymentów. Ale... muszę przyznać, te ogórkowe kapcie są dość wygodne — stwierdziła mama i uśmiechnęła się szeroko.

Alicja też się uśmiechnęła. Może i jej magia była nieprzewidywalna, ale przynajmniej nigdy nie było nudno.

Rozdział 2: Kto podjada eliksiry w szkole?

W Szkole Niezbyt Uzdolnionych Magów, do której chodziła Alicja, nadzwyczajne wydarzenia były tak częste, że chyba tylko dyrektorka wiedziała, jak naprawdę wygląda czysty dzwonek na przerwę (pozostałe dzwonki zamieniono w żaby przez ucznia z sąsiedniej klasy). Właśnie trwała lekcja praktycznego czarowania, a nauczycielka – Pani Gnomala — demonstrowała, jak zapalić świeczkę za pomocą magicznej śliwki.

— Proszę bardzo, śliwka, dwa obroty, puf! — wyrecytowała, a śliwka eksplodowała chmurą konfetti, zamiast płomienia.

— Ktoś podjada mi eliksiry! — nagle wybuchł Chrumek, pół gobliński kolega Alicji. — Miałem fiolkę niewidzialności, a teraz mam tylko butelkę z herbatą miętową!

— Uważaj — mruknęła Alicja. — Ostatnio moja herbata zaczęła mówić do mnie po elficku.

Nauczycielka spojrzała na nich podejrzliwie. — Uczniowie, mamy rzeczywiście w szkole kłopot! Eliksiry znikają, a magiczne składniki się kończą. Ktoś tu coś kombinuje...

Alicja poczuła, jak jej serce zabiło szybciej. Może nie była najlepsza w czarach, ale była świetnym tropicielem! A przede wszystkim, z takim talentem do bałaganu, mogła przypadkiem odkryć sprawcę.

— Chrumek, pomożesz mi? — zapytała.

— Jeżeli nie zamienisz mnie w ogórka! — odpowiedział ostrożnie.

Alicja pokiwała głową. — Obiecuję. No... prawie.

Rozdział 3: Śledztwo w bibliotece i bibliognomy

Biblioteka szkolna była pełna książek, które nie tylko same się przewracały, ale potrafiły też ugryźć za palec, jeśli nie podobał im się czytelnik. Alicja i Chrumek weszli do środka na paluszkach. Próbując nie narobić hałasu, podeszli do półki z przepisami na eliksiry.

— Ciii, słyszałeś coś? — szepnęła Alicja.

— Tylko twoje burczenie w brzuchu — odparł Chrumek.

Nagle zza regału wyskoczył mały, pękaty stworek – bibliognom. W jednej ręce trzymał książkę, w drugiej mikrofon.

— Kto tu śledzi moje półki? — zawołał. — Słyszałem, że niektórzy zamieniają książki w kiszone ogórki!

Alicja zarumieniła się. — To był wypadek!

— Jak zawsze — zauważył Chrumek, trącając ją łokciem.

Bibliognom spojrzał podejrzliwie. — Jeśli szukacie przepisów na eliksiry, to tylko pod moim nadzorem! Ostatnio znikają mi tu fiolki i coś podejrzanie pachnie kiszoną kapustą.

Alicja postanowiła zaryzykować. — Czy wiesz, kto tu kręci się po nocach?

Bibliognom zadumał się. — Ostatnio widziałem cień między półkami i... zostawił po sobie coś lepkiego i zielonego.

— Ogórek? — spytał szeptem Chrumek.

— Albo... glonowy wilkołak! — zasugerował bibliognom z powagą.

Alicja poczuła dreszcz ekscytacji. To mógł być trop! Zamiast czytać kolejne książki, postanowili śledzić nocnych gości biblioteki.

Rozdział 4: Nocna akcja i wilkołak w bamboszach

Noc w szkole magii była jeszcze bardziej zwariowana niż dzień. Chodniki tańczyły salsę, a obrazy na ścianach opowiadały kawały. Alicja i Chrumek, uzbrojeni w latarkę (która co chwilę zamieniała się w marchewkę), ukryli się za regałem.

— Słyszałeś to? — szepnęła Alicja.

Cichutko rozległo się... mlaskanie. Coś głęboko w cieniu ssało fiolkę. Światło-latarka (jeszcze nie zjadliwa) padło na niewielką postać — był to... wilkołak o jasnych włosach, ubrany w pluszowe bambosze z motywem dinozaurów.

— Ajajaj, ale to dobre! — mruczał, sącząc eliksir przez słomkę.

— Panie Wilkołaku! To pan kradnie eliksiry! — wyskoczyła Alicja.

Wilkołak podskoczył, a potem machnął łapą.

— Ja... jestem na diecie! Lekarz zalecił coś z witaminą M... M jak magia!

Chrumek zmarszczył brwi. — Ale przecież to są szkolne zapasy!

— Przepraszam — jęknął wilkołak. — Po prostu... nikt mnie nie zaprasza na posiłki, a eliksiry są takie pyszne... zwłaszcza ogórkowy!

Alicja usiadła obok niego. — Może gotowanie razem rozwiązałoby problem?

Wilkołak spojrzał niepewnie. — Umiesz gotować?

Chrumek parsknął śmiechem. — Alicja? Tylko jeśli masz ochotę na sałatkę z confetti i kawę, która śpiewa folkowe piosenki!

Alicja zrobiła obrażoną minę, a potem się roześmiała. — To co? Sprobujemy razem?

Rozdział 5: Przepis na przyjaźń (i kiszonki)

Następnego dnia, w szkolnej kuchni, Alicja, Chrumek i wilkołak zakasali rękawy. Każdy miał przygotować swoją wersję eliksiru, który mógłby zasmakować nie tylko wilkołakowi, ale i całej szkole.

Chrumek przyniósł żelki gwiazdowe, wilkołak – miętowe chipsy, a Alicja... własne przetwory ogórkowe.

— Zacznijmy od czegoś prostego — powiedziała Alicja. — Eliksir na odwagę, z nutą ogórka!

— Od tego jeszcze nikt nie umarł? — zapytał Chrumek z udaną powagą.

— Tylko parę myszy się uśmiało do łez — odpowiedziała Alicja, mieszając zawartość kociołka.

Gdy do kuchni zaczęli napływać inni uczniowie, zwabieni nietypowymi zapachami, Alicja wykorzystała okazję.

— Zapraszamy! Dzisiaj testujemy nowe eliksiry! — zawołała.

Dla każdego znalazło się coś dziwnego: magiczne babeczki rikszowe, napój bąbelkowy zmieniający kolor włosów, i oczywiście słynny eliksir ogórkowy (teraz z miętą!).

Wilkołak, najedzony i szczęśliwy, uśmiechnął się szeroko.

— Dzięki, Alicjo. Chyba pierwszy raz jestem syty i... nie muszę się chować!

— I nikt nie zamienił cię w ogórka — dodał Chrumek.

— Jeszcze! — parsknęła Alicja.

Wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Rozdział 6: Kapuściane Smoki atakują… na kolację!

Wieczorem, gdy wydawało się, że najbardziej niespodziewane już minęło, rozległ się alarm. Przez okno do kuchni wpadła... kapuściana kula. Za nią ciągnął się ogon zielonego smoka wielkości dużego psa.

— Uwaga! Kapuściane smoki są głodne! — krzyknęła przez okno mama Alicji.

— Proszę! Niech zjedzą moje ogórki! — zawołała Alicja.

Smok spojrzał na ogórki i skrzywił pysk. Zawołał coś w swoim gadzim języku, co można było przetłumaczyć jako: „Chcę coś z serem!”

Alicja podrapała się po głowie. — Chłopaki, chyba czas na eksperyment: serowe ogórki!

Chrumek spojrzał nieufnie na kociołek. — Alicjo, czy to nie wybuchnie?

— Przekonamy się! — rzuciła czarodziejka, wrzucając do środka świeży ser i krojąc ogórki.

Smok, widząc gotujące się danie, niecierpliwie stukał pazurem. Chwilę potem z kociołka buchnęła para... i całą jadalnię wypełnił zapach pizzy. Smok aż zatańczył z radości.

Kapusta, ogórek i ser, połączone magiczną ręką Alicji, stworzyły danie, którego jeszcze świat nie widział.

Rozdział 7: Wielka Uczta oraz Magiczny Finał

Wieczorem cała szkoła świętowała. Kapuściane smoki jadły razem z uczniami, dyrektorka wygłosiła przemowę, a wilkołak grał na ukulele.

— Właśnie tego nam tu brakowało: wspólnej kolacji — powiedziała mama Alicji, obejmując córkę ramieniem.

Chrumek, z całą kieszenią żelków, pogłaskał wilkołaka.

— Wiesz, Alicjo, dzięki tobie nawet najdziwniejsze stworzenia mogą poczuć się u siebie — zauważył.

Alicja się zarumieniła i odparła:

— Może nie zawsze potrafię rzucać dokładne zaklęcia… ale wiem jedno: magia najlepiej działa, gdy jest w niej trochę humoru i dużo przyjaciół.

Dyrektorka pogroziła palcem: — A teraz, dzieciaki, pamiętajcie: nie zamieniać więcej żadnych szkolnych przedmiotów w kiszonki… przynajmniej do następnego poniedziałku!

Alicja wybuchła śmiechem i spojrzała na swoich przyjaciół. Wiedziała, że przed nią jeszcze mnóstwo zwariowanych przygód w Dolinie Kapuścianych Smoków. I wcale jej to nie przestraszyło – przeciwnie, już nie mogła się doczekać, co jeszcze zepsuje… albo naprawi, przypadkiem, po swojemu.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Eliksir
Magiczny napój, który ma specjalne właściwości lub efekty.
Kociołek
Duży garnek lub naczynie, w którym gotuje się eliksiry lub jedzenie.
Bibliognom
Mały, magiczny stworek, który pilnuje książek w bibliotece.
Dziwaczne
Coś niezwykłego, nietypowego, dziwnego.
Kiszony ogórek
Ogórek, który został zakwaszony w solance, często stosowany w jedzeniu.
Nadzwyczajne
Coś wyjątkowego, niezwykłego, niecodziennego.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Fantazyjna komedia (light fantasy) dla 11-12 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.