Trwa ładowanie...
Zabawna opowieść o zaczarowanym królestwie 7-8 lat Czytanie 9 min.

Bal uśmiechów i pyłek pewności siebie

Księżniczka Lila, pragnąc urządzić idealny Bal Uśmiechów, sięga po zakazany pyłek pewności siebie, co wywołuje zamieszanie w mediotece i zmusza ją do nauczenia się, że prawda i akceptacja pomyłek są ważniejsze niż perfekcja.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Uśmiechnięta i najedzona księżniczka (ok. 12 lat) o jasnobrązowych, nieuczesanych warkoczach stoi na środku sali i kroi przechylony, duży tort; pulchny kucharz (ok. 40 lat) z zapylonym fartuszkiem wyciera ręce obok tortu; pan Pomostek (ok. 55 lat), pękaty i dobrotliwy, w wielkim śmiesznym kapeluszu śmieje się i klaszcze przy otwartych drzwiach na most; maleńka wróżka w kratowanej marynarce z miniaturową różdżką siedzi na żyrandolu i macha; wielka sala balowa z jasnymi kamiennymi ścianami, wiszącymi lampionami, lśniącą szachownicową posadzką i stołami z kolorowymi obrusami, przez otwarte okno widać drewniany most i srebrzystą rzekę; atmosfera radosna i nieco chaotyczna — tort przechylony, goście śmieją się i biją brawo, okruchy i słodkie odpryski w powietrzu, księżniczka hojnym gestem rozdaje pierwszy kawałek. zgłoś problem z tym obrazem

Był sobie raz w zaczarowanym królestwie zamek tak błyszczący, że gdy słońce na niego patrzyło, musiało mrużyć oczy jak kot po drzemce. W tym zamku mieszkała księżniczka o imieniu Lila. Była szlachetna, ale i psotna, a jej śmiech brzmiał jak dzwoneczki, które same nie mogą przestać dzwonić.

Rozdział 1: Księżniczka i mostek, który lubił ukłony

Pewnego ranka Lila wybiegła na dziedziniec w koronie przekrzywionej jak naleśnik na talerzu.

„Dziś zrobię coś wielkiego!” oznajmiła wróblom, które udawały, że rozumieją, bo lubiły ważne słowa.

Zamek stał przy rzece, a przez rzekę prowadził mostek. Na mostku siedział przewoźnik, pan Pomostek, i pobrzękiwał kluczami do szlabanu. Miał kapelusz tak duży, że mógłby w nim urządzić mały piknik.

Lila stanęła na brzegu i pomachała mu uroczyście, jakby była królową teatrzyku.

„Panie Pomostku! Hej, panie Pomostku!”

Przewoźnik spojrzał, zrobił ukłon tak głęboki, że jego kapelusz prawie wpadł do wody, i zawołał:

„A, księżniczka! Na drugą stronę, jak zwykle? Tylko proszę nie skakać po deskach. One są łaskotliwe.”

„Nie będę skakać. Będę… maszerować!” Lila wypięła pierś i ruszyła jak żołnierzyk.

Deski mostku zapiszczały: „iii-iii!”, jakby rzeczywiście ktoś je łaskotał.

„Widzisz?” mruknął pan Pomostek. „Mówiłem.”

Za mostkiem, po drugiej stronie rzeki, stała królewska medioteka. To było takie miejsce jak biblioteka, tylko jeszcze bardziej: były książki, mapy, bajki na zwojach, płyty z muzyką z elfich balów, a nawet pudełka z „dźwiękami burzy”, żeby czytać przy nich o smokach i udawać odwagę.

Lila kochała mediotekę, bo tam magia pachniała papierem i cynamonem.

„Idę po najważniejszą rzecz na świecie!” szepnęła do siebie.

„Po co?” zapytał z wody żartobliwy karp.

„Po poradę!” odpowiedziała Lila. „Bo… eee… chcę zorganizować Bal Uśmiechów. I musi być idealnie.”

Karp cmoknął: „Idealnie? To brzmi podejrzanie.”

Rozdział 2: Medioteka, w której książki chichotały

W mediotece powitała ją pani Bibliomagia, bibliotekarka o włosach zrobionych z siwych wstążek. Jej okulary były tak okrągłe, że wyglądały jak dwa ciasteczka.

„Witaj, Lilu” powiedziała ciepło. „Czego szukasz?”

„Książki o idealnym balu” oznajmiła Lila. „Chcę, żeby wszyscy tańczyli równo, śmiali się równo i nawet tort… żeby rósł równo!”

„Tort rosnący równo to już bardzo ambitny tort” zachichotała pani Bibliomagia. „Ale dobrze. Oto półka ‘Uroczystości i inne niespodzianki'.”

Lila zaczęła przeglądać księgi. Jedna mruknęła: „Nie czytaj mnie po obiedzie, bo zasypiasz.” Druga wysunęła zakładkę i powiedziała: „Ja mam najlepsze porady, ale lubię, jak ktoś mówi ‘proszę'.”

„Proszę” powiedziała Lila szybko, bo nie chciała kłótni z książką. „A teraz porada!”

W kącie stała szuflada z napisem: „MAGIA DO WYPOŻYCZENIA (odpowiedzialnie!)”. Lila spojrzała na nią i poczuła, jak w brzuchu robi jej się mała psota.

„Tylko na chwilę” mruknęła do siebie. „Tylko odrobinkę, żeby bal był… no… bardziej błyszczący.”

Pani Bibliomagia akurat odkładała stos map. Lila cichutko wysunęła szufladę. W środku leżała fiolka z etykietą: „Pyłek Pewności Siebie. Uwaga: może robić psikusy.”

„Pewność siebie? To mi się przyda!” szepnęła Lila i dotknęła korka.

FIU! Pyłek wystrzelił jak kichnięcie wróżki. Posypał jej koronę, włosy, nos, nawet uszy. A potem… zaczął łaskotać powietrze.

„Hihihi!” zachichotały książki. „Hohoho!” zaśmiała się półka. Nawet dywan zrobił: „Hrrr-hrrr!” jakby był rozbawionym niedźwiadkiem.

„Co się dzieje?” Lila potarła nos.

Wtedy jej głos nagle stał się… megagłośny.

„WSZYSCY NA BAL!” zawołała, choć wcale nie chciała. Echo odbiło się od ścian: „Bal! Bal! Bal!”, aż zwoje na stole zatańczyły jak makarony.

Pani Bibliomagia odwróciła się powoli.

„Lilu” powiedziała spokojnie. „Czy ty… dotknęłaś szuflady ‘Magia do wypożyczenia' bez pytania?”

Lila poczuła, że policzki robią jej się czerwone jak jabłka w kompotcie.

„Ja… tylko troszeczkę” przyznała. „Chciałam być pewna, że dam radę. Nie chciałam narobić kłopotu.”

W tym momencie pyłek zadrżał i… wszystkie zakładki w książkach wyskoczyły naraz, jak wesołe rybki z akwarium.

„Plip! Plap! Plup!” robiły.

„Ojej” westchnęła Lila. „To chyba mój kłopot.”

Rozdział 3: Wróżka Regulaminowa i pomyłka na opak

Z sufitu zleciała malutka wróżka w kamizelce w kratkę. Miała pieczątkę większą od siebie.

„Jestem Wróżka Regulaminowa!” oznajmiła. „Kto tu rozpylił pyłek bez wpisu do zeszytu?”

„Ja…” powiedziała Lila i spuściła głowę. „Przepraszam.”

Wróżka zmrużyła oczy. „Przepraszam to ładne słowo. Bardzo lubię. Ale najpierw musimy posprzątać. Pyłek Pewności Siebie działa tak: robi hałas, kiedy ktoś się boi.”

„Czyli… ja się bałam?” zdziwiła się Lila.

„Oczywiście” odparła pani Bibliomagia. „Każdy czasem się boi. Nawet królowie boją się, że źle założą pelerynę i będzie krzywo.”

Wróżka Regulaminowa rozłożyła miniaturową miotłę. „Plan jest taki: naprawimy zakładki i uspokoimy pyłek. Tylko trzeba powiedzieć na głos prawdę.”

„Prawdę?” Lila przełknęła ślinę.

„Tak” kiwnęła wróżka. „I żadnego ‘idealnie'. Idealnie jest nudne jak kasza bez masła.”

Lila spojrzała na książki, które chichotały coraz ciszej, jakby słuchały.

„Dobrze” powiedziała Lila. „Prawda jest taka, że… chciałam, żeby Bal Uśmiechów był idealny, bo bałam się, że jak coś pójdzie nie tak, to ludzie pomyślą, że jestem złą księżniczką.”

Zapadła cisza. Taka miękka, jak poduszka.

Pani Bibliomagia uśmiechnęła się. „A ja myślę, że jesteś dobrą księżniczką właśnie dlatego, że umiesz się przyznać.”

Wróżka Regulaminowa przybiła pieczątkę w powietrzu: „KLEP!” I nagle pyłek przestał łaskotać. Zakładki wskoczyły na miejsce jak grzeczne żabki: „hop-hop-hop.”

„Uff…” Lila odetchnęła. Jej głos wrócił do normalności.

„Tylko jedno” dodała wróżka. „Na balu powiedz gościom, że mogą się mylić. To najlepsza magia.”

„Obiecuję!” Lila ukłoniła się tak nisko, że jej korona prawie spadła. Prawie.

Rozdział 4: Bal Uśmiechów i najpiękniejsza pomyłka

Wieczorem w zamku zapłonęły lampiony. Tańczyły światłem jak złote rybki w słoiku. Na sali stał tort, który miał rosnąć równo… ale wyrósł krzywo, jak wieża z klocków, której ktoś powiedział śmieszny żart.

Kucharz zbladł.

„O nie! Księżniczko, tort jest… hm… artystyczny!”

Lila spojrzała na tort, potem na gości, którzy zaczęli szeptać. Poczuła małe ukłucie strachu… ale już wiedziała, co zrobić.

Wyszła na środek i powiedziała głośno, ale miło:

„Witamy na Balu Uśmiechów! Dziś obowiązuje jedna zasada: każdy ma prawo do pomyłki!”

Na sali zrobiło się cicho, a potem ktoś chichotnął. To był pan Pomostek, który przyszedł w kapeluszu jeszcze większym niż zwykle.

„To ja się przyznaję pierwszy!” zawołał. „Przez pomyłkę przyniosłem… dwa kapelusze. Jeden mam na głowie, drugi… na łokciu!”

I rzeczywiście: drugi kapelusz wisiał mu na łokciu jak rondo od planety.

Goście wybuchnęli śmiechem. Ktoś inny potknął się o własne buty i zamiast się zawstydzić, zrobił ukłon jak tancerz. Muzyk pomylił nuty, więc melodia zabrzmiała jak skaczące fasolki. I wszyscy uznali, że to najlepsza muzyka świata.

Kucharz odważył się uśmiechnąć. „A tort?”

Lila podeszła do tortu i odcięła krzywy kawałek.

„Krzywe kawałki mają więcej przygód” oznajmiła. „Proszę bardzo!”

Wszyscy jedli, a tort wcale nie obraził się za swoją krzywiznę. Wręcz przeciwnie: wyglądał dumnie, jakby mówił: „Tak, jestem inny. I co z tego?”

Pod koniec balu Lila wyszła na balkon. Noc była spokojna, a rzeka błyszczała jak srebrna wstążka. Na mostku pan Pomostek machał jej na dobranoc.

Lila pomachała z powagą, a potem z psotą.

„Panie Pomostku!” zawołała. „Jutro też przejdę przez most!”

„Tylko nie maszeruj za głośno!” odkrzyknął. „Bo deski znowu się będą śmiały!”

Lila roześmiała się cicho. W sercu miała solidną, ciepłą nadzieję: że jutro znów spróbuje, nawet jeśli coś jej nie wyjdzie. Bo w zaczarowanym królestwie najważniejsza magia była prosta jak uśmiech: można się pomylić i nadal być dzielnym.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Zaczarowanym
Pełnym magii, takim, gdzie rzeczy mogą robić niespodzianki.
Dziedziniec
Otwarta przestrzeń przed domem lub zamkiem, gdzie można biegać.
Przewoźnik
Osoba, która pomaga ludziom przejść przez rzekę lub przewozić rzeczy.
Szlabanu
Ruchoma przesłona, która zamyka drogę, na przykład na moście.
Medioteka
Specjalne miejsce z książkami, muzyką i różnymi materiałami do czytania.
Fiolka
Mała szklana buteleczka, zwykle na magiczne lub ważne rzeczy.
Pyłek Pewności Siebie
Mały, magiczny proszek, który daje komuś więcej odwagi lub pewności.
Wróżka Regulaminowa
Mała wróżka, która pilnuje zasad i pomaga je stosować.
Zakładka
Cienki kawałek papieru lub materiału do oznaczania strony w książce.
Miotłę
Narzędzie z włosia do zamiatania podłogi, jak mała szczotka.
Pieczątkę
Odbicie z tuszu, które zostawia znak potwierdzający lub zatwierdzający.
Ukłucie
Krótkie, nagłe uczucie w sercu lub brzuchu, na przykład ze strachu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści zabawne z zaczarowanego królestwa dla 7-8 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.