Dawno, dawno temu, w zaczarowanym królestwie zwanym Wyspą Śmiechów, mieszkał sobie młody książę o imieniu Filip. Filip był bardzo mądry, zawsze słuchał innych, a do tego potrafił rozśmieszyć nawet najbardziej ponurą żabę. Jego korona była trochę za duża i często zsuwała mu się na oczy, co tylko dodawało mu uroku. Wyspa Śmiechów była niezwykła – zamiast zwykłych drzew rosły tam bananowe palmy, a po niebie latały kolorowe motyle śmiechotki, które łaskotały każdego, kogo spotkały.
Rozdział 1: Kłopotliwe Fiołkowe Fiołki
Pewnego ranka książę Filip obudził się, gdy na jego nosie usiadła rozchichotana wróżka Fisia. Fisia była bardzo malutka, miała różowe włosy i skrzydełka jak płatki kwiatków. Uwielbiała robić żarty i czasem przez przypadek zamieniała rzeczy w coś zupełnie innego.
– Filipie! Filipie! – wołała, skacząc z ucha na ucho. – Mamy problem! Na polanie pojawiły się kłopotliwe fiołkowe fiołki!
– Fiołkowe fiołki? – zdziwił się Filip, próbując strząsnąć wróżkę z nosa. – Co one robią?
– Śmieją się tak głośno, że nikt nie może spać! Królowa Zuzia już trzecią noc nie zmrużyła oka, a smok Bazyl zamiast ziać ogniem, ziaje… śmiechem!
Książę Filip od razu postanowił pomóc. Założył swoją zbyt dużą koronę, wziął różowy parasol (bo przecież na Wyspie Śmiechów czasem padają dżdżystki – deszczowe motyle) i razem z Fisią ruszył na polanę.
Rozdział 2: Polana Śmiechu i Fiołkowe Figle
Na polanie rzeczywiście działo się coś dziwnego. Wszędzie rosły fioletowe kwiatki, które trzęsły się ze śmiechu. Każdy, kto przechodził obok, zaczynał chichotać i turlać się po trawie. Nawet poważny królewski kot Puszek miał łzy w oczach od śmiechu i próbował miauczeć w rytm śmiesznych dźwięków fiołków.
– Fiołki, fiołki, co wy wyprawiacie? – zapytał Filip, kucając przy największym kwiatku.
Największy fiołek uniósł się na łodydze i odpowiedział cienkim głosikiem:
– Jesteśmy tu, bo lubimy rozśmieszać! Ale chyba trochę przesadziliśmy…
Książę Filip spojrzał na Fisię i szepnął:
– Musimy coś wymyślić, żeby wróżki i królowa mogły wreszcie się wyspać, ale żeby fiołki nie były smutne.
Fisia podrapała się po głowie (co wyglądało zabawnie, bo jej włosy zaczęły się świecić jak lampki choinkowe) i powiedziała:
– Może zrobimy wielką imprezę śmiechu? Wtedy wszyscy będą się śmiać razem, a potem zmęczeni pójdą spać!
Filipowi bardzo spodobał się ten pomysł. Postanowili zorganizować największą, najzabawniejszą imprezę na całej wyspie.
Rozdział 3: Wielka Impreza Śmiechu
Przez cały dzień Filip i Fisia zapraszali wszystkich mieszkańców wyspy: wróżki, smoka Bazyla, królową Zuzię, nawet ślimaka Gustawa, który poruszał się wyjątkowo powoli, ale zawsze miał dobry żart na końcu języka.
Na polanie ustawiono stoły pełne śmiesznych ciasteczek (każde ciastko mówiło „hihihi” przy ugryzieniu), napoje z malinowych dzwonków, a nad wszystkim latały balony w kształcie uszu królika (bo na Wyspie Śmiechów wszyscy kochali króliki).
Kiedy impreza się zaczęła, fiołkowe fiołki śpiewały swoje najzabawniejsze piosenki, smok Bazyl ział bańkami śmiechu, a królewski kot Puszek robił śmieszne miny. Wszyscy śmiali się tak głośno, że echo dotarło aż do sąsiednich wysp.
Filip zatańczył z wróżką Fisią taniec śmieszka – nogi im się poplątały, a korona Filipa spadła prosto na nos smoka Bazyla, który wyglądał wtedy bardzo królewsko i… bardzo zabawnie!
Gdy impreza dobiegła końca, wszyscy byli tak zmęczeni, że nawet fiołkowe fiołki zaczęły ziewać.
– Dziękujemy, Filipie! – powiedziały kwiatki. – Teraz będziemy śmiać się tylko w ciągu dnia, a nocą będziemy spać jak kamienie.
Rozdział 4: Śpiące Fiołki i Książęca Niespodzianka
Następnego ranka cała wyspa była cichutka. Królowa Zuzia spała jak suseł, smok Bazyl chrapał cicho, a fiołkowe fiołki spały, tuląc się do siebie. Filip obudził się, a jego korona leżała na poduszce.
Wróżka Fisia przyleciała i powiedziała:
– Filipie, jesteś najzabawniejszym i najmądrzejszym księciem na wyspie!
Filip uśmiechnął się szeroko i odpowiedział:
– To wszystko dzięki moim przyjaciołom. Bez was nie byłoby tak wesoło!
Nagle z krzaków wyskoczył królewski kot Puszek z ogromnym ogórkiem na głowie. Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
I tak na Wyspie Śmiechów zapanował spokój i radość. Fiołkowe fiołki śmiały się tylko, kiedy trzeba, a książę Filip już zawsze pamiętał, że najlepsze przygody to te, które przeżywamy razem.
A jeśli kiedyś odwiedzisz Wyspę Śmiechów, uważaj na latające wróżki, śmiejące się kwiatki i… na bardzo śmiesznego kota z ogórkiem na głowie!