Rozdział 1: Długi ogonek w wielkim świecie
Dino był długim diplodokiem. Miał bardzo, bardzo długi ogonek i bardzo, bardzo długą szyję. Dino mieszkał z rodziną w zielonej dolinie pełnej wielkich drzew i kolorowych liści. Pewnego dnia, wielka migracja zaczęła się. Wszystkie diplodoki musiały iść daleko, daleko, by znaleźć nowe miejsce do życia.
Idąc, Dino patrzył na inne dinozaury. Jego mama szła pierwsza, tata drugi, a Dino trzeci. Dino machał ogonkiem, patrzył na kolorowe liście i cicho mówił:
— Mama, gdzie idziemy?
Mama odpowiedziała łagodnie:
— Szukamy nowego domu, Dino. Musimy znaleźć bezpieczne miejsce, gdzie będziemy mogli jeść dużo liści.
— Czy tam będą inne dinozaury? — zapytał Dino.
Tata odpowiedział:
— Tak, ale musimy uważać. Wokół są wulkany. Czasem ziemia jest gorąca, czasem zimna. Musimy być ostrożni.
Dino patrzył na dymiące w oddali góry. Był ciekawy, ale troszkę się bał. Chciał być dzielny, jak mama i tata. Szedł dalej, krok po kroku, z długim ogonkiem i długą szyją.
Rozdział 2: Nowi przyjaciele i wielka przygoda
Po długiej drodze diplodoki zatrzymały się przy małym jeziorku. Woda pluskała cicho, liście szumiały. Dino zobaczył dużego, zielonego dinozaura z dziwnymi płytkami na grzbiecie.
— Cześć! — powiedział dinozaur. — Nazywam się Stego! Lubię liście i wesołe zabawy!
Dino uśmiechnął się szeroko i powiedział:
— Cześć, Stego! Jestem Dino. Idę z rodziną szukać nowego domu.
Stego machnął ogonem wesoło.
— Mogę wam pomóc! Znam tę okolicę. Pokazę wam, gdzie jest dużo liści i spokojna woda.
Mama spojrzała na Stego i powiedziała:
— Dziękujemy, Stego! Razem będzie raźniej.
Wszyscy razem poszli przez wulkaniczną ziemię. Czasem ziemia była miękka, czasem twarda. Zdarzało się, że z kamieni leciał ciepły dym. Dino patrzył na wszystko z zachwytem. Pytał:
— Dlaczego z ziemi idzie dym?
Stego odpowiedział łagodnie:
— To wulkan. Wulkany są gorące w środku. Dlatego wydychają dym, jak ogromny smok. Ale nie musimy się bać, jeśli trzymamy się z daleka.
Dino pokiwał głową. Lubił uczyć się nowych rzeczy. Czuł się bezpiecznie z rodziną i nowym przyjacielem.
Szli dalej i spotkali trzeciego dinozaura, małego triceratopsa o imieniu Trixi. Trixi miała trzy rogi i wesoło biegała wokół.
— Cześć! — zawołała Trixi. — Szukacie domu? Ja też szukam nowego miejsca na trawie.
— Chodź z nami! — zaproponował Dino.
I tak, troje dinozaurów maszerowało razem. Ich kroki były głośne, bo każdy dinozaur był duży i ciężki. Ale śmiali się i rozmawiali. Dino powiedział:
— Fajnie mieć przyjaciół.
— Bardzo fajnie! — odpowiedziała Trixi.
Rozdział 3: Nowy dom pod dymiącą górą
Wreszcie, wszyscy doszli do wielkiej, zielonej polany. Obok rosło dużo drzew, a w oddali widać było wulkan. Z wulkanu unosił się dym, ale polana była daleko i bezpieczna.
Tata spojrzał wkoło i powiedział:
— To dobre miejsce. Dużo liści, dużo wody, dużo miejsca do zabawy.
Mama uśmiechnęła się i powiedziała:
— Zostaniemy tutaj! Nasza rodzina będzie tu szczęśliwa.
Stego i Trixi także byli radośni.
— Będziemy odwiedzać was codziennie! — obiecał Stego.
— I bawić się w chowanego! — dodała Trixi.
Dino patrzył na wszystkich dookoła. Było mu ciepło w sercu. Miał rodzinę i nowych przyjaciół. Mógł bawić się i uczyć każdego dnia.
Co rano Dino budził się, ruszał długim ogonkiem i mówił:
— Dzień dobry, liście! Dzień dobry, przyjaciele! Dzień dobry, nowy domu!
Mama i tata zawsze odpowiadali:
— Dzień dobry, Dino!
A Stego i Trixi wołali z daleka:
— Dzień dobry, Dino! Dzień dobry, diplodoku!
I tak każdego dnia Dino jadł pyszne liście, biegał po zielonej polanie i śmiał się z przyjaciółmi. Ziemia czasem dymiła, ale wszyscy wiedzieli, że razem mogą być bezpieczni i szczęśliwi.
Bo nawet w świecie wielkich dinozaurów najważniejsze są rodzina, przyjaciele i serdeczny uśmiech.