Rozdział 1 – Dziwne sprawy w windzie
Maja miała siedem lat i mieszkała w bloku z żółtymi balkonami. Bardzo lubiła swoją klatkę schodową, bo zawsze coś się w niej działo. Ale najbardziej lubiła windę – srebrną, z lśniącymi przyciskami i dużym lustrem. Często obserwowała ludzi, którzy z niej korzystali. Pewnego dnia zauważyła coś naprawdę dziwnego.
W windzie leżał błyszczący dzwonek rowerowy. Maja wyciągnęła go ostrożnie spod poręczy i przyjrzała się uważnie. Nie widziała podobnego u nikogo z sąsiadów. „Ciekawe, czy ktoś go zgubił?” – pomyślała.
Po południu postanowiła przeprowadzić własne śledztwo. Zabrała notes, kolorowy długopis i zaczęła zapisywać tropy. Tylko ona mogła rozwiązać tę tajemnicę!
Nagle usłyszała głos pani Joli z drugiego piętra:
– „Maju, znów bawisz się w detektywa?”
– „Tak! Mam ważną sprawę do rozwiązania!” – odpowiedziała z powagą.
Pani Jola uśmiechnęła się i pokręciła głową.
– „No to powodzenia, detektywko!”
Maja poczuła się dumna. Zajrzała do windy jeszcze raz. Dzwonek cały czas tam był, a na podłodze pojawiło się kilka drobnych błotnistych śladów. „To musi być trop!” – zapisała w notesie.
Rozdział 2 – Trop prowadzi do rowerowni
Następnego dnia po szkole Maja postanowiła obserwować windę. Usiadła na schodach i udawała, że czyta książkę. Zauważyła, że kilka osób schodziło do piwnicy, gdzie znajdowała się rowerownia.
Gdy zobaczyła pana Staszka z pierwszego piętra z olbrzymim kluczem w ręku, zatrzymała go:
– „Przepraszam, panie Staszku, czy pan zgubił dzwonek rowerowy?”
Pan Staszek roześmiał się głośno i pokazał jej swój rowerowy dzwonek.
– „Nie, mój cały czas dzwoni!” – zadzwonił nim na dowód.
Maja zapisała „Nie pan Staszek” w swoim notesie. Przy okazji zauważyła, że pan Staszek zostawił na podłodze identyczne błotniste ślady, jak te w windzie. Ale jego dzwonek miał naklejkę z kotkiem, a ten znaleziony był zupełnie gładki.
Po chwili pojawiła się Zuza z trzeciego piętra, niosąc kask rowerowy.
– „Zuza, czy twój rower ma dzwonek?”
– „Tak, ma różowy z kwiatkami. Dlaczego pytasz?” – odparła Zuza, zerkając na notes Mai.
– „Szukam właściciela dzwonka, który znalazłam w windzie!”
Zuza pokręciła głową.
– „To nie mój, ale możemy razem poszukać!”
Maja bardzo się ucieszyła. Z pomocą przyjaciółki śledztwo pójdzie szybciej! Razem udały się do rowerowni.
Rozdział 3 – W rowerowni
Rowerownia była duża, chłodna i pachniała gumą od opon. Stało tu mnóstwo rowerów: małe, duże, czerwone, niebieskie, nawet jeden zielony hulajnóg.
Dziewczynki zaczęły przeglądać rowery, sprawdzając, czy któryś nie ma brakującego dzwonka. Sprawa wydawała się trudniejsza, niż przypuszczały.
Wtem Zuza zawołała:
– „Maja! Ten rower tu nie ma dzwonka!”
Przy zielonym rowerze leżała jeszcze kałuża błota. Maja pochyliła się i obejrzała miejsce, gdzie kiedyś musiał być dzwonek. „To chyba tu!” – powiedziała.
Nagle drzwi rowerowni otworzyły się z trzaskiem. Do środka wszedł Bartek z czwartego piętra, w kaloszach całych w błocie.
– „O, hej dziewczyny! Co robicie?”
– „Bartek, czy zgubiłeś dzwonek od roweru?”
Bartek zrobił wielkie oczy.
– „Chyba tak! Dzisiaj rano już go nie było. Myślałem, że gdzieś mi się zapodział!”
Maja z dumą wyciągnęła błyszczący dzwonek.
– „Znalazłam go w windzie! Jest cały i zdrowy.”
Bartek aż podskoczył z radości.
– „Jesteś prawdziwą detektywką, Maja!” – pochwalił ją.
Rozdział 4 – Wspólne rozwiązywanie zagadki
Dziewczynki i Bartek wspólnie zaczęli przyglądać się dzwonkowi oraz rowerowi. Okazało się, że śrubka była trochę poluzowana i dlatego dzwonek odpadł podczas jazdy. Bartek podziękował koleżankom i obiecał lepiej pilnować roweru.
Zuza zaproponowała:
– „A może pójdziemy razem na lody? Za dobrze wykonaną robotę!”
Wszyscy się zgodzili, a droga do lodziarni była pełna śmiechu i rozmów.
Po powrocie Maja jeszcze raz weszła do windy. Zauważyła, że na podłodze nie ma już błotnistych śladów i pomyślała, że każda, nawet najmniejsza sprawa, może stać się przygodą, jeśli tylko ma się oczy szeroko otwarte.
Rozdział 5 – Winda z niespodzianką
Kilka dni później Maja jechała windą z mamą. Nagle usłyszała cichy dzwonek. Spojrzała na mamę i uśmiechnęły się do siebie. To Bartek, który przejeżdżał na rowerze przed blokiem i machał im z podwórka.
Maja pomyślała, że codzienność może być pełna tajemnic – trzeba tylko dobrze patrzeć i nie bać się pytać o pomoc. Winda, rowerownia, błoto i dzwonek – tak właśnie wyglądała jej pierwsza prawdziwa detektywistyczna przygoda.
A w notesie Mai, na samym końcu, pojawił się napis: „Sprawa rozwiązana. Dzwonek wrócił do właściciela – a winda już nie dzwoni sama z siebie… chyba!”