Trwa ładowanie...
Opowieści cyrkowe 5-6 lat Czytanie 5 min.

Fik i powitalnik z wstążek

Mały smok Fik organizuje podwieczorek i wraz z klaunem Tulusiem testuje wynalazek do powitań, a gdy wstążki i goście wywołują chaos, Fik musi odnaleźć spokój i odwagę, by poradzić sobie z niespodziewaną sytuacją.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Mały smok Fik, okrągły i uroczy, z miętowymi łuskami i dużymi błyszczącymi oczami, skoncentrowany i pewny, kucnął i ostrożnie rozplątuje kolorowe wstążki uwięzione na trąbie wielkiego słonia. Klaun-wynalazca Tuluś, niski mężczyzna z włosami w szpic i czerwonym nosem, w kropkowanej marynarce trzyma otwarte mechaniczne pudełko, uśmiecha się i dopinguję Fika z prawej. Wielki słoń, masywny i łagodny, z różowym szalikiem i niebieską wstążką na trąbie, stoi pośrodku, lekko pochylony ku Fikowi, z zaskoczonym, ale spokojnym wyrazem. Pręgowany kot-akrobata, zwinny, siedzi na krześle po lewej z błyszczącą skarpetką w łapie. Kilka małych szarych myszek czyści okruchy wokół niskiego stolika pełnego spadłych pączków. Całość odbywa się na lśniącej drewnianej podłodze w czerwono-białym namiocie cyrkowym, z flagami, ciepłym oświetleniem i unoszącymi się konfetti. Sytuacja: spokojny, odważny moment po chaosie — Fik ostrożnie usuwa wstążki, wszyscy odczuwają ulgę, brokat i okruchy pączków tworzą świąteczną, przytulną atmosferę. zgłoś problem z tym obrazem

Przygotowania przy stoliku

Mały smok o imieniu Fik wybierał talerzyki jakby to był teatr smaków. Łuski miał połyskujące jak balony, a ogon kręcił się w takt piosenki, której nikt nie śpiewał. Fik stawiał foremne miseczki z ciasteczkami, kubeczki z sokiem malinowym i serwetki w paski. To był dzień pokazów, ale najważniejsze — dzień popołudniowego podwieczorku dla wszystkich artystów i gości.

Stoły pachniały świeżością. Na środku stał wielki talerz z pączkami, które wyglądały jak małe księżyce. Fik ustawiać potrafił tak, że każdy kawałek wydawał się dobry do opowieści. Jego zadanie: zadbać o to, by żaden spóźnialski nie czuł się pozostawiony bez ciastka. W duszy miał mnóstwo odwagi, choć nigdy wcześniej nie próbował przyjmować osób, które wchodziły do namiotu w ostatniej chwili.

Ćwiczenia na balecie spóźnialskich

Fik postanowił poćwiczyć powitanie spóźnialskich. Ustawił przy stoliku małe krzesełka i zaczął wymyślać kroki. Najpierw podchodził powoli, jakby był kapitanem statku. Potem podskakiwał trzy razy i kłaniał się nisko. Na koniec rozkładał serwetkę jak pelerynę, robiąc z niej mały namiot. Robił to sam, śmiejąc się cicho, bo zabawne było przyjmować tylko jednego widza — swoje odbicie w lustrze.

Wesoły chaos dopełniał: kot akrobatyczny przyniósł skarpetkę, która wyglądała jak muśnięcie słonecznego promienia; myszki sprzątały okruchy, robiąc tunele; akordeon w kącie brzęczał, jakby próbował machać Fikowi na zachętę. Wśród tych dźwięków pojawił się klaun-wynalazca o imieniu Tuluś. Miał nos czerwony jak jabłko i w kieszeni przytroczone śrubki. Tuluś przyniósł z sobą dziwne pudełko z przyciskami.

Tuluś pokazał Fikowi swoje wynalazki: mechaniczny lizak, który śpiewał nuty, i kapelusz, z którego wyskakiwały miniaturowe flagi. Najzabawniejsze było jednak urządzenie nazwane „Powitalnik”. Kiedy Tuluś naciskał guzik, z małej rury wylewała się wiązka kolorowych wstążek i melodyjka, która brzmiała jak śmiech. Fik spróbował i poczuł, że to właśnie może ułatwić powitanie spóźnialskich — bo muzyka i wstążki rozpraszą zdenerwowanie i zrobią miejsce na uśmiech.

Próba generalna i mała katastrofa

Nadszedł czas próby generalnej. Fik ustawił talerze, Tuluś ukrył Powitalnik pod serwetką, a kot zawiadomił, że sąsiedzi już idą. Pierwszy spóźnialski — grający na banjo klaun o długich butach — wszedł na paluszkach. Fik nacisnął guzik i wstążki posypały się jak deszcz konfetti. Klaun uśmiechnął się szeroko i od razu poczuł się ważny. Drugi gość przybiegł z balonem, nieco roztrzepany — znów wstążki, znów śmiech. Wszystko szło świetnie, aż do momentu, gdy do namiotu wbiegł wielki słoń z perłową chustą i jednym ząbem splątanym w wstążki.

Wstążki zaczęły się plątać, słoń zamachał trąbą, a pączki pospadały z talerzy. Fik poczuł przyspieszone serce. To była pierwsza prawdziwa próba odwagi: co zrobić, kiedy wszystko idzie nie tak? Fik spojrzał na Tulusia. Klaun wynalazca, zamiast panikować, podał Fikowi instrukcję narysowaną szybkim ołówkiem: „Uśmiech, oddech, jeden człowiek na raz — i cisza”. Fik wziął głęboki oddech i zaczął działać.

Pomału, spokojnie, zdejmował wstążki z trąby słonia, układał pączki jak mosty na talerzach i rozdawał serwetki jak nagrody. Każde jego ruchy były powolne i pewne. Kiedy ktoś próbował pomóc, mówił delikatnie, żeby robić wszystko po kolei. Słoń spojrzał mu w oczy i nagle wszystko zassoło: cisza była pełna uśmiechów.

Podwieczorek i wspólne słuchanie

Gdy porządek wrócił, wszyscy usiedli. Fik nalał soków, podawał ciastka i wycierał okruszki. Dzięki jego odwadze i spokoju każdy poczuł się ważny. Tuluś położył Powitalnik na środku i wyłączył melodię, ale zamiast tego zaprosił wszystkich do wspólnego słuchania. Najpierw zapanowała delikatna cisza, a potem każdy podzielił się jednym dźwiękiem: szept krawędzi namiotu, cichutkie chrapanie kota, miękkie dmuchnięcie słonia, klekoczący śmiech klauna.

To było słuchanie bez słów. Wspólnie zrozumieli, że odwaga to nie tylko skoki czy płomienie, ale też umiejętność zatrzymania się i spokojnego przyjęcia innych. Fik poczuł, jak jego serce robi wielki, ciepły skok. Wszyscy klasnęli delikatnie — to była oklaski dla odwagi i dla tego, że każdy może się pomylić i naprawić.

Na koniec każdy dostał pączka i uścisk od Fika. Namiot rozbłysnął światłami, a Fik spojrzał na swoje ustawione talerze — były trochę poplamione, ale wyglądały szczęśliwie. W powietrzu unosił się zapach cukru i przyjaźni. I tak, przy małym stoliku, wśród sztuczek i wynalazków, wszyscy nauczyli się jednego: odwaga smakuje najlepiej, kiedy dzieli się ją z innymi — i kiedy ktoś potrafi po prostu posłuchać.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

łuski
Twarde płatki na skórze smoka, jak małe pancerzyki
Podwieczorek
Mały posiłek po południu, z ciastkami i sokiem
Namiot
Duży materiałowy dom, który można rozłożyć na zewnątrz
Akordeon
Instrument muzyczny, który ściska się i rozszerza, grając dźwięki
Klaun-wynalazca
Osoba, która rozśmiesza i tworzy nowe zabawne rzeczy
Mechaniczny
Działający dzięki maszynom lub ruchom, nie sam z siebie
Powitalnik
Urządzenie, które wyrzuca wstążki i gra melodię na powitanie
Próba generalna
Ostatnie ćwiczenie przed pokazem, żeby wszystko sprawdzić

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o cyrku dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.