Trwa ładowanie...
Opowieści cyrkowe 5-6 lat Czytanie 9 min.

Maja i skaczące logo Cyrku Błyskotek

Maja, najmłodsza opiekunka Księgi Numerów w Cyrku Błyskotek, próbuje zaprojektować nowe, wesołe logo i uporządkować program przedstawienia, mimo zabawnych zamieszań w kulisach. W trakcie pracy spotyka ekscentrycznych artystów i uczy się, że pomysłowość i porządek potrafią stworzyć coś wyjątkowego.

Pobierz tę opowieść w formacie PDF

Idealne do dzielenia się lub drukowania tej opowieści!

Pobierz e-booka (.epub)

Przeczytaj tę opowieść na swoim czytniku e-booków.

Sześcioletnia Maja, uśmiechnięta i dumna, ściska dużą czerwoną Księgę Numerów; za nią nieco z boku stoi dyrektor Pan Bąbelek w meloniku i marynarce w paski, po lewej klaun Kropka z czerwonym nosem zbierający piórka, po prawej treser Pan Pchełka z lupą, obok żonglująca koza trzymająca pomarańczę i mały pies w kapeluszu; miejsce: polana przed wielkim namiotem cyrkowym nocą z miękką trawą, lampionami, plakatami na słupie i gwiaździstym niebem; główna scena: grupa ogląda podświetlony plakat na desce z nowym logo cyrku (namiot na małej spiralce, uśmiechnięta gwiazda, pomarańczowe słońce i tańcząca litera); styl: kolorowy tusz, wyraźne kontury, żywe kontrastowe barwy, tekstura akwareli na niebie, zabawne detale jak unoszące się piórka i konfetti. zgłoś problem z tym obrazem

Początek: Księga numerów i wielki namiot

Maja miała sześć lat i była najmłodszą osobą w całym Cyrku Błyskotek, która nosiła tak ważną rzecz: Księgę Numerów. To była gruba książka w czerwonej okładce, z rogiem lekko pogryzionym przez… nikt nie chciał się przyznać, ale podejrzenia padały na kozę żonglerkę.

W Księdze Numerów wszystko musiało się zgadzać. Najpierw bębenek, potem klaun z wiadrem konfetti, potem pieski w czapkach, a na końcu wielki finał z gwiazdami z papieru. Maja chodziła po kulisach jak mała pani dyrektor, tylko że w za dużych butach, które skrzypiały przy każdym kroku. Skrzyp-skrzyp! To było zabawne, bo brzmiało jak dwa zadowolone świerszcze.

W cyrku pachniało watą cukrową, popcornem i odrobinę… pastą do butów, bo ktoś właśnie polerował lakierki. Wszędzie wisiały kolorowe lampki, a na linach suszyły się cekinowe peleryny. Za namiotem stała przyczepa z napisem „Tylko dla artystów”, choć Maja już dawno uznała, że „artystą” jest też ktoś, kto potrafi nie zgubić ołówka.

A Maja ołówki gubiła często. Raz znalazła jeden w kieszeni klauna, razem w kapeluszu magika, a raz… w misce dla piesków. Pieski patrzyły wtedy na nią bardzo mądrze, jakby mówiły: „To nie jest smak waniliowy”.

Tego dnia dyrektor cyrku, pan Bąbelek, ogłosił ważną sprawę: trupa potrzebuje nowego logo. Takiego, które będzie na bilecie, na plakacie i na wielkim bębnie. Maja aż podskoczyła. Logo! To brzmiało jak coś, co można narysować, a ona uwielbiała rysować.

„Zrobię je!” pomyślała. Wpisała w Księdze Numerów: „Po próbie: Maja projektuje logo”. Nikt tego nie widział, ale książka wyglądała na zadowoloną.

Tylko że zaraz potem w namiocie wydarzyło się mini zamieszanie. Klaun Kropka pomylił wiadra i zamiast konfetti wysypał… pióra. Wystarczyło kichnięcie i całe kulisy zrobiły się jak wielka poduszka. Maja zniknęła w piórach po sam nos. Kiedy wyszła, wyglądała jak mały kurczaczek w czerwonych butach.

„Spokojnie” pomyślała. „Księga Numerów ma porządek, ja też dam radę.”

Środek: Logo, które ucieka, i treser pcheł

Maja usiadła przy stoliku w kulisach. Na blacie leżały kredki, farby i jedna tajemnicza plama po dżemie. Obok stał kubek z wodą, ale ktoś włożył do niego pędzel tak wcześnie, że pędzel wyglądał jakby brał kąpiel.

Maja zaczęła rysować. Najpierw narysowała namiot z paskami. Potem dodała gwiazdkę. Potem dodała klauna. Potem dodała słonia. Potem dodała jeszcze trzy balony. Logo zaczęło robić się tak pełne, że prawie nie było widać papieru.

Wtedy podszedł do niej pan Pchełka, treser pcheł. Nazywał się tak, bo naprawdę tresował pchły, tylko że w cyrku nikt nie wiedział, czy one są prawdziwe, czy wyobrażone. Pan Pchełka nosił małą lupę na sznurku i malutką walizeczkę. Kiedy ją otwierał, wszyscy pochylali się bardzo blisko i szeptali „Ooo!”, choć zwykle nic nie było widać.

Pan Pchełka popatrzył na rysunek Mai, zmrużył oczy i udawał, że mierzy coś w powietrzu.

„Logo powinno skakać” powiedział bardzo poważnie, jakby logo miało nóżki.

Maja zachichotała w myślach. Skaczące logo! To byłaby dopiero sztuczka.

Narysowała więc małą sprężynkę pod namiotem. Sprężynka wyglądała jak makaron. Dodała też uśmiech na gwiazdce, bo gwiazdka bez uśmiechu wyglądała jak zgubiony guzik.

I wtedy stało się coś śmiesznego. Przez kulisy przebiegł piesek w czapce, a za nim koza żonglerka z trzema pomarańczami. Koza potknęła się o skrzypiący but Mai, a jedna pomarańcza poturlała się wprost na kartkę. Zostawiła okrągłą, pomarańczową pieczątkę!

„O nie!” pomyślała Maja.

Ale plama wyglądała jak idealne słońce. A słońce w cyrku? Czemu nie! W końcu pod wielkim namiotem zawsze jest jasno.

Maja dopisała obok: „Błyskotek” i zrobiła literki jak z wstążek. Tylko że jedna literka wyszła krzywo. Krzywa literka wyglądała jakby tańczyła. Maja chciała ją poprawić, ale pan Pchełka znów zmrużył oczy.

„Ta literka ma charakter” oznajmił. „Jak moja ulubiona pchła, która zawsze ląduje na nosie.”

Maja wyobraziła sobie pchłę, która skacze w idealnym rytmie. To było tak zabawne, że aż poczuła, jak w brzuchu robi jej się lekko, jakby połknęła balonik.

Tylko że pojawił się mały kłopot. Księga Numerów zaczęła się „rozsypywać” w sensie… kartki się rozkleiły. Nie wszystkie, tylko jedna, ta z jutrzejszym planem. Wystawała jak język.

Maja przestraszyła się. Jeśli plan się zgubi, numery mogą wejść na arenę w złej kolejności. A wtedy treser pcheł mógłby wystąpić w czasie, gdy klaun wylewa wodę, i nikt nie zobaczyłby pcheł, bo wszyscy patrzyliby na kałużę.

Maja wzięła głęboki oddech. „Umiem” pomyślała. „Jestem od Księgi Numerów.”

Znalazła w kieszeni małą taśmę, którą wcześniej ktoś przykleił jej do rękawa. Maja nie wiedziała kto, ale w cyrku taśma zawsze pojawia się wtedy, gdy jest potrzebna. Ostrożnie przykleiła kartkę, wygładziła ją i przycisnęła dłonią.

Księga wyglądała znów porządnie. Maja poczuła, jak rośnie w środku, jakby miała niewidzialną pelerynkę z pewności.

A potem przyszedł pan Bąbelek, dyrektor, i zobaczył rysunek.

W tej samej chwili z sufitu spadł jeden piórek, prosto na jego nos. Dyrektor zrobił minę jakby chciał kichnąć, ale nie kichnął. To było bardzo dzielne.

„To logo… ma słońce z pomarańczy” zauważył.

„Tak” pomyślała Maja. „I tańczącą literkę. I sprężynkę jak makaron.”

Dyrektor przyjrzał się jeszcze raz. Lampki odbiły się w jego oczach jak małe kropki.

„Jest wesołe” powiedział. „I nasze.”

Maja poczuła, że może wszystko. Nawet narysować coś, co wygląda jak przypadek, a okazuje się pomysłem.

Koniec: Finał pod gwiazdami

Wieczorem przedstawienie poszło jak po maśle, które nie ucieka z kanapki. Najpierw bębenek zrobił bum-bum, potem klaun Kropka tym razem wysypał prawdziwe konfetti, choć jeszcze znalazło się kilka piórek, które wesoło fruwały jak małe chmurki. Pieski maszerowały w czapkach, koza żonglerka rzucała pomarańczami z miną mistrzyni, a pan Pchełka trzymał lupę tak uroczyście, jakby pokazywał królewskie skarby.

Maja stała przy wejściu na arenę z Księgą Numerów. Jej skrzypiące buty skrzypiały dziś wyjątkowo równo, jakby też znały plan. Maja zerkała na stronę z kolejnością numerów i czuła spokój. Wszystko było na swoim miejscu. Nawet jej krzywa literka w logo, która teraz była na plakacie przy kasie. Ludzie uśmiechali się, gdy ją widzieli, bo wyglądała jak literka, która właśnie robi piruet.

Po przedstawieniu artyści wyszli za namiot. Noc była ciepła i granatowa, a gwiazdy świeciły jak rozsypane cukierki. Pan Bąbelek powiedział, że mają małą tradycję: idą razem ścieżką za cyrkiem, aż do miejsca, gdzie widać najwięcej nieba. To była ścieżka pod gwiazdami.

Maja szła w środku grupy, z Księgą Numerów przytuloną do brzucha. Pan Pchełka szedł obok i co chwilę patrzył na swój palec, jakby coś na nim skakało. Koza żonglerka niosła jedną pomarańczę na pamiątkę, a klaun Kropka zbierał piórka do kieszeni, bo twierdził, że piórka zawsze poprawiają humor skarpetkom.

Kiedy dotarli na polankę, wszyscy na chwilę zamilkli. Gwiazdy były tak jasne, że Maja pomyślała: „Wyglądają jak małe reflektory, tylko dla nieba.”

Pan Bąbelek pokazał na niebo i na plakat, który ktoś przyniósł.

Na plakacie było nowe logo: namiot na sprężynce, uśmiechnięta gwiazdka, pomarańczowe słońce i tańcząca literka.

Maja poczuła, że jej policzki robią się ciepłe, ale to było miłe ciepło. Takie, jak gdy ktoś wierzy w ciebie mocniej niż twoje wątpliwości.

Maja spojrzała na swoją Księgę Numerów. Była prosta, ciężka i ważna, ale teraz wydawała się też odrobinę magiczna. Bo Maja zrozumiała, że porządek i pomysł mogą iść razem, trzymając się za ręce.

Na koniec wszyscy ruszyli z powrotem, śmiejąc się cicho. Ścieżka skrzypiała pod butami Mai, gwiazdy mrugały, a logo w jej głowie skakało na sprężynce jak wesoły makaron.

Maja nie musiała mówić nic głośno. Wystarczyło, że pomyślała: „Ufam sobie.”

I to brzmiało dokładnie jak najlepszy numer w całym cyrku.

Bez reklam 3€ na miesiąc

Czy pragną Państwo nieprzerwanej lektury? Wesprzyjcie Oh My Tales, usuńcie wszystkie reklamy i korzystajcie z innych wliczonych korzyści już od 3€ miesięcznie.

Zobacz plany i ceny
Udostępnij

zgłoś problem z tą opowieścią

Co sądziliście o tej opowieści?

Podaj swoją opinię, przyznając ocenę tej opowieści w zależności od tego, co Ty i/lub Twoje dziecko o niej myśleliście. Z góry dziękujemy!

Dziękuję! Twój głos został uwzględniony!

Quiz: czy dobrze zrozumiałeś opowieść?

Księga Numerów
Gruba książka z zapisanymi kolejkami występów w cyrku, jak plan pokazów.
Kulisy
Miejsce za sceną, gdzie przygotowują się artyści i przechowuje rzeczy.
żonglerka
Sztuka rzucania i łapania przedmiotów, by nie upadły na ziemię.
Konfetti
Małe kolorowe papierki, które sypie się podczas radosnych chwil i przedstawień.
Peleryny
Krótkie, luźne okrycia noszone na plecach, często kolorowe i błyszczące.
Treser pcheł
Osoba, która ćwiczy bardzo małe zwierzątka, by robiły małe sztuczki.
Lupę
Duże szkło do patrzenia, które powiększa małe rzeczy, żeby je lepiej widzieć.
Walizeczkę
Mała walizka, w której trzyma się ważne przedmioty lub narzędzia.
Sprężynkę
Mały metalowy element, który się zgina i odbija, jak sprężyste pudełko.
Plakat
Duży obrazek z napisem, który wiesza się, żeby powiedzieć o przedstawieniu.

Stwórz magiczną i unikalną opowieść dla swojego dziecka!

Stwórz spersonalizowaną przygodę w zaledwie kilka minut, w której twoje dziecko staje się bohaterem. Z naszym ekskluzywnym narzędziem to łatwe, darmowe i zabawne!

Stworzyć opowieść

Tematy związane z tą opowieścią:

pewność siebie klaun cyrk

Pobierz tę opowieść:

Pobierz tę opowieść w formacie PDF Pobierz e-booka (.epub)

Do przeczytania następnie w Opowieści o cyrku dla 5-6 lat

Otrzymuj nowe opowieści w każdą niedzielę wieczorem!

Otrzymaj 7 ekscytujących i fascynujących opowieści, dostosowanych do wieku i gustów Twojego dziecka, każdej niedzieli o 17:00*. To jest darmowe i gwarantowane bez spamu!
*E-mail wysyłany o 17:00 czasu środkowoeuropejskiego (CET).
Nie lubimy też spamu. Dlatego nie będziemy wysyłać Ci nic poza opowieściami. Będziesz mógł się wypisać, kiedy tylko zechcesz.