Rozdział 1: Niespodziewana przygoda w Megabłyskawie
Był rok 2127. Młody królik o imieniu Filemon mieszkał na skraju lasu, tuż przy rzece. Filemon był ciekawski i uwielbiał odkrywać nowe rzeczy, szczególnie jeśli miały one kolorowe guziki lub świeciły. Pewnego ranka, gdy skubał marchewkę, zauważył coś dziwnego pod krzakiem – mały, srebrzysty przedmiot z migającym światełkiem.
– Co to może być? – mruknął Filemon i ostrożnie dotknął błyszczącego guzika.
Nagle wokół rozbłysło światło! Filemon poczuł, jakby spadał przez kolorowy tunel. Zanim zdążył mrugnąć, stanął na szerokiej ulicy, pełnej ruchu, świateł i... robotów! Wszędzie wokół krzątały się króliki, ale nie takie zwyczajne – niektóre miały metalowe łapki, inne jeździły na małych, latających deskorolkach, a jeszcze inne rozmawiały z holograficznymi ekranami, które wisiały w powietrzu.
– Gdzie ja jestem? – zapytał Filemon z niedowierzaniem.
Obok niego przejechał robot-ślimak z plecakiem pełnym świeżych warzyw. Nad głową Filemona szybował dron, który z gracją podlewał rabatki kwiatów. W oddali widać było wielki, błyszczący wieżowiec, który zmieniał kolory jak kameleon.
– Witaj w Megabłyskawie! – powiedział miły, żółty robot, który pojawił się tuż obok Filemona. – Jestem Titi, przewodnik po naszym mieście przyszłości. Wyglądasz na zaskoczonego!
– Bo ja... – powiedział Filemon, drapiąc się po uszku – nie wiem nawet, jak się tu znalazłem.
Titi uśmiechnął się diodowym uśmiechem. – Jesteś w najlepszym miejscu na przygodę! Chodź, pokażę ci Megabłyskawę.
Rozdział 2: Kolorowe cuda i niesamowite technologie
Titi zabrał Filemona na przejażdżkę przez miasto. Jechali przez ulicę, która niby była chodnikiem, ale poruszała się jak ruchomy dywan, sunąc łagodnie do przodu. Po obu stronach rosły drzewa, których liście świeciły w ciemności, a ptaki-roboty nuciły melodyjki.
– U nas wszystkie budynki mają panele słoneczne na dachach i zbierają energię z wiatru! – wyjaśniał Titi. – Dzięki temu wszystko jest ekologiczne. O, patrz tam!
Za szklaną ścianą pawilonu Filemon zobaczył treningową arenę, gdzie królicze dzieci ścigały się w wirtualnej rzeczywistości. Miały na głowach kolorowe okulary i machały łapkami, jakby naprawdę skakały przez przeszkody. Filemon aż podskoczył z radości.
– Ale super! – zawołał. – Czy ja też mogę spróbować?
Titi wręczył mu lekkie, niebieskie okulary. Filemon włożył je na nos i... nagle znalazł się w cyfrowym lesie, gdzie drzewa miały liście z pikseli, a zamiast kamieni leżały świetliste żetony. Skakał, zbierał punkty, a wirtualne motyle siadały mu na uszach.
Po skończonej zabawie Filemon wrócił do rzeczywistości, nadal roześmiany.
– Tutaj wszystko jest takie inne! – zachwycił się. – Jak wy się nie gubicie?
– Mamy cyfrowych pomocników – odpowiedział Titi, pokazując na hologram unoszący się nad łapką. – Jeśli zapomnisz, gdzie jesteś, po prostu pytasz! O, chcesz zobaczyć ogród na dachu?
Wspięli się po ruchomych schodach na dach wysokiego budynku. Tam Filemon zobaczył szklarnię pełną owoców, które podlewały roboty-pająki, a dookoła biegały małe, pikselowe marchewki.
– W Megabłyskawie lubimy nowinki! – śmiał się Titi. – Ale tęsknisz już za domem, prawda?
Filemon skinął smutno głową. – Chciałbym wrócić do mojego lasu, ale nie wiem jak.
Rozdział 3: Droga do domu i nowe marzenia
Titi pogłaskał Filemona po łapce. – Spokojnie, znajdziemy sposób! Ale najpierw musisz odwiedzić Centrum Wynalazków. Tam są najstarsze roboty, które wiedzą wszystko o podróżach między światami.
Przemknęli ulicą, na której samochody nie miały kierownic – jeździły same, cicho i bezpiecznie. Po drodze minęli fontannę, która grała muzykę, gdy ktoś do niej wrzucił żeton, a na rynku królicze dzieci prowadziły roboty-pieski na elektronicznych smyczach.
Centrum Wynalazków było ogromne i pełne dziwnych maszyn. W środku czekał stary robot z długimi, srebrnymi wąsami.
– Witaj, mały Filemonie! – powiedział ciepłym głosem. – Słyszałem, że chcesz wrócić do domu.
– Tak! – odpowiedział Filemon. – Ale nie wiem jak!
– Każdy, kto przybywa do Megabłyskawy przez magiczny przycisk, może wrócić, jeśli nauczy się czegoś nowego! – wyjaśnił robot. – Czego się dziś nauczyłeś?
Filemon chwilkę pomyślał. – Nauczyłem się, że technologia może być kolorowa, przyjazna i dobra dla przyrody. I że warto pytać, jeśli się czegoś nie wie!
Robot mrugnął do niego zielonym okiem. – To bardzo ważne! Zamknij oczy i pomyśl o swoim domu.
Filemon mocno zamknął oczy. Poczuł ciepło, jakby przytulał go promień słońca. Gdy otworzył oczy, był już z powrotem pod swoim krzakiem, a w łapie trzymał błyszczący żeton z napisem „Megabłyskawa”.
Z uśmiechem spojrzał w niebo.
– Może jeszcze kiedyś wrócę do tego niesamowitego miasta! – pomyślał i pobiegł opowiedzieć o wszystkim swoim przyjaciołom.